jagaa

jagaa

środa, 19 marca 2014

Jare Gody - Jare Święto - Święto Wiosny - Wielka Noc



Czym są dla mnie święta, nie tylko Jare? Wszystkie święta to dla mnie czas spędzony wspólnie z Rodziną, Rodzina to danie główne  w ten wesoły, świąteczny czas.  Nie ważne czy zrobimy żur czy inne przysmaki, ważne, by rodzina była razem, nie tylko fizycznie, ale też duchowo, byśmy cieszyli się zdrowiem i uśmiechem w cieple ogniska domowego.
W moim rodzinnym domu ważna dla mnie była ta krzątanina w kuchni, te przecudne zapachy unoszące się w całym domu. Wypieki domowe. To jest prawdziwy akcent świąt. Nie mają dla mnie żadnej wartości wypieki czy gotowe dania kupione w sklepie. Staram się robić tak, jak kiedyś było w domach moich Przodków.



Czy dla nas Słowiańskie Święta to wiara? Nie, to nie wiara, nasza słowiańska tradycja opiera się na WIEDZY, na obserwowaniu Przyrody i na życiu zgodnie z Prawami Przyrody.
I taki charakter mają wszystkie pogańskie święta, nie tylko słowiańskie.



Wiosna z burzą w orszaku przybędzie
Perun gromem niebo upomni,
I ziemię zielenią żywą pokryje
A deszcz napoić jej nie zapomni.
   (http://bialczynski.wordpress.com/2011/03/23/grupa-jar-zagra-na-jarych-godach-pod-wiezyca-26-marca-2011-zaproszenie-od-slowianskiej-wiary/)





„ Wiosnę czyni Jaryło-Jaruna, Jargońce, Miesiące Marzec, Kwiecień, Maj oraz Wiłowie – Kienowie, Wodowie, Źrzeźbowie, Plątowie i Dziewowie. Bierze też udział w rozpoczęciu wiosny sam Perun, który otwiera brzuch brzemiennej Siemi swoją błyskawicą, a także Swarog, który swoim młotem pomaga rozbić lody na rzekach i jeziorach, rozkuwa zamarzłą na grudę ziemię i rozgrzewa powietrze. Wpierw nadciąga jednak nad Ziemię sama Jaruna z orszakiem Światłojarków i swoim ciepłym oddechem przełamuje zime, swoim tknięciem rusza z posad Marzannie śniegi, puszcza w ruch zmorzone przez Mora w pędach soki roślin, zwierzynę uśpioną w kirśnie budzi i zagrzewa, wskrzesza do żywota robactwo w błotach zamarznięte. Każdego ździebka suchego, każdego listka zwiędłego, każdej istotyżywej musi dotknąć, każde ziarenko piasku musi ogrzać, każdy kamień uchwycić i dać mu swoją siłę witalną, by znów ożył. Poza Żywiołami i Mogtami jej temu i jako się rzekło Perunem czy Swarogiem, wspomagają ją też dzielnie Rodowie – zwłaszcza Rudź i Rodżana, Płanetnik, który wody w chmury pompuje, a także Sporowie nadymający ziarno i nasienie. Wszyscy oni się starają, by zaraz po otwarciu Siemi weszło wszystko co się da, a naga Matka okryła się zielonym runem i przystroiła w barwne maści setek kwiatów. Świat zastały po martwocie zimy potrzebuje dużo wody, więc Wodowie dwoją się i troją, by jej nastarczyć ile trzeba. Wszyscy Bogunowie i boginki otwierają pąki wybijających się ku słońcu kwiatów, malują świat barwami Dengi, bodą rośliny i zwierzęta i popychają je ku sobie, by znów się pomnożyły i wydały nowy przypłódek. Dziewowie łączą wsze byty możliwe w pary, budząc w każdym, kto żyw nowe żądze i miłości. Tak schodzi im cały czas, a kiedy kończą, to już zaczyna się lato i wciąż zakwitają nowe kwiaty, podczas gdy już Jaruna odchodzi.”                                                     -  Czesław Białczyński „Mitologia Słowian – Księga Tura – Taja Szesnasta – O zajęciach i Robotach Bogów” 




W tym roku Wiosna przyszła do nas szybciej, pierwsze oznaki Wiosny – pierwsze pąki, kwiatki, cieszą oko już od początku marca-marżyka.
Ubiegłego roku, o tej porze u nas leżał jeszcze śnieg a Śnieguroczka szalała w najlepsze, śnieg odpuścił dopiero pod koniec kwietnia, siew był opóźniony – to i plon byle jaki, marny.
W tym roku Matka Natura – Przyroda – Przyrodzona wynagrodziła nam ubiegłoroczne niewygody i wysłała Wiosnę do Nas szybciej, Jaruna tworzy swoje dzieło w najlepsze.







„Wszystkie wielkie święta wiązały się z pełnią Księżyca, a każde ważne działanie musiało być podejmowane na “młodym księżycu” (wzrastającym), jeśli miało się powieść. Według tej miary rocznej wiosna nie przychodziła 21 marca, lecz w pełnię równonocy wiosennej, kiedy przybywającego dnia było już tyle samo, co ustępującej nocy.”

Wiosna - Alfons Mucha


Wiosna - Alfons Mucha
Jaruna - Gwiazda Wschodu



Jaryło


Do Jarych Świąt w naszej tradycji przygotowujemy się już od „Jaskółki” – od początku marca zaczynamy przywoływać Wiosnę, modły o urodzaj, itd.

U mnie w domu świętujemy Jare Gody 20-26 marca, od Równonocy Wiosennej (stąd dzisiejsza nazwa u katolików -Wielkanoc" od Wielkiej Nocy - Równonocy
 Świąteczna biesiada, ognisko, palenie Marzanny, tradycyjnie i po słowiańsku J

Zgodnie z tradycją na świątecznym stole goszczą jajka, pisanki/kraszanki-  PRASŁOWIAŃSKI SYMBOL ŻYCIA, PŁODNOŚCI, MAGICZNEJ SIŁY WITALNEJ, kurczaczki i zajączki, czyli wszystkie symbole odradzającej się PRZYRODY.




A kuchnia? Oczywiście kresowo-wielkopolska ;) (więcej po świętach)



To nie tylko sztuka gotowania jajka, ale wiedza o symbolach magicznych (każde jajko miało swój wzór, swoją nazwę i symbolizowało co innego), wiedza o ziołach i sposobach barwienia, o symbolice kolorów, a także test na cierpliwość, delikatność, na sprawność ręki. Temu samemu celowi służyło plecenie nagłownych wieńców z witek brzozowych. Im wyższa i bardziej rozbudowana wiecha (palma), tym silniejszy, bardziej dojrzały do założenia własnej rodziny i gospodarstwa jej konstruktor. Im więcej wspaniałych kraszanek, tym wspanialsza przyszła gospodyni. Takie stadło posiadało więcej szans na przetrwanie, niż inne, mniej dojrzałe czy sprawne.”




Od dzieciństwa pamiętam, że na wiosnę do domu przynosiło się kilka gałązek bazi i brzozy z pąkami i wstawiało się do wody, obserwowałam z zaciekawieniem jak wykluwa się listek z pąka…

Okazuje się, że jest to bardzo stary zwyczaj …



I jeszcze o Świętach Jarych;

W prehistorycznych słowiańskich wioskach i grodach o świcie następnego ranka rozpoczynało się święto. Początkował je Śmigus. Obrządek ten polegał na uderzaniu się nawzajem rozkiściałymi witkami wierzbowymi – Baziami (Będziami). To symboliczne bicie wypędzało “złe” z człowieka, uświęcało go i miało dawać siłę kwitnącej wierzbiny czy leszczyny. Aby nabyć mocy pączkujących roślin, należało spożyć Bazie z owych gałązek, co też powszechnie czyniono. Tego dnia przystępowano do intronizacji Wiosny. Odbywało się to podobnie jak uśmiercanie Zimy w pochodzie. Na czele szedł lub był prowadzony przez ukrytych za zwierzęcymi maskami żerców, młodzieniec przebrany za dziewczynę, przystrojony wiosennymi kwiatami, w białych żeńskich szatach, na białym koniu (ruski Jaryła, krakowska Rękawka – postać króla na białym ogierze).”




Prawdziwy Dyngus – czyli Dagie Uderzenie Darzące – od aryjskiego rdzenia dag- płonąć, ogień oraz od tęg – wielki, potężny i dęga – jasna – Tym uderzeniem Piorun (PERUN) otwiera Matkę Ziemię i zapładnia ją rozpoczynając nowy cykl Rodżany – Przyrody Żywe (bialczynski.wordpress.com)







I jeszcze o świętach z http://opolczykpl.wordpress.com/2013/03/19/jare-gody-jare-swieto-swieto-jaryly-jarowita-swieto-wiosny/
Jare Gody opisuje Ratomir Wilkowski (cytuję fragmet):

“Jare Święto to etniczne święto Słowian przypadajace na równonoc wiosenną 21 marca (pierwszy dzień wiosny) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca.

Jare Święto poświecone jest szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok. Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach.
Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie “budowali” wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano pościel i szykowano świeże odzienie, pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze.
Najważniejsze było jednak malowanie jajek – m.in. prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym (w tym celu zwykło się np. pocierać nimi chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt).
Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz obchodzono Śmigus – rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw. złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę.
Kulminacją Jarego były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie – z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem – miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wiele z tych tradycji zostało następnie przejęte przez późniejsze święto Wielkanocy. (…)”
http://interia360.pl/artykul/jare-wieto-pierwszy-dzien-wiosny-i-wielkanoc,32154



Polecam obszerny artykuł pt.” Tan 3 Wielki – Starosłowiańskie Święto Wiosny (Święto Świąt), czyli Wielka Noc Nowego Roku” na str. http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/czworksiag-wielki-wiary-przyrody/tom-iii-ksiega-tanow/o-ksiedze-tanow/staroslowianskie-swieto-wiosny-czyli-wielka-noc-nowego-roku/


Z Wikipedii :
Równonoc wiosenna – na danej półkuli ziemskiej – północnej lub południowej – jest to równonoc, po nastąpieniu której Słońce przez pół roku będzie oświetlać mocniej tę półkulę a słabiej półkulę drugą. Moment równonocy wiosennej wyznacza na danej półkuli początek astronomicznej wiosny. Na półkuli północnej równonoc wiosenna następuje w okolicach 20/21 marca, kiedy Słońce przechodzi przez punkt Barana. Na półkuli południowej, gdzie pory roku przesunięte są o sześć miesięcy, równonoc wiosenna ma miejsce 22/23 września. W chwili gdy na jednej półkuli zachodzi zjawisko równonocy wiosennej, na drugiej jest to moment równonocy jesiennej. (…)
W dniach równonocy można łatwo obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji. Wystarczy zmierzyć wysokość górującego Słońca (w stopniach) i odjąć ją od 90º.
φ = 90º-h
gdzie h to wysokość górującego Słońca, φ szerokość geograficzna. Jeżeli Słońce górowało po południowej stronie nieba, mamy szerokość geograficzną północną (N), jeżeli zaś po północnej - południową (S).
Przekształcając ten wzór otrzymujemy równanie, z którego możemy obliczyć wysokość górowania Słońca (h):
h = 90º-φ

  
fot. ze str. www.laliny.mazowsze.pl/


pisanki białoruskie





Mamy taką bogatą słowiańską tradycję, obrzędy, których ślady znajdujemy na długo przed chrześcijaństwem, a ludzie na rodzime plują a obcym się zachwycają. 
Czy świąteczne jedzenie „poświęcone” w kościele różni się od tego „nieświęconego”? bardziej smakuje, rozmnoży się w „cudowny” sposób? Czy „święcenie” palm wielkanocnych zapewnia naprawdę urodzaj? Czy pyry u sąsiada, który „święci” jedzenie będą większe niż u człowieka, który tego nie robi, czy też plon będzie zależny od umiejętnej uprawy i od jakości gleby?

Czyż nie wydaje się wam, że woda w ogóle jest święta w całej swej istocie, bez tych kropidełek kościelnych, bo przecież bez niej nie moglibyśmy egzystować? Czy ludzie, którzy  „święcą” wodę  przez kościołowe zabobony mają bardziej mokrą wodę, lub jej większą ilość, czy płacą za nią mniej? Wystarczy logicznie pomyśleć, co dają nam te kościelne rytuały wymyślone przez kaznodziei znad Jordanu. I dlaczego Polacy odeszli od swojej słowiańskiej tradycji przyjmując obcą wiarę judaistyczną, bo przecież Joszue/Jezus to jest bóg żydowski a nie polski.

Czemu kościół pogańskie obrzędy przyswoił jako swoje? – po to, by pozyskać jak największą ilość wyznawców, którzy za żadne skarby nigdy nie zrezygnują ze swoich pogańskich zwyczajów i obyczajów. Stąd w kościele katolickim tak wiele pogańskich obrzędów :)


pisanki czeskie

polskie pisanki




pisanka quilling



pisanki ażurowe




blog-alka.blogspot.com




A tymczasem cieszmy się z naszej historii, tradycji i kultury.
Z okazji Jarego Święta życzę wszystkim dużo zdrowia, ciepła rodzinnego, miłości, uśmiechu na co dzień, płodnego i urodzajnego roku, harmonii z Przyrodą, dużo szczęśliwych chwil i żeby nasza Słowiańska Tradycja trwała krzewiona nadal.
Tego życzę Wam i sobie również.
 Sława!
ps. życzenia ślę także do osób, które cofają swoje stare życzenia - kasując je na moim blogu (jakże to bardzo semicki gest, oby mi takie "życzenia" kością w gardle nie stanęły) tak czy siak, życzę wszystkim szczerze, bawcie się, świętujcie, ten czas jest dla was ;) pozdrawiam

środa, 12 marca 2014

STAROŻYTNA POTĘŻNA KARTAGINA W CZASACH KIEDY RZYM BYŁ ZBUDOWANY Z DREWNA I BŁOTA, I JEJ UPADEK - RZYMSKI HOLOKAUST



Dziś mówimy tylko o Rzymianach, Grekach, że dużo im zawdzięczamy, że tworzyli wielkie imperia, że tylko oni i nikt więcej. Uczymy się mitologii greckiej, rzymskiej a nasza słowiańska mitologia składa się z  kilku wyrazów w podręcznikach do historii. Wałkujemy przez lata historię "poprawną", czyli tylko tę, którą napisali zwycięzcy, prawdziwe i logiczne odkrycia naukowe, które ukazują czystą historię traktuje się jako wyimaginowane fantasy jakichś zwariowanych odkrywców. Historię powinniśmy pisać taką, jaka była naprawdę a nie jedynie wyciągać z niej to, co nam odpowiada i tylko to, co jest "poprawne politycznie".

Zafascynowała mnie historia starożytnej Kartaginy, jej ludzi, jej kultura, cywilizacja tak bardzo bogata i rozwinięta, i również oburzył mnie fakt, że Rzymianie byli fałszerzami historii na wielką skalę, co wypacza dalszy bieg wydarzeń, który znamy tylko z ich punktu widzenia.
Jak twierdziłam wcześniej pisząc artykuł o starożytnej Aleksandrii, że aby poznać i zrozumieć swoje korzenie, swoją tożsamość, należy poznać całą historię, inne kultury, tradycje, życie innych ludów zamieszkujących odległe tereny. I tak zaczął się mój romans ze światem starożytnych kultur.

Zgłębianie wiedzy o starożytności to bogactwo inspiracji, które przydaje mi się w moich tworach, które publikuję na oddzielnym blogu -  Rosza




KARTAGINA

Kartagina, Kart-Dasz (nowe miasto) -  starożytne miasto-państwo, najpotężniejsze imperium w czasach swojej świetności, które zajmowało teren około 50 km2 w PN Afryce na wybrzeżu Morza Śródziemnego w pobliżu dzisiejszego Tunisu w Tunezji, założone w IX w. p.n.e. przez Fenicjan, doskonałych żeglarzy z dzisiejszego Libanu, kupców, którzy wytyczyli wielkie, morskie szlaki handlowe przecinające cały basen Morza Śródziemnego, ludzi, którzy dali światu pierwszy alfabet.


Jeśli chcemy pokonać wroga, musimy zniszczyć jego kulturę, wszystko to, co po nim zostało, tak, by pamięć o nim zniknęła jak popiół na wietrze. Tak Rzymianie próbowali zniszczyć wielką cywilizację Kartaginy, na której fundamentach zbudowali swoje super mocarstwo.
Dziś niewiele wiemy o Kartaginie i właśnie o to chodziło Rzymianom...

 

 
"Burząc słynną kartagińską bibliotekę zniszczyli świadectwa wielowiekowej historii miasta. My znamy historię pisaną przez zwycięzców, wypaczającą obraz starożytnego świata, Myślimy, że podwaliny zachodniej cywilizacji stworzyły Egipt, Grecja i Rzym, chcę wam jednak pokazać, że pomijając Kartaginę, pomijamy ważny element naszej własnej historii." - Richard Miles

Historię Kartaginy znamy jedynie z rzymskich opowieści, że był to świat orientalnych dziwactw, barbarzyńskich praktyk i dziwacznej wierze,ile z tego jest prawdą a ile propagandą?

Richard Miles usuwa mity i próbuje dotrzeć do prawdy o Kartagińczykach i dowiedzieć się dlaczego Rzym stał się wyidealizowanym "panem" starożytnego świata, dlaczego dzisiaj o Rzymie mówi sią jako najświetniejszym imperium starożytności a Kartagina skazana została na zapomnienie??

800 lat p.n.e.

Od roku 800 pne Sycylię zamieszkiwał lud zwany kulturą Nuragi, znaleziska w postaci metalowych figurek pochodzących z ich osiedli świadczą, że była to bardzo rozwinięta cywilizacja.

metalowe figurki kultury Nuragi


rok 600 p.n.e.
Na Sycylię przybywają Kartagińczycy, sposób życia kultury Nuragi się zmienia. Kartagińczycy rzadko używali do podboju ognia i rzezi, zamiast tego znajduje się zalew kartagińskich towarów (monety, ceramika, dzwony) - w tym czasie znikają dobra wytwarzane przez kulturę Nuragi , z tego wniosek, że to był podbój przez handel.

Kartagińczycy w miejscach które podbijali (Hiszpania, Sycylia, Korsyka, PN Afryka) zostawiali swój podpis, symbol bogini Tanit- to był ich znak rozpoznawczy, który jest dziś dowodem na to, że spora część południowej Europy należała kiedyś do Kartaginy.

KARTAGINA - 800 lat tradycji



Kartagina-szlachetna ofiara historii.

Kartagina- nauczycielka, od której Rzym przejął sztukę tworzenia imperium. Miasto tak potężne, że stało na rzymskiej drodze do wielkości.



Cienie starożytnej Kartaginy są dzisiaj widoczne np.w twarzach współczesnych Tunezyjczyków noszących geny Kartagińczyków - przybyszów z bliskiego wschodu oraz z północnoafrykańskich Berberów, oraz w budynkach- kilkupiętrowe białe domy od ich poprzedników różnią jedynie kopuły.

Ruiny domów Kartagińczyków w Kerkouane


Wanna w ruinach kartagińskiego domu




Kerkouane w Tunezji, małe kartagińskie miasteczko, rozkwit III w.p.n.e, uszło uwadze Rzymian i dziś jest rarytasem dla archeologów. W tym miejscu możemy się dowiedzieć najwięcej o życiu Kartagińczyków;

Miejsce archeologiczne nazwane "dom 23" przy ulicy sfinksów -  centralne miejsce domu miało własne źródło świeżej wody,  dalej jest mała kuchnia wyposażona w piec chlebowy, następnie jest ciąg pięknych pokoi do przyjmowania gości i do odpoczynku rodzinnego, murowane półki służyły do przechowywania rzeczy użytku codziennego, dom zdobiła też piękna marmurowa mozaika, łaźnia była bardzo przestrzenna z wanną wyposażoną w siedzisko, podpórki do łokci  i niewielki basen. Wszystkie domy w Karkouane były tak wyposażone, wszystkie miały prywatne łaźnie i system wodociągowy. Taki luksus mieli ludzie żyjący ponad dwa tysiące lat przed tym zanim w północnej Europie osiągnięto podobny poziom praktycznego luksusu :))) Czyż możemy nazywać się najlepiej rozwiniętą cywilizacją, skoro jeszcze nie tak dawno używaliśmy drewnianych toalet za domem i miski zamiast wanny??

Takie wspaniałe kartagińskie miasta jak Kerkouane znajdowały się na całym wybrzeżu Morza Śródziemnego. Zastanawiające jest skąd Kartagińczycy czerpali środki na takie luksusy?

Łatwo jest podziwiać bogactwo kultury, klejnoty, rzeźby i złoto,  a największym skarbem Kartaginy były uprawne pola północnej Afryki, uprawiali zboże, winogrona i oliwki, które były paliwem napędowym antycznego świata - służyła jako pokarm jak również wytłaczano z niej oliwę, która paliła się w lampach w milionach domów, oliwki też sprzedawano, za co uzyskiwali pieniądze.
Kartagina strzegła swoich sekretów doskonałości, sekretów dochodów, tajników uprawy drzew oliwnych, oraz prowadzenia doskonałej sieci handlowej, jako pierwsi mieli strategicznie rozmieszczone porty, które zapewniały dostęp do wszystkich rynków.


rok 500 pne

W 500 r. p.n.e. Kartagina była najbogatszą metropolią śródziemnomorskiego świata, targowiska były zapełnione pięknymi klejnotami, tkaninami, i innymi wyrobami. Białe mury portów Kartaginy lśniły w słońcu, świątynie i pałace majestatyczne zachwycały żeglarzy przybijających do brzegów portów.


 
 


Przed Kartagińczykami sztukę żeglugi posiadło zaledwie kilka ludów a śródziemnomorskie cywilizacje rozwijały się w prawie całkowitej izolacji. Wynalazek Kartagińczyków w postaci szybkich okrętów dał im możliwość połączenia regionów śródziemnomorskich w jedno wielkie imperium rozciągające się od Hiszpanii i Korsykę po Sycylię i Afrykę północną. Kartagiński świat składał się z zestawów współrzędnych na morskich mapach a morze nie było dla nich granicą między krainami, tylko zarysem wyimaginowanego kontynentu.
Kartagińczycy posiadali potężną flotę handlową składającą się z 700 jednostek i to stało się spoiwem ich imperium. Wszędzie, gdzie dotarli Kartagińczycy zakładali swoje miasta, od Cagliari po Kadyks, i Palermo, które do dziś pełni funkcję co kiedyś.
IMPERIUM KARTAGIŃSKIE POŁĄCZYŁO MORZE I ZIEMIE W JEDEN EKOSYSTEM>

Na skolonizowanych terenach Kartagińczycy uprawiali ziemię, zamieniali ugory w żyzne pola, zakładali plantację smakowitych oliwek, winogron i zbóż,  garncarze tworzyli gliniane amfory, w których przewożono zebrane z pól plony.

Amfory





W czasach starożytnych Morze Śródziemne było morzem afrykańskim zdominowanym przez Kartagińczyków, nie należało do Europy. 
Kartagina dominowała na morzu, nie miała żadnego rywala a Rzym był mało znanym małym miastem w środkowej Italii, i Kartagińczycy nie zaprzątali sobie nim głowy.

"Wszyscy przyzwyczailiśmy się do wizerunku Rzymu autorstwa Cecila de Mill - majestatyczne marmurowe budowle - jednak w VI w. p.n.e. Rzym był zbudowany z drewna i błota, wiocha nad brzegiem Tybru, a Rzym? To na razie pieśń odległej przyszłości..." Richard Miles



Poprzez historię Kartaginy musimy spojrzeć na inne oblicze Rzymian, nie jako dumnych prawodawców i twórców cywilizacji lecz zbirów, którzy zwąchali łup i metodycznych plagiatorów, którzy nie cofali się przed niczym.
"około 300 r. p.n.e. Rzym rozpychał się i kopał wchodząc na drogę błyskawicznej militaryzacji, jak potworny embrion próbujący siłą wyrwać się na świat."

Sardynia




Sardynia należąca do  Kartagińczyków była dla nich źródłem srebra, złota, miedzi, cyny i cynku, wprost usiana była cennymi minerałami, którymi przez ponad 300 lat sardyńskie i hiszpańskie złoża finansowały kartagińską flotę strzegącą śródziemnomorskich szlaków handlowych. Rzymianie zazdrośnie patrzyli na Sardynię i od dawna ostrzyli sobie zęby na kartagińskie włości.
Rywale również rozbudowywali swoje floty, ale Kartagina zawsze była o krok na przód, jej flota była w stanie pokonać dosłownie każdego, jej okręty powstawały w szybkim tempie, bo składano je z gotowych elementów wg instrukcji wyrytej bezpośrednio w drewnie, było to przełomowe odkrycie przyspieszające rozwój imperium, ale również było przyczyną doprowadzającą do zagłady Kartaginy....
"I tak 2000 lat przed Ikeą Kartagińczycy stworzyli flotę w zestawach do samodzielnego montażu. (...) Jeżeli masz plany i części nie potrzebujesz szkutnika, który zrobi to za ciebie."



Kartagińczycy lekceważyli niepotrzebnie rosnący w siłę Rzym, który miał wielkie aspiracje, jego legiony parły na południe zajmując miasto za miastem. Żyjąc w luksusie Kartagińczycy nie zauważyli zawistnych spojrzeń zza morza.
W III w. p.n.e. Rzym już zapomniał o swoich skromnych początkach i dzięki determinacji, szczęścia i siły zdołał podbić całą Italię i chciwie spoglądał na morze...

 Sycylia leżąca pod nosem Rzymu, w połowie drogi pomiędzy Rzymem a Afryką PN okazała się smacznym kąskiem dla Rzymu i doskonałym pretekstem do rozpoczęcia konfliktu. (hmm skąd ja to znam? czyż nie przypomina wam to dzisiejszej kłótni o Krym? zachód walczy, by przejąć kontrolę na Krymie, by tym samym odebrać Rosji strategiczne wpływy) Pakt dyplomatyczny przerodził się w "zimną wojnę"; Kartagina obiecała trzymać się z daleka od Italii jeśli Rzym zrezygnuje z zajęcia Sycylii. (i znowu powtórka z historii ;) USA i UE obiecują cuda Ukraińcom a chodzi tylko o... władzę i ziemie.Identyczne posunięcia jak u Rzymian.)
W tym czasie Rzymem władali ludzie rządni pieniędzy i władzy nuworysze (jak to do dzisiaj bywa), którzy wzdychali chciwie do bogactw Sycylii, ale również bali się Kartagińczyków, którzy byli tak blisko nich.


Na zdjęciu poniżej widać stanowisko archeologiczne małej kartagińskiej osady na małej wysepce Motya u zachodnich brzegów Sycylii, idealne miejsce do zaopatrywania krążących po morzu kartagińskich okrętów, mogli uzupełniać tam zapasy przed ewentualnym atakiem na Italię,  czyli był to punkt strategiczny.

 

rekonstrukcja okrętu kartagińskiego, który napełniał wrogów przerażeniem
Więc jak biznesmeni rzymscy zamienili się w polityków, władcy Rzymu dorobili się na handlu z południową częścią basenu Morza Śródziemnego, gdzie Kartagina była ich jednym z najlepszych klientów...Teraz uznali, że "przejmując" kartagińskie szlaki handlowe będą mogli  zalać Afrykę PN własnymi produktami.

W roku 264 p.n.e strach i chciwość -dwa fundamenty Imperium Romanum  spowodowały agresję na Kartaginę, tzw. I wojna punicka trwała 25 lat i brutalnością  ten konflikt przewyższał wszystkie wcześniejsze wojny i stanowił krwawy początek narodzin rzymskiego imperializmu, w tym pogromie Rzymianie stracili 700 okrętów a Kartagińczycy 400. 

W wojnach punickich głównie chodziło Rzymianom o interesy czyli o łupy; amfory pełne wina, oliwek, zboża, kartagiński statek wiózł też ołów z hiszpańskich kopalni. Po wojnach punickich Rzymianie wzbogacili się na łupach (podobnie jak Niemcy w II wojnę)
Rzym chciał posiadać monopol i wszystko to, co miała Kartagina.   


"Pewien rzymski admirał poirytowany, że święte kury, które miały wróżyć pomyślność nie chcą jeść, wyrzucił je za burtę krzycząc: jeśli nie są głodne, to może są spragnione?! - potem admirał ten dowodził podczas największej morskiej klęski w historii Rzymu tracąc całą swoją flotę."

Następnie Rzymianie dziwnym trafem zdobyli jeden kartagiński okręt, dzięki któremu zyskali szansę poznania tajników budowy najlepszych okrętów wojennych ówczesnego świata, rzymscy szkutnicy natychmiast rozebrali okręt na części i odkryli, że każdy element jest oznaczony inną literą, skopiowali więc wszystkie elementy okrętu belkę po belce i to wszystko dzięki instrukcjom pozostawionym przez Kartagińczyków.
W ciągu 45 dni Rzymianie zbudowali 220 okrętów i mogli walczyć z Kartagińczykami jak równy z równym.
Walki o dominację na morzu trwały do 214 r. p.n.e. kiedy Kartagina poniosła klęskę i została zmuszona do zrzeczenia się wszystkich swoich ziem na Sycylii i do zapłacenia odszkodowania wojennego odpowiadającego dzisiejszym kilkudziesięciu milionom funtów. Odtąd Rzym kontrolował drzwi do zachodniej części świata śródziemnomorskiego, decydował kto morze tam wpłynąć i o tym kto może wypłynąć, po roku rzymska flota zajęła Sardynię i wymusiła na Kartaginie kolejną upokarzającą daninę, i do tego chciwy Rzym dodał nowe warunki do układu pokojowego, twierdząc, że wcześniejsze były zbyt łagodne. 

Kartagińczycy nie myśleli, by się poddać, planowali odwet, marzyli o zemście.
"Banda nuworyszy odebrała im część imperium a teraz rządała wygórowanych danin".

Kartagiński wódz Hamilkar Barkas („Piorun” (ur. ok. 280 p.n.e. - zm. 229 p.n.e.), przedstawiciel Barkidów - potężnego rodu kartagińskiego, wódz kartagiński, ojciec Hannibala Barkasa - wielkiego wodza kartagińskiego, Magona Barkasa i Hazdrubala; nazwisko rodowe używane było również w brzmieniu Barca lub Barak.

Według Korneliusza Neposa ojcem Hamilkara był Hannibal, który walczył na Sycylii w czasach wojny z królem Epiru Pyrrusem.)
został wysłany do PD Hiszpanii, która podobnie jak Sycylia pełna była wspaniałych minerałów jak złota czy srebra- bilonu starożytnego świata, aby uzupełnić skarbiec, dzięki czemu można by spłacić długi wobec Rzymu.
I tak się stało.
Kadyks

 

Główny ośrodek kartagińskiej potęgi przeniesiono z Afryki PN do Hiszpanii. Młody i nieugięty wódz Hamilkar wybudował nową stolicę i nazwał ją Nową Kartaginą, która we wszystkim dorównywała swojej starszej imienniczce.
Hamilkar pragnienie zemsty wpoił swojemu synowi, Hannibalowi,  który przed ołtarzem bogów zaprzysiągł wieczną nienawiść do wroga i nigdy już nie zapomni o danej przysiędze.

Hannibal, Kartagińczyk, był doskonałym strategiem, który doświadczenie zdobywał w PN Hiszpanii walcząc z tamtejszymi plemionami, lubił zaskakiwać swoich przeciwników, co było utrapieniem Rzymian, miał on wielką demoniczną siłę do walki. Hannibal posiadał też 21 słoni, które wykorzystywał do walki z wrogiem, ale epicką, wielką przeprawę przez góry przetrwał tylko jeden słoń.
Hannibal wolał atakować wroga, na własną rękę szukać zwady, niż brać udział w realizacji misternego planu, był ryzykantem, ale zwyciężał - Hiszpania, Galia, Italia i w końcu...Rzym.
 

Hannibal u bram Rzymu
Hannibal - największy koszmar Rzymu


 W 216 r. p.n.e. Hannibal ze swoją armią stanęli u bram Rzymu, Kartagina była o krok od zwycięstwa nad swoim największym wrogiem, jednak Hannibal - doskonały wojownik, dał się przechytrzyć podstępnym Rzymianom, nigdy nie uderzył na Rzym i, niestety, nie zmienił przyszłości Europy.
Rzymianie zaatakowali Kartaginę w PN Afryce i Hannibal wyruszył na pomoc swojej ojczyźnie. Po przybyciu do Kartaginy wielki wódz rozczarował się, miasto w imieniu którego walczył ok. 30 lat wyparło się go, senat uznał go za cudzoziemca.

W 202 r. p.n.e. doszło do bitwy pod Zammą, legendarny Hannibal został pokonany przez rzymskie legiony, chcąc uniknąć pojmania przez Rzymian popełnił samobójstwo i tym samym zadrwił z Rzymu.
Rzymianie spalili resztki kartagińskiej floty, skonfiskowali wszystkie terytoria zamorskie, nałożyli też na Kartagińczyków kolosalne odszkodowanie na rzecz Rzymu rozłożone na 50 lat - równowartość wielu miliardów współczesnych dolarów, potęga Kartaginy została unicestwiona.

Jenak Kartagińczycy zaskakująco szybko podnieśli się, 10lat po klęsce spłacili swoje zadłużenie/haracz wobec Rzymu i to 40lat przed terminem, gospodarka kartagińska kwitła i rosła w siłę.

W 153 r. p.n.e. Katon odwiedzając Kartaginę popadł w zdziwienie, że miasto tak szybko rozwinęło się ponownie.

Katon
















 Po 40 latach od upadku Kartaginy w rzymskim senacie ustalono, że Kartaginę należy doszczętnie zniszczyć.
Katon - ekstremista i ksenofob, który poświęcił większość życia na walce z Kartaginą, nienawidził jej, twierdził zawsze, że Rzym powinien zmiażdżyć wroga przy pierwszej okazji, każdą mowę kończył słowami: " delenda est Carthago" - Kartagina musi zostać zniszczona. 

W 151 władzę w Kartaginie przejął Hazdrubal, Rzym postawił mu ultimatum, że Kartagina ma się całkowicie rozbroić, następne wymaganie rzymskie było nie do przyjęcia; Kartagińczycy mieli opuścić miasto i na zawsze opuścić brzegi Morza Śródziemnego.

Rzymianie spalili całą Kartaginę wraz z mieszkańcami

Po śmierci Katona, Scypion Młodszy rozpoczął oblężenie Kartaginy.
"W odpowiedzi na to Hasdrubal rozkazał wywiesić na murach oczy, języki  i genitalia rzymskich jeńców. Następnie Kartagińczycy podpalili ofiary i zrzucili je pomiędzy kłębiących się pod  murami ich towarzyszy. Rzymianie postanowili działać.
Pewnego pięknego wiosennego dnia wojska Scypiona przedarły się
w końcu przez miejskie bramy, Scypion przypuścił totalny atak  na miasto i jego głodujących mieszkańców. Najpierw jednak zwrócił się do swoich ludzi: "Roznieście po ulicach Kartaginy szaleństwo strachu i  terroru." W ciągu kolejnych dni legioniści precyzyjnie wykonywali jego rozkaz. (..) Scypion sięgnął po ostateczną nagrodę - Wzgórze Bursa, ostatnie schronienie mieszkańców miasta.  (..) Kartagińczycy stawiali zacięty opór, Scypion wiedział jak rozwiązać ten problem: "nakazał podpalić domy i usuwać płonące szczątki ciał z ulic, rzymskie szwadrony śmierci mogły kontynuować swoje zadanie. Kiedy pożar ogarniał kolejne domostwa płomienie zabijały ukrytych w nich starców, kobiety i dzieci. Ich zwęglone ciała zbierane były z ulic przez rzymskie oddziały specjalne. Ofiary, które jeszcze żyły wrzucane były do olbrzymich dołów innych miażdżyły kopyta koni szarżującej kawalerii. Potworna rzeź trwała 6 dni i nocy."
Grupa Kartagińczyków poddała się i poszła w rzymską niewolę, na ten widok Hazdrubal stracił chęć do walki, stchórzył  i prosił Scypiona o łaskę, natomiast żona jego wraz z dziećmi schroniła się na dachu świątyni, otoczona płomieniami okazała mężowi pogardę, patrząc w dół na męża krzyczała: "Nędzny zdrajco, najbardziej zniewieściały z mężów! Ten ogień pochłonie mnie i moje dzieci a co z tobą, wielki wodzu Kartaginy? Jakie upokorzenia gotuje dla ciebie człowiek u którego stóp się wijesz? Jaki rzymski trumf ozdobisz swoją obecnością?" - chwilę potem kobieta zabiła swoje dzieci, rzuciła ich ciała w płomienie po czym  sama skoczyła za nimi.

W 146 r. pne Rzymianie doszczętnie zniszczyli miasto.
Kartagińskich mieszkańców wymordowano a część sprzedano w niewolę.

Po krwawej rzezi Rzymianie systematycznie zaczęli zrównywać miasto z ziemią, przez cały rok rzymskie legiony burzyły Kartaginę, cegła po cegle. 
Była to cena jaką zapłaciła Kartagina za 150 lat oporu.
Był to koniec miasta i kres całej cywilizacji
Hieroszima i Nagasaki zniknęły z powierzcni ziemi w ciągu jednej chwili, natomiast w starożytności unicestwianie miasta wymagało większego wysiłku.

Dlaczego Rzymianie to zrobili? "Wg mnie los Kartaginy przypieczętował ich chłodny pragmatyzm. Rzym wiedział, że nie zostanie supermocarstwem dopóki nie zniszczy swoich najgroźniejszych rywali. Co ciekawe, w tym samym roku Rzymianie zgotowali taki sam los greckiemu Koryntowi." Richard Miles.

Bezlitosne unicestwienie dwóch najwspanialszych miast śródziemnomorskiego świata to symbol narodzin potężnego rzymskiego imperium. Bez Kartaginy Rzym nigdy by się nie stał super mocarstwem a po jej upadku Kartagina stała się przydatna:


Legioniści, którzy zrównali Kartaginę z ziemią wzięli udział w defiladzie w centrum Rzymu, w tym samym miejscu co do dziś odbywają się parady..


Rzymscy senatorzy oszukali zwykłych chłopów, którzy stanowili trzon rzymskiego imperium, władza kradła nawet ziemie należące do przebywających na froncie żołnierzy, rzymska arystokracja  pomnażała swoje bogactwa, potem powstało Coloseum - centrum rozrywki...więc nagrodą za walkę z Kartaginą okazały się okruchy z pańskiego stołu i...miejsce na widowni.


Po 100 latach od zburzenia Kartaginy Rzymianie postanowili zbudować "nową Kartaginę", by w ten sposób zatrzeć resztki śladów po dawnej fenickiej metropolii, zasypywali tonami ziemi resztki fenickich domów, Rzymianie mieli obsesję na punkcie Kartaginy do takiego stopnia, że zmienili nawet wygląd okolicy - wzgórze Bursa, będące centrum Kartaginy zrównali do płaskiego terenu na powierzchni 6h. Następnie na zbudowanej platformie wznieśli nową Kartaginę nazywając ją "kolonią zgody" - bo miasto miało się stać kolonią pokoju, dziwnie i ironicznie to musiało brzmieć w ustach morderców Kartaginy, takie "pojednanie w rzymskim stylu".



Propaganda w rzymskim stylu

I co dalej? Jak Rzymianie wytłumaczyli światu tę mroczną kartę swojej historii? Właśnie wybrnęli z tego w typowo rzymskim stylu - napisali historię od nowa.

 Cesarz Oktawian Augustyn zlecił rzymskiemu poecie Wergiliuszowi, by stworzył mit głoszący chwałę Rzymu - epopeja Enejda, i w tym samym czasie powstała "nowa" historia Kartaginy, korzystniejsza i wybielająca Rzym. I od tego czasu świat miał znać historię Kartaginy widzianą oczami swojego największego wroga i oprawcy - Rzymu.

Enejda opowiada o nieszczęśliwej miłości; Trojański książę, Eneasz, wiedziony przez bogów wyrusza w podróż, by założyć Rzym. Okręt Eneasza rozbija się u wybrzeży PN Afryki i tam syn króla Troi spotyka Dydonę - wygnaną królową Tyru (współczesnego Libanu), która miała wybudować nowe miasto - Kartaginę. Nie trudno domyśleć się co było potem... przyszli założyciele Rzymu zakochali się w sobie, jednak Eneasz opuszcza ukochaną i wyruszył do Italii, by wypełnić swoje przeznaczenie.
Porzucona Dydona z rozpaczy popełnia samobójstwo, przebija się mieczem kochanka i rzuca w pogrzebowy stos a jej ostatnie słowa wypowiedziane do własnego ludu miały brzmieć tak: "zniszczcie jego potomstwo i wszystkich tych, którzy przyjdą po nim, niech nie będzie miłości i zgody pomiędzy naszymi narodami, niech to będzie wasza zapłata za moje prochy."
Trzeba przyznać, że Rzymianie mieli wyobraźnię i spryt, świetnie wytłumaczyli odwieczną nienawiść Rzymu do Kartaginy i ostateczne unicestwienie tego miasta. Cóż za bezczelność, po 150 latach wojny Kartagina miała się kojarzyć Rzymianom z obrazem kobiety płaczącej po utracie rzymskiego kochanka??

Rzym urósł w potęgę, stał się stolicą świata, wygrywał wojny, podbijał serca i umysły, Rzymianie udoskonalili do perfekcji sztukę oczerniania wroga za pomocą świadomie sterowanej propagandy, ukazywali Kartagińczyków jako przeciwieństwo Rzymian, byli mistrzami w tym fachu.

Dr Miles stwierdza, ze było coś jeszcze...

Rzymianie - specjaliści od propagandy

"Wielki poemat Wirgiliusza zapoczątkował jedną z największych w historii kampanii obmowy, jej efekty widać jeszcze dziś, Kartagina uważana jest za miasto dziwnych i zepsutych bogactwem okrutnych i zdradzieckich ludzi."

Największym zarzutem stawianym Kartagińczykom jest to, że aby przebłagać bogów palili żywcem swoje dzieci, czy jest to prawdą, czy naciąganą rzymską propagandą?




Kiedy wynajęci rzymscy specjaliści od propagandy skończyli swoje dzieło, Kartagińczycy zaczęli być postrzegani jako najeźdźcy ze wschodu, jako obcy którzy nie mieli prawa istnieć na tym świecie, wystawiane sztuki w rzymskich teatrach ośmieszały Kartagińczyków, oczywiście było to bardzo naciągana sprawa, np. w jednej ze sztuk napisano dialog w języku, który miał wyglądać na fenicki - współcześni naukowcy nie rozszyfrowali tych słów, gdyż jest to czysty bełkot, sztuczny język wymyślony przez rzymskich propagandzistów dla podkreślenia inności i obcości Kartagińczyków oraz dla ośmieszenia ich.
Taką historyjkę wymyślili sobie Rzymianie o ludziach, "Kartagińczykach, którzy władali południowo-zachodnimi wybrzeżami Morza Śródziemnego przez 800 lat w czasach kiedy Rzym był jeszcze małą, glinianą wioską nad Tybrem."

Wymyślone rzymskie brednie powtarzane po tysiąckroć stały się obowiązującą prawdą...Odtąd takie słowa jak "Fides unica" czyli wierność fenicka lub kartagińska kojarzona była z wiarołomstwem a słowo Fenicjanin stało się zniewagą. Taką historię zafundowali nam Rzymianie, którą klepie się do dzisiaj.

Po unicestwieniu Kartaginy Rzymianie zacierali wszystkie ślady po swoim wrogu, stworzyli historię w której skrzętnie pominięto fakt, że to na Kartaginie wzorowali się Rzymianie, by stworzyć swoje imperium.

Rzymianie zniszczyli prawie wszystkie fenickie miasta i osiedla.


Kiedy na Kartagińczyków wylano już wszystkie najgorsze ścieki, Diodor Sycylijczyk zarzucił im palenie żywcem dzieci dla ubłagania bogów. Wnioski takie wyciągnął na podstawie "brązowej rzeźby  Hronosa z uniesionymi do góry dłońmi i rękoma pochylonymi tak, że każde umieszczone tam dziecko stacza się w dół do wielkiej jamy  w której szaleją płomienie."-pisał Diodor.

Rzymskie kłamstwa, oszczerstwa i brednie, tak samo jak ich budowle przetrwały tysiąclecia.


W roku 1857 Tunezję odwiedził sławny francuski pisarz Gustaw Floger, który pod wpływem kartagińskich historii napisał powieść "Salambo" -  ta książka utrwaliła obraz Kartagińczyków jako ludzi oddających się perwersyjnym i fanatycznym praktykom religijnym.

60 lat później znaleziono 20 tysięcy terakotowych urn, wewnątrz nich znajduje się drobna biżuteria, zwęglone kości zwierząt, ptaków,  oraz spopielone szczątki niemowląt i małych dzieci.
Urny te znaleziono razem z rzeźbionymi w kamieniu stelami, archeolodzy miejsce znaleziska nazwali "tofet"

Teoria Dr. Milesa;

Tofet było świętym miejscem poświęconym dwojgu najważniejszych bóstw Kartaginy - bogini Tanit (postać kobiety z rozłożonymi ramionami) i bóg Baal Hammon (jego symbol to półksiężyc a pod nim słońce)


Naukowcy ustalili, że większość urn zawierających ludzkie szczątki pochodzi z IV w.p.n.e. co mogło spowodować taką masakrę dzieci? 

Jeśli Kartagińczycy mieli poświęcać faktycznie swoje dzieci, to wydaje się dziwne, że pośród wszystkich steli nie ma ani jednej, która mówiłaby wprost o  takiej ofierze. Czyżby wszystko trzymano w tajemnicy? Czyżby obrządek wywoływał taki
wstrząs, że wszyscy ci, którzy w nim uczestniczyli zobowiązani byli do zachowania milczenia?
Na niektórych z tych kamieni wyryto figurki ludzi, na innych jest coś, co przypomina urny - czy faktycznie jest to dowód na to, że poświęcano życie dzieci?
Nie tylko Kartagińczycy wystawiali swoje inskrypcje, znaleziono stelę wystawioną przez Greka  o imieniu Astresdos, czyżby Grecy również poświęcali życie swoich dzieci? A czym jest sam tofet? Dziś przewodnicy oprowadzają turystów po podziemnej krypcie i opowiadają o rzezi niewinnych dzieci - ta krypta została zbudowana przez Rzymian...


Tak więc cała ta ponura okolica to jedno wielkie oszustwo;
stojące w równych rzędach stele nigdy nie wyglądały w ten sposób, brutalna prawda jest taka, że to archeolodzy zrekonstruowali to miejsce. 

Nazwa "tofet" została stworzona przez współczesnych badaczy.
Stele zrekonst

ruowane przez archeologów

 


Podobne miejsca tofet znajdujemy na całym obszarze na którym władali Kartagińczycy, nie tylko w Afryce, lecz nawet w Europie.  (...) W San Antioco na Sardynii znajduje się zupełnie inny tofet, nie tylko dlatego, że nie został splądrowany przez archeologów. 
urna w Sardynii



Większość z tych urn to repliki, jednak ustawiono je dokładnie w tych samych miejscach, gdzie je znaleziono a część z nich to oryginały. 
Przewodnicy opowiadają ludziom, że w tym miejscu składano z dzieci ofiary a krew ich spływała do zbiornika (fot.poniżej)


 Dowody??? Nie ma żadnych! Za to jest coś co was zadziwi...
Wiejący z północnego zachodu Mistral w połączeniu ze skałami tworzy coś w rodzaju naturalnej dmuchawy, która zdolna jest rozpalić ogień o wysokiej temperaturze. To właśnie tu archeolodzy odkryli stosy popiołów pełnych spalonych dziecięcych kości i malutkich guziczków pochodzących z ich ubranek, znaleziono tu również resztki ziół rozmarynu i lawendy, których zapach mógł maskować przykry zapach palącego się mięsa. 
Ci, którzy wierzą w historię, że Kartagińczycy  mordowali swoje dzieci przyjmą ten dowód na poparcie tej teorii, jednak ja w to nie wierzę. Jest prostsze i bardziej przekonujące wyjaśnienie tego, co znajdujemy w miejscach takich jak tę, bardzo ważny element tego dowodu spoczywa  w Muzeum w Palermo na Sycylii.

 


W tej prostej kamiennej trumnie znajdują się szczątki kilkuletniej dziewczynki, to cenny zabytek, bo archeolodzy znaleźli bardzo niewiele dziecięcych grobów z czasów Kartaginy. Było ich niewiele bowiem śmiertelność niemowląt oraz małych dzieci była w starożytności bardzo wysoka - czworo z dziesięciorga noworodków nie dożywało drugich urodzin. A więc gdzie podziały się te wszystkie dzieci, gdzie je pochowano? Jest takie miejsce, gdzie znajduje się mnóstwo dziecięcych zwłok - to właśnie tofet. Wierzę, że  ciała martwych dzieci były kremowane a ich popioły pozostawiano w świętym okręgu, innymi słowy tofet był  dziecięcym cmentarzem a nie miejscem zbrodni. Mający związek ze śmiercią tofet jest dla mnie częścią cyklu życia, nie wierzę by ci ludzie poświęcali swoje dzieci. Jestem pewien, że kremowali je dopiero po naturalnej śmierci.
 

 

Kartagińczycy rozumieli wartość życia, byli  zarazem bardzo praktyczni; zmarłe dzieci odsyłano tam, skąd przyszły, tym bardziej, że nowe życie, które z nich powstanie będzie silniejsze i lepiej przystosowane do przetrwania na tym świecie."


 
Wielkie i bogate imperium Kartaginy, które bogaciło się poprzez handel, było wielką pokusą dla chciwego Rzymu.
Rzym przed unicestwieniem Kartaginy obłupił ją ze skarbów jak również z idei, sekretów funkcjonowania imperium. Rzymianie wraz z całymi miastami, osiedlami spalili też kartagińską bibliotekę, by zatrzeć ślady po wielkiej cywilizacji, ale największy skarb - prace Mago kartagińskiego geniusza rolnictwa, do którego porad stosują się do dzisiaj rolnicy uprawiający drzewka oliwne, Rzymscy oprawcy sobie zostawili, następnie prace Mago przetłumaczyli na łacinę i popularyzowali je jako własne. Tak więc finansowa potęga Rzymu została wzniesiona na rolniczej wiedzy Kartaginy.

Od momentu przechwycenia prac Mago, rzymscy rolnicy uprawiali ziemię na skalę przemysłową, czyli w rzymskim stylu :)
Bezwstydny plagiator Rzym wchłonął wszystkie tereny Kartaginy.
Tunezja została rzymską prowincją na której uprawiano głównie zboże dla żarłocznego Rzymu i podobny los podzieliły inne regiony Kartaginy. Rzymianie dzięki Kartaginie nauczyli się jak zbudować potężne imperium, gdzie przez następne 600 lat rzymskie imperium doścignęło Kartaginę a ucząc się na jej błędach, nawet zostawiło ją daleko w tyle.

Rzymianie nauczyli się postępować również z religią, nie walczyli z obcą religią, lecz wchłaniali ją i obcy bogowie stawali się bogami Rzymu.

 Dzisiaj twierdzi się, że dużo zawdzięczamy Rzymianom i Grekom, a Kartagińczycy są opisywani jako kłamliwi, tchórzliwi mordercy dzieci i przypisuje się im wszystkie wady jakich brakowało Rzymianom...Okrutny akt rzezi i wandalizmu na Kartaginie dawał Rzymianom pewność, że wszystkie jej osiągnięcia, dokonania zostaną starte z kart historii i z powierzchni ziemi, chcieli, by Kartagina przestała istnieć i by była raz na zawsze zapomniana. Rzymianie napisali historie na nowo a my znamy historię napisaną przez zwycięzców - Rzymian.

"Kartagińczycy wywarli wielki wpływ na cały świat starożytny, dostarczyli Rzymowi wielu doskonałych idei i dali im wzór stworzenia śródziemnomorskiego imperium. Prawdę mówiąc Kartagina nie była przeciwieństwem Rzymu, lecz jego poprzedniczką i nauczycielką, cennym przeciwnikiem dzięki któremu nauczyli się jak stać się potęgą." - Dr. Richard Miles

Bezwzględni Rzymianie wznieśli swoje imperium na fundamentach krzywdy innych ludzi, Matka Natura odwdzięczyła się im w postaci Pompei zamienionych w pył - to była zapłata za ludobójstwo na Kartagińczykach.

Rzymianie nie wzięli pod uwagę jednej rzeczy, otóż wszystkie imperia wcześniej czy później upadają, jaki początek taki koniec, a obecny Rzym jest pierwszą cywilizacją wśród własnych ruin...




Na podstawie :
"Carthage - The Roman Holocaust" (http://www.youtube.com/watch?v=mpaR6Sx3ZRg)
"Carthage must be destroyed" - Dr. Richard Miles
http://sydney.edu.au/arts/classics_ancient_history/staff/profiles/richard.miles.php
  zdjęcia z filmu