jagaa

jagaa

wtorek, 28 sierpnia 2012

Sierpniowe zbiory - powidła dżemy konfitury i kompoty - i gdzie jest amigdalina witamina B17 - kiszonki

Przyroda podpowiada nam co należy robić. Zrozumienie jej, wczucie się w jej rytm, ułatwia wiele rzeczy. 
Przyroda jest różnorodna a zarazem taka systematyczna i poukładana. 
Zastanawiałam się, czemu śliwa - dorodne drzewo - rodzi obficie, ale z dwuletnimi przerwami? Czyżby regeneracja? :)

Nie jestem zwolenniczką wszelkiego typu oprysków chemicznych i nawozów. Dlatego nie używam tego na swoich roślinkach. W tym roku niektóre rośliny (szczególnie dalie) zaatakowała mszyca. I co się stało? Miałam okupację biedronek, które zwinnie poradziły sobie z mszycą :) I oprysk był zbędny. Przecież przyroda przetrwała jakoś tyle lat bez oprysków, nawozów itd....Czyli równowaga w przyrodzie zawsze jest.

Obserwacja zjawisk jakie zachodzą w przyrodzie jest bardzo fascynująca a zarazem pouczająca. 

W tym roku w sadzie drzewa owocowe obrodziły obficie. Jak tylko jabłka zaczną dojrzewać, to gotuję pyszny kompot:

Umyte jabłka przekrojone na pół (nie wydrążam środka z jabłek, ani pestek, ani ogonka- w tym tkwi, to co dopełnia aromat - a pestki zawierają amigdalinę witaminę B17 )

 Najwyższe stężenie "witaminy B17" można znaleźć w przyrodzie

Pestkach lub nasionach owoców:

jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,

Fasoli:

bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).

Orzeszkach:

gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca
Jagodach:
Niemal wszystkie dzikie jagody. Jeżyny, aronii,  żurawiny błotnej, dziki bez (Sambucus L. ), malin, truskawek.
Nasionach:
lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste
Trawach:
Akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), pszenica(trawa).

Ziarnach:

kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).
I innych:
Pędach bambusa, fuschia roślin, Sorgo (Sorghum Moench) , dzikiej hortensji, cis drzewa (igieł, świeże liście) (cis jest trujący! nie wiem kto takie rzeczy wmawia ludziom!).
Profilaktyka czyli reguła oparta na doświadczeniu:
Według dr Krebs, są zasady a by przyswoić dzienną dawkę "wit. B17" którą można uzyskać poprzez jedną z dwóch następujących wskazówek:
Po pierwsze, zjadaj całą zawartość "wit. B17", czyli owoce w całości (nasiona włącznie), ale nie jedz większej ilości nasion ponda te które były w całym zjedzonym owocu.
Przykład: jeśli jeść dziennie trzy jabłka, nasiona w trzech jabłkach zawierają wystarczającą ilość "wit. B17". Więc nie będziesz już musiał jeść dodatkowo pestek z jabłek.
Po drugie, jedno jądro pestki z brzoskwini lub moreli na ok 4,5 kg masy ciała uważa się za więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi.
Na przykład, człowiek o masie 77kg może zużywać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień i przyjmować biologicznie rozsądne ilości "wit. B17".
I dwie ważne uwagi: Oczywiście, możesz zjadać dużo czegokolwiek. Ale po zjedzeniu zbyt wielu jąder pestek lub nasion, można spodziewać się nieprzyjemnych skutków ubocznych. Ta naturalna żywność powinna być spożywana w racjonalnych ilościach (nie więcej niż 30 do 35 jąder pestek na dzień).
Również wysokie stężenia "wit. B-17" otrzymywane są przez jedzenie naturalnych produktów spożywczych w ich surowym lub kiełkującym stadium. Nie oznacza to, że umiarkowane gotowanie i inne ingerowanie zniszczy zawartości "wit. B-17". Na przykład, Żywność gotowana w temperaturze wystarczającej do przygotowania tradycyjnej chińskiej kolacji, nie niszczy zawartości "wit. B-17".
źródło: http://www.worldwithoutcancer.org.uk/

„Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa" – dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla

a więc jabłka wrzucam do ciepłej wody, dodaję 1 gruszkę, dodaję cukier wg uznania ;) , 4 goździki do smaku, i pod koniec gotowania (na 7minut) wrzucam małą garść kwiatu lipy. Naprawdę polecam, świetny smak , i w przeciwieństwie do "sklepowej chemii", gasi pragnienie.

śliwki jabłka gruszka, fot.Dobrosława


Z tych pyszności powstał dżem. Smak bezcenny :)
Oczywiście wypinam się na GMO, na wszelkiego typu modyfikowaną żywność, na gotowe słoiczkowe jedzonka. Staram się jak najwięcej "produkować" sama. Czyli z daleka od gotowych sosów w proszku, gotowych zup w kartonach, itp.


Nie jest prawdą, że przygotowanie posiłków z gotowcami jest łatwiejsze - skutki spożywania tego świństwa są gorsze..

I nie wierzę już w to, co piszą na danym produkcie; pisze "bez konserwantów" i że zawiera taki i taki konserwant E..... myślę o co chodzi?...a tu się okazuje, że dany KONSERWANT - szkodliwy dla zdrowia- nie jest na unijnej liście konserwantów :) Absurd!
Wielkie korporacje, firmy, urzędy itp. traktują ludzi jak debili, jak produkt.

Do przygotowania dżem
u (nie wiem jak kiedyś Słowianie mówili na to - powidła?) ze śliwek - węgierki i renklody-  użyłam około 4kg owoców, wyszło mi na 6 słoiczków (po320g).

Z umytych śliwek usunęłam pestki. Gotowałam na małym ogniu-najmniejszy palnik, często mieszając. Na taką ilość owoców wsypałam 0,5kg cukru - lubię bardzo słodki ;)



owoce przygotowane do gotowania



tak wyglądają owoce po 15 minutach gotowania


Dżem z babcinego przepisu wymaga cierpliwości, ponieważ gotuje się długo, żeby odparował nadmiar soku - dżem ma być gęsty, to wtedy nie pleśnieje. 
Jak konsystencja jest odpowiednia, to dżem nakładamy od razu- gorący - do wyparzonych słoiczków. Słoiczki z dżemem (jeszcze bez wieczek) zapiekamy w piekarniku, aż powstanie "skorupka" i zakręcamy. Zamiast tego, można na wierzch włożyć wycięte kółka z papieru do pieczenia nasączone w spirytusie. To daje gwarancję, że  dżem będzie bez pleśni.

i powidła gotowe (i łyżeczkę dżemu nakładamy na talerzyk - jeśli po wystygnięciu  zgęstnieje, to znaczy, że konfitury są gotowe)


A jeśli ktoś nie ma cierpliwości (nie ukrywam, że jak robiłam pierwsze konfitury, to przypaliłam garnek) to można dodać cukier żelujący.

W podobny sposób zrobiłam konfitury wieloowocowe - śliwki, porzeczki, jabłka i gruszki. A wcześniej - pod koniec czerwca zrobiłam dżem  czereśniowo-truskawkowy. 

Śliwki węgierka i renkloda, fot.Dobrosława

                          PORZECZKA - 

Czerwona porzeczka to więcej niż pestki

Soczyste karminowe korale o dużej ilości twardych pestek, które w zwartych kiściach porastają rozłożyste zielone krzewy wydają się coraz mniej popularne. Niegdyś porzeczkowe krzaczki przypominały ogrodowe żywopłoty, spotykało się je również na osiedlach, obok czarnych porzeczek, wiśni i pachnącego groszku. Dziś królują hortensje, jałowce i thuje. O porzeczkach świat jakby zapomniał.

A szkoda, ponieważ te drobne soczyste kuleczki są nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Zawierają duże ilości witaminy C, potas, wapń i fosfor. Dzięki obecności pektyn z porzeczek można przygotowywać wspaniałe galaretki bez użycia dodatkowych środków żelujących. W okresie staropolskim na bazie tych owoców przyrządzano doskonały ocet. 

Najpiękniejsze owoce uzyskamy oczywiście z własnego zbioru. Porzeczka zakupiona na targu będzie na pewno smaczna, lecz nie tak świeża i przez to dużo mniej fotogeniczna. 
Do uprawy amatorskiej działkowej wybiera się odmiany odporne na przymrozki, których jasnoczerwone owoce rosną na długich łatwych do ręcznego zbierania kiściach. Potem wystarczy regularnie nawozić glebę i pilnować równowagi pomiędzy młodymi kilkuletnimi najlepiej owocującymi pędami a pędami starszymi, pięcio i więcej letnimi. 

Porzeczki dojrzewają od czerwca do połowy sierpnia. Zbiór wczesnych odmian przyspiesza się poprzez nakładanie folii na uprawę, natomiast podaż owoców czerwonej porzeczki przedłuża się, przechowując je w chłodni nawet przez kilka miesięcy! Porzeczki układane są w jednostkowych opakowaniach, te umieszcza się w zbiorczych paletach, przykywanych workami foliowymi, które obniżają zawartość tlenu i pozwalają osiągnąć efekt kontrolowanej atmosfery. Dodatkowo za pomocą gumowych węży do wnętrza worków doprowadzany jest dwutlenek węgla, jego ilość kontroluje komputer. W takich warunkach owoce można przechowywać nawet do grudnia. Jest to niezwykle opłacalne, ponieważ osiągają wówczas dużo wyższe ceny.                                 źródło : http://www.wielkiezarcie.com/article49400.html

Porzeczka jest świetnym dodatkiem do ciast i deserów. Lubię kuchnię eksperymentalną :) więc do biszkopta w polewie karmelowej dodałam porzeczkę - czerwona porzeczka jest kwaśna, co dobrze komponowało się ze słodko-mdlącym smakiem karmelu ;)
             
biszkopt w polewie karmelowej z porzeczką, fot.Dobrosława

polewa karmelowa z porzeczką, fot.Dobrosława


                  KISZONKI - OGÓRKI

W moim zaczarowanym ogrodzie mam również wiele innych pyszności :) a mianowicie ogórki. Zrobiłam tzw. kiszone małosolne. 

kiszone ogórki, fot. Dobrosława

Umyte ogórki lekko nacinam. Zalewam ciepła wodą, dodaję kwiat kopru - z łodyżkami, czosnek, sól, liść wiśni. Przykrywam talerzem, aby wszystkie ogórki były utopione w zalewie. Po trzech dniach pachnące i smaczne ogóreczki są gotowe.



Kiszonki są dobre na (prawie) wszystko
Tradycyjnym sposobem konserwowania żywności jest kiszenie polegające na utrwaleniu produktów przez wytwarzający się dzięki działaniom bakterii kwas mlekowy. Kwaszone owoce i warzywa nie tylko nie tracą składników mineralnych, ale nawet zyskują kolejne zbawienne dla naszego organizmu właściwości. Kiszonki regulują mikroflorę przewodu pokarmowego, ułatwiają wchłanianie białka, pobudzają apetyt i przyczyniają się do wydzielania soków trawiennych.Kiszonki są cennym źródłem błonnika, witamin i soli mineralnych. Kiszona kapusta jest bogata w witaminę C, B6, B12 i K, a także w wapń, cynk, potas i żelazo. Kwaszone ogórki natomiast są źródłem witaminy C, magnezu, potasu i beta-karotenu. Dzięki znajdowaniu się w kwaśnym środowisku enzym odpowiedzialny za rozkład witaminy C- askorbinaza ulega zniszczeniu co sprzyja łączeniu ogórków kiszonych z innymi owocami i warzywami zawierającymi tę witaminę.
Okazuje się, że nie tylko same kiszonki mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Również sok z tych przetworów może być korzystny dla naszej kondycji. Sok ten zawiera bowiem kwas mlekowy, który pobudza trawienie i niszczy niekorzystne drobnoustroje znajdujące się w jelitach. Stosuje się go również jako... lek na kaca - wypita na czczo szklanka soku z kapusty pomoże nam szybko przezwyciężyć "dolegliwości dnia następnego", a sok z ogórków dodany do zupy zapobiegnie atakom migreny.
Innymi pozytywnymi właściwościami jedzenia kiszonek jest poprawa stanu naszych włosów, paznokci oraz skóry. Kiszone warzywa zawierają mniej cukru niż ich świeże odpowiedniki, a do tego są niskokaloryczne i lekkostrawne. Są idealnym dodatkiem do wszelkiego rodzaju diet - sprawiają że dłużej czujemy się syci, przyspieszają persytaltykę jelit oraz spalanie kalorii - dzięki tym właściwościom pomagają zlikwidować zaparcia. Kwaśne przetwory pomagają nie tylko rozwiązać problemy trawienne, ale także są pomocne przy leczeniu przeziębień ponieważ wzmacniają organizm. Mogą też pomóc w walce z ospałością i depresją.

ML, odzywianie.info.pl

Życzę wszystkim smacznego i zdrowego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz