jagaa

jagaa

niedziela, 30 października 2011

Dziady 20 a 26 marca, 20 a 26 czerwca, 20 a 26 września oraz 20 a 26 grudnia

W naszej słowiańskiej kulturze Dziady obchodzi się cztery razy do roku. Jest to czas, kiedy głównie wspominamy naszych zmarłych przodków, oddajemy im cześć oraz wdzięczność.


Jak zawsze, na stronie http://bialczynski.wordpress.com autor dość jasno i precyzyjnie opisuje sens Święta Dziadów;






Poganom polskim chodzi o okazanie wdzięczności Dziadom, zachowanie ich w żywej pamięci i podziękowanie za podarowaną nam przez przodków możliwość bycia między żywymi i odbycia życiowej drogi na Ziemi.

[Podag-Mir jest Panem Drogi Życia i Wszelkich Dróg, Opiekunem Pątników i Podróżnych, Władcą Wypraw i Wędrówek. Stąd jego obecność w Komorze Sowiego przy Moście Wąci Czynu i Prawa (Czinwat – Prawat, Czynwąt – Prawąt), jako świadka owej wędrówki człowieka przez życie ziemskie.]

Dziady obchodzono nie dwa razy do roku (to się robi wśród katolików i prawosławnych do dzisiaj – na wiosnę i w jesieni, chociaż na wiosnę nieoficjalnie, przy okazji Wielkanocy), ale 4 razy do roku, w terminie Równonocy i Przesilenia, czyli zawsze pomiędzy dniem 20 a 26 danego miesiąca, najlepiej w dniu Pełni Księżyca związanej z tym miesiącem. Czasami Dziady Letnie i Zimowe nazywano też Babami.

Tak więc pierwotne terminy i terminy obecne Dziadów powinny być pomiędzy: 20 a 26 marca, 20 a 26 czerwca, 20 a 26 września oraz 20 a 26 grudnia.

To wyłącznie wysiłki chrześcijańskich misjonarzy na Słowiańszczyźnie związały słowiańskie święto Dziadów (albo inaczej Święto Przodków – Dziady i Baby) z dniem Wszystkich Świętych, przechrzciły je na Zaduszki i przesunęły to święto w miejsce, w którym jest dzisiaj.



Dla mnie osobiście święto Wszystkich Świętych, było od wczesnego dzieciństwa czymś niezrozumiałym. Nigdy nie obchodziliśmy go w domu rodzinnym. Obchodziliśmy Święto Zmarłych w Zaduszki – 2 listopada. Ponieważ jednak i władze PRL i KK w PRL dążyły do likwidacji Zaduszek oraz uczynienia jednego państwowo-kościelnego święta 1 listopada, które nazywano oficjalnie Świętem Zmarłych, zmuszeni byliśmy w końcu do oddawania czci Dziadom 1 listopada – w dniu wolnym ustawowo od pracy (do 1973 roku wolna od pracy była tylko niedziela, a dopiero od 1990 roku wszystkie soboty były wolne bez odpracowywania).

W świetle dziejów, gdy przyglądamy się historii nie dziwi, że KK wolał, aby ludzie czcili jego świętych, a nie swoich własnych Dziadów. KK robił wszystko co w jego mocy, żeby wykorzenić poszczególne ludy, plemiona i narody z ich własnej wiary i tradycji podporządkowując je jednocześnie Nowej Wierze. Pamięć Dziadów, którzy wierzyli w coś zupełnie innego niż zmuszano wierzyć ich dzieci, nie była wcale wygodna Kościołowi – choć wydaje się to sprzeczne z jego własną nauką i przykazaniami (Czcij ojca i matkę swoją).



Oddawanie czci zmarłym ma tradycję tak starą jak świat. Tę cześć oddawano zawsze własnym przodkom w miejscach, gdzie grzebano zwyczajowo zwłoki lub prochy – na smętarzach lub żalnikach, albo we własnym gospodarstwie. Czczono też pamięć władców i bohaterów w specjalny sposób – sypiąc im okazałe kurhany i kopce. W miejscach pochówku władców, tam gdzie usypano ich kopce i kurhany odbywały się obrzędy zbiorowe – publiczne, Święta Dziadów. Ponieważ obrzędy te były stare jak świat (jak człowiek człowiekiem), więc miały charakter pogański. Stąd od samego początku chrystianizacji KK stosował wszelkie środki, by o tym święcie zapomniano, a jeśli to niemożliwe, żeby zapomniano o zwyczajach mu towarzyszących.

To się zupełnie nie udało i można powiedzieć, że dzisiejsi Katolicy w Polsce, obchodzą nieco zmienione w formie święto Dziadów właśnie, a nie żadnych katolickich świętych. Tak jak w Dziadach bowiem, najważniejszym elementem tego dnia u polskich katolików jest bycie na cmentarzu i oddanie czci własnym zmarłym. W tym dniu także katoliccy księża pobierają myto od wiernych za wspominanie ICH przodków (a nie wszystkich świętych katolickich) przez głośniki cmentarnych kaplic. Temu świętu nadal towarzyszą jarmarki, na których sprzedaje się nie tylko cmentarne akcesoria.

Nadal też nie zaniknęły nie tylko obrzędy związane z paleniem świateł, z ofiarą z kwiatów, ale także z ofiarą z pokarmu (miodek, chlebek) i z kadzidłami – dymem ofiarnym (z ziół wonnych) posyłanym do Zaświatów (Weli, Nieba) poprzez dym świec i kadzideł, który jest nosicielem modłów, obiat oraz żalów tego dnia.

Dla ludzi (co widać szczególnie wśród starszych, często schorowanych i bardziej niedołężnych) najważniejsze jest nie być w kościele na mszy w to święto , ale być na grobach przodków i jeśli im sił nie staje, to prędzej porzucają to pierwsze, a nigdy tego drugiego.

Tak więc w Polsce katolicy obchodzą współcześnie coś co możemy nazwać Zaduszkami albo Świętem Zmarłych (czyli tak czy owak Dziady), a nie Wszystkich Świętych – tyle, że czynią to albo w dniu 1 listopada, albo 1 i 2 listopada, jeżeli to jest możliwe, albo w okoliczne dni poczynając nawet od poprzedzającego święto tygodnia (bo często, w związku ze zmianami społecznymi jakie zaszły, trzeba pokonać spore odległości, aby być na grobach ważnych osób ze swojej rodziny).

Gdy idzie o cel Święta Dziadów w Wierze Przyrodzonej Słowiańskiej, to nigdy nie różnił się on od celów współczesnego Święta Zmarłych, czyli tych które są obecnie realizowane przez Święto tzw. Wszystkich Świętych.

W Wierze Przyrodzonej Słowiańskiej jest to wspomnienie o duszach zmarłych, które żyją wiecznie (jako dusze eteryczne) w Zaświatach, to znaczy – zależnie od przyjętego do wierzenia podania (taji, baju, bajorka Baji): albo w Niebie, albo na Weli, albo pod Wyrajem, albo w Rajcu. Jest to też wspomnienie o tych, którzy znajdują się w Nawiach czasowo, oczekując swojego kolejnego wcielenia ziemskiego.


Celem jest oddanie czci przeszłym pokoleniom, które wydały nas na świat, które spowodowały że ŻYJEMY TU i TERAZ, że JESTEŚMY.(...)



Święto Dziadów, jest obchodzone przez Wiarę Przyrodzoną Słowiańską cztery razy do roku. To pokazuje jak wielką cześć oddawano i oddaje się przeszłym pokoleniom, ale pokazuje też jak wielką cześć oddawano Rodowi i Rodżanie-Przyrodzie.

Bo Rod  jest Ojcem Narodu, a Rodżana jest Panią Rodziny (Zadrugi) ale także Panią Ożywionej Ziemi – czyli Całej Przyrody. Jest więc niejako patronką Wiary Przyrodzonej – Tą z której owa Wiara wypływa. Jest też za przekazy tej wiary odpowiedzialna – a więc jest Panią Wiary Przyrodzonej.

Związanie funkcji Władczyni Rodziny z Przyrodą otaczającą ludzkie Gospodarstwo nie jest dziwne, jest w pełni zrozumiałe, oczywiste. Wyraża ono przeświadczenie o współzależności Rodziny, Zadrugi i otaczającej ją Przyrody. Ten związek nie był nigdy wykoncypowany, wydumany, wymyślony – cześć wzięła się z prostego codziennego doświadczenia i obserwacji.

Wiara Przyrodzona Słowiańska ma tę olbrzymią zaletę, że cała, we wszystkich swoich przejawach, wypływa z Natury (Przyrodzenia) i wszystkie jej obrzędy, wszystkie jej opowieści, są tylko odzwierciedleniem naturalnych, przyrodzonych powiązań i współzależności.

Tak więc Dziady, to było i jest także -  poza specjalnym świętem w rocznym cyklu, które jest poświęcone całemu Tynowi Rodów – Święto Roda i Rodżany-Przyrody.

Obchodzone dodatkowo 4 razy w roku.

Żadna inna boska para nie miała i nie ma tylu świąt w pogańskim słowiańskim kulędarzu.

Słowo kalendarz nie pochodzi z łaciny, to łacińskie słowo jest zapożyczone z mowy skołocko-słowiańskiej, czyli prasłowiańskiej, albo inaczej słowiano-indo-irańskiej. Słowo to ma oczywiście mitologiczne korzenie i znaczenie obrzędowe oraz liturgiczne. Wywodzi się od złożenia:

Koleso – Święte Koło Zdarzeń, Kole-Swęto (kole-swo, kole-so)

Lęda – ląd, ziemia

oraz Dar – darzyć, obdarowywać,

a więc koleso-lędo-dar, kol-lęd-dar, kult-lęd-dar, kulę dar, wreszcie współczesne kalendarz, ros. kalendar’, białorus. kalandar, czes. kalendarz, i tak samo we wszystkich słowiańskich i bałtyjskach oraz w hindi – kailendara. To także Dar Kolady – boga Kiru Zimowego, którego żeńską postać nazywa się Kostromą-Zimą albo Koladą. Narzędzie miary czasu dane ludziom przez tego Boga Kiru. (...)


Wzywano Dziadów do wspólnego posiłku i biesiady (strawy) chociażby dlatego, że trudno biesiadować w domu gospodarza bez niego samego, a miejsce pochówku (grób na smętarzu, urna na żalnikach, miejsce przodków w domostwie – często pod owinem, albo pod progiem) było traktowane jak pośmiertny dom zmarłego.

Czynności związane z czarami, wzywaniem zmarłych w konkretnym celu, po to by powiedzieli coś żywym, przekazali wiedzę – nie mają nic wspólnego ze Świętem Przodków – Dziadów. To specjalna procedura i obrząd związany z praktykami kącinnymi (świątynnymi).

W bardzo, bardzo odległych czasach, kiedy nasi przodkowie dopiero co wyszli z jaskiń w neolicie i przenieśli się do ziemianek i półziemianek, całkiem poważnie wzywano Dziadów na pomoc w Przesilenia i Równonoce (Dzikie Łowy i Wielkie Bitwy), niejako chcąc wzmocnić Siły Boskie walczące w te święte dni o Ocalenie Światła Świata, Zwycięstwo Światła nad Ciemnością,

Uzyskanie przewagi Białej Swątlnicy – Krowy Jasnego Dnia nad Ciemną Nocą – Czarnym Bykiem Welesowym, było niezbędne po to, by zaczęła się wiosna i wegetacja, albo by płody ziemi mogły dojrzewać w Mocnym Słońcu Lata, a także w jesieni żeby Słabe Upadające Światło mogło ujść boskim prześladowcom z Krainy Ciemności, a wreszcie w najstraszniejszym ze strasznych dni – w Najdłuższą Noc Roku, aby w ogóle nie zgasło na wieki i odrodziło się kolejnego ranka.(...)



Miód, kasza, jajka – nie są pokarmem dla zmarłych, lecz ofiarą dla Bogów i Bogunów. Tych szczególnie bogów, którzy są ludziom bardzo, bardzo przychylni – stąd miód, kasza i orzechy (w kutji) dla Sporów (bogów Powodzenia i Szczęścia), Rgłów (Bogów Upraw i Hodowli) i Bożebogów (Bogów Domu i Domowego Ogniska – Radogostów). Przynoszono też inne pokarmy, specjalne chlebki (podobnie jak na wesele, czy plony – dla Ładów) i na przykład mak (w kutji) dla bogów Przeznaczenia – Mokoszy, głownie dla 7 Bogiń Szczęśliwych, tj. Przychylnych Ludziom, ale w gruncie rzeczy dla tych których szczególnie uczcić chcemy lub którym składamy modły albo obiaty.

Wezwanie dusz zmarłych do wspólnego posiłku, zaproszenie ich na biesiadę – jeszcze raz powtórzmy –  było też symboliczne. Także gdy obrzęd odbywał się w domu (potem w pustych domach we wsi, potajemnie przed klechami) należało przywołać jego dawnych budowniczych i gospodarzy – Dziadów i podzielić się z nimi – symbolicznie.(..)


Dziady mają dalekie korzenie... bardzo pięknie opisuje to święto Adam Mickiewicz w swoich "Dziadach".  Zjawiskowe dzieło.
Na http://bialczynski.wordpress.com czytamy dalej; "


Sam Adam Mickiewicz – jeden z największych i najbardziej zasłużonych Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian tak objaśnił to co zapisał przy pierwszym wydaniu „Dziadów”: „…Jest to nazwisko uroczystości, obchodzonej dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandyi, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków. Uroczystość ta początkiem swoim zasięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą Kozła, na której przewodniczył Koźlarz, Huślarz, Guślarz, razem kapłan i poeta (gęślarz)”…

Nie są to więc wcale Dziady w kształcie pogańskim, lecz reminiscencja. Natomiast nazwa Uczta Kozła  nie jest wyssana z palca, lecz nie dlatego że koźlar (guślar, huślar) prowadził  uroczystość. Uroczystość przywoływania Dziadów (u Mickiewicza bardziej ta kącinna uroczystość niż Święto Dziadów) była prowadzona przez gromadę koźlarów czyli guślarzy, czyli kapłów Kozła. Kozioł to zwierzę Welesa , sam Weles był nie raz ukazywany jako Bóg Koźlogłowy lub Koźlonogi, być może że od tego Boga Zaświatów pochodzi na całym świecie współczesny wizerunek Diabła upowszechniony przez chrześcijaństwo. Okryty czarnym futrem, koźlorogi i koźlonogi , ogoniasty Weles – Pan Zaświatów, Bóg Śmierci, Władca Weli, Król Nawi.(...)


Tak naprawdę to dopiero po przeanalizowaniu opisu tego święta na ów stronie, znalazłam idealny obraz, treść i pochodzenie Dziadów. Wiedziałam tylko, że należy w tym czasie odwiedzić miejsca pochówku naszych przodków i zapalić znicz. Reszta była niezrozumiała, jak sądzę dla większości.  














Na stronie http://www.mojeopinie.pl natknęłam się na ciekawe porównanie słowiańskiego święta Dziady z Halloween. Czy dziady mają coś wspólnego z tym celtyckim obrzędem? Być może, ale zawsze warto poczytać. 

""Dziady, czyli Halloween po słowiańsku
Autor: Juliusz Sabak

Dziady kojarzą nam się dziś z „dziadostwem”, lub co najwyżej z dramatem Mickiewicza którym męczono nas w szkole. A przecież święto Dziadów, czyli noc z 31 października na 1 listopada, była jednym z najważniejszych świąt słowiańskich. Od Dziadów do Samhain, irlandzkiego przodka Halloween jest zaś o wiele bliżej niż wam się wydaje.
...Kto z was wietrznym błądzi szlakiem,
W niebieskie nie wzleciał bramy,
Tego lekkim, jasnym znakiem
Przyzywamy, zaklinamy.


Nieprzypadkowo wspomniałem Adama Mickiewicza, bowiem to fragmenty z jego „Dziadów”, a dokładnie części II, poprowadzą nas przez ślad pogańskiej tradycji, której nie potrafiło pokonać przez tysiąc lat chrześcijaństwo, a zmogła najwyraźniej komercja z Ameryki. Ze świecą, czy może raczej ze zniczem, szukać dziś kogoś, kto pamięta, czym jest święto Dziadów i czemu było tak ważne dla naszych przodków. A przecież jesienne Dziady były jednym z głównych świąt słowiańskich. Noc przełomu października i listopada wyznaczały zamknięcie się cyklu życia i otwarcie bram zaświatów. Na tą jedną noc przodkowie przybywali z zaświatów, aby obcować ze swymi rodzinami. Nie było to wcale święto smutne. Nadarzała się przecież okazja spotkania z krewnymi, których kochano i szanowano. Niestety wraz z nimi powracali do świata żywych także nieproszeni goście. Dla jednych i drugich palono ogień. Ale zacznijmy może od samego początku i po kolei.

Kilka słów o nawii, Nawii i Welesie

Aby zrozumieć wagę tego jesiennego święta musimy powiedzieć kilka słów o wierzeniach naszych przodków. Przede wszystkim trzeba nam wiedzieć, że nie znali oni koncepcji piekła i nieba. Słowianie wierzyli, że każdy człowiek ma duszę, nazywaną nawią. Dusze dobrych ludzi trafiały do Nawii – podziemnego świata wiecznej szczęśliwości, natomiast dusze kłamców przestępców i ogólnie ludzi złych, nie miały do niej wstępu. Nawii strzegł bóg Weles, któremu poświęcone było jesienne święto.

Weles nie był bóstwem złym, ani dobrym, natomiast niezaprzeczalnie bardzo zapracowanym. Miał w swej pieczy podziemia wraz z wszelkimi bogactwami i światem zmarłych, a prócz tego również rzemiosło, sztukę i handel, a przede wszystkim bydło. Podlegały mu wszelkie słowiańskie demony. Na Welesa powoływano się też przy wszelkich przysięgach i traktatach. Jedynie wojownicy klęli się w takich sytuacjach na jego antagonistę, a swego patrona, gromowładnego Peruna.

Nocą z 31 października na 1 listopada Weles otwierał bramy Nawii, aby dusze zmarłych mogły się spotkać ze swymi krewnymi. Niestety przy tej okazji do świata żywych przychodzili też ci, którym nie było dane zaznać wiecznego szczęścia. Tych pierwszych nasi przodkowie chętnie przyjmowali na świątecznych biesiadach, ale też bacznie strzegli swego spokoju przed drugimi. Podobnie jak w celtyckim Samhain wielką wagę grał tu ogień i ofiary dla duchów. Jednak, gdy Celtowie obawiali się ich obecności, nasi przodkowie traktowali je jak wszystkich gości w tej dzikiej krainie. Chętnie przyjmowali sobie przychylnych, ale bacznie strzegli się przed agresorami i przestępcami. (...)
Aby duchy trafiły do celu, rozpalano na rozstajach dróg oraz na miejscu biesiady ogniska. Ogień miał ogrzać zmarłych i wskazać im drogę, ale był też przeszkodą dla złych duchów. Na grobach przestępców, zbrodniarzy oraz zmarłych tragicznie palono ogień, aby nie mogli ich opuścić i nękać żywych. Stąd pochodzi najpewniej tradycja palenia zniczy w miejscach tragicznej śmierci: wypadków, bitew, miejsc kaźni. W niektórych rejonach kraju, na przykład na Podhalu, była tradycja składania gałązek w miejscu czyjeś śmierci przez każdego mijającego je podróżnego. Powstały w ten sposób stos drewna odpalano właśnie w dzień Dziadów.

Kiedy nasi przodkowie zapraszali duchy swych krewnych do wspólnego biesiadowania, nerwowi Celtowie kryli się przed przybywającymi z zaświatów, opuszczając swe domy i wygaszając w nich wszelki ogień, aby nie przyciągały złego. Również oni wierzyli, iż tej nocy, z 31 października na 1 listopada, zaciera się granica miedzy światem żywych i umarłych, lecz z tej okazji nie cieszyli się na spotkanie ze zmarłymi krewnymi. Obawiali się za to duchów, które mogły posiąść ich ciała na cały nadchodzący rok. Dlatego ubierali się w dziwne stroje, przywdziewali maski i spędzali całą noc poza swymi siedzibami. Pozostawiali też jedzenie dla głodnych duchów. Cóż, co kraj to obyczaj. (...)
Gdy nic tobie nie pomoże,
Idźże sobie precz, nieboże.
A kto prośby nie posłucha,
W Imię Ojca, Syna, Ducha.
Widzicie Pański krzyż?
Nie chcecie jadła, napoju,
Zostawcież nas w pokoju!
A kysz, a kysz!
Oto ostatni dziś cytat z Mickiewicza, bowiem zbliżamy się do końca Dziadów i nadejścia chrześcijaństwa. Nie mogąc sobie poradzić ze świętem tak wrosłym w kulturę i świadomość społeczną, Kościół uczynił to, co zwykle czynił w takiej sytuacji. Na starszej tradycji nadbudował nową. Przy „Dniu Zadusznym”, czyli Zaduszkach przypadających 2 listopada, spotykają się znów tradycje celtycka i prasłowiańska. Święto to pojawiło się w X wieku we Francji i Anglii, właśnie jako przeciwwaga dla pogańskich obrzędów poświęconych zmarłym, takich jak Samhain i jemu pokrewne. W XII i XIII wieku zwyczaj ten rozpowszechnił się w całej Europie, docierając również do Polski. Do XV wieku Zaduszki obchodzono już w całej Koronie.

Tak żywot swój zakończyło święto zmarłych, pozostając jedynie niezrozumiałymi dla ogółu strzępami tradycji zatopionymi w chrześcijańskim anturażu: zwyczajem palenia zniczy, składania na grobach kwiatów i wspominania zmarłych. Dziś nawet one zanikają pośród zgiełku i tempa naszego życia. Zamiast dni wspomnienia zmarłych i zadumy nad własną śmiertelnością, mamy maraton między cmentarzami. Kombinujemy gdzie kupić znicze a gdzie kwiaty, jak dotrzeć najszybciej do cmentarza. Pędzimy dzieci i krewnych w rozwrzeszczanym tłumie zalewającym komunalne cmentarze. Próba spożycia rodzinnego obiadu na grobie dziadka spotkałaby się w najlepszym wypadku ze znaczącymi spojrzeniami krewnych i gniewnymi okrzykami otaczających ludzi. No chyba, że rzecz działaby się np. na Romskim cmentarzu. Ale to już całkiem inna historia."

Ogień towarzyszy nam zawsze i wszędzie...




Wierszyki na Halloween- znalezione w sieci

Strachów i straszydeł bez liku -
Rozkudłana czarownica,
Wilk, wyjący do księżyca, 
diabeł, rodem aż z Tasmanii,
i Drakula z Transylwanii,
wampir wielki jak kanapa,
Wielka Stopa, Czarna Łapa,
Wilkołaki z jednej paki,
I skrzeczące ryboptaki,
I paskudne trzy ropuchy,
I ryczące wściekłe duchy,
I straszydeł zastęp spory,
I potwory, i upiory,
I ziejące ogniem smoki
Oraz inne obiboki.




Gdy tylko dzień zapadnie głuchy,
Kawały sobie robią duchy.
Zaczyna się wśród duchów ruch,
Buch!
Duch ducha w ucho.
Buch!
Duch ducha w brzuch.

Potem duch duchowi mówi coś do słuchu
W rodzaju:
- Ty głupi duchu,
Czego bijesz po uchu?
- Ja? - mówi pierwszy duch
Bez zmrużenia powiek -
Skąd ja?
Zwariowałeś?
Może to jakiś człowiek??


My jesteśmy straszne zmory,
Bardzo groźne z nas upiory,
Jeśli nie chcesz się nas bać,
Musisz nam cukierka dać!

Diabły, duchy i upiory,
Wiedźmy, zombie inne zmory,
Dzisiaj z grobów wstają 
I do twoich drzwi pukają.
Jeśli nie chcesz się nas bać,
Musisz nam cukierka dać!


W noc Halloween strzeż się,
Amulet swój miej.
Gdy ducha zobaczysz to czym prędzej wiej.
I dynię pocałuj, bo dynia to znak,
Że Ty z duchami jesteś za pan brat!

***********************

Straszna mumia w korczu,
rzuca czary złe,
wąż wypełza z wężowiska,
ciągle wije się!
Skarb ukryty w piramidzie
lecz nikt nie wie gdzie,
Bądź odważny, mężny, dzielny,
a zobaczysz skarby te!

****************************

Wszystkiego najstraszliwszego na Halloween ;) a przede wszystkim udanej zabawy!!



Nowoczesne Państwo - program Ruchu Palikota

Nowoczesna Polska, – o co walczymy?
 Mamy dość tego, że ktoś za nas decyduje, że ktoś nam mówi, jak żyć, jak się kochać, ile mieć
dzieci i z kim. Że ubrani na czarno panowie decydują o tym, kto może mieć dzieci, kto ma być
pochowany na Wawelu i na kogo głosować w wyborach, a także, kto to jest Polak. Mamy też dość
państwa, które nie jest sprzymierzeńcem, ale wrogiem, w którym urzędnik decyduje, jaki możemy
zbudować dom, jaką możemy prowadzić firmę czy stowarzyszenie oraz – przede wszystkim – kiedy
możemy to robić! Mamy wreszcie dość polityki, w której dwóch panów podzieliło się wszystkimi
demokratycznymi instytucjami, obsadzając je ludźmi, których jedyną kompetencją jest ślepa
lojalność.
 Mamy dość teatru politycznego, za nasze pieniądze, mamy dość wyboru pomiędzy prawicą,
a bardziej prawicą.
 Nowoczesna Polska to Polska świecka, tak jak wszystkie kraje Zachodu. Nowoczesna Polska to
Polska z obywatelską kontrolą nad urzędnikami, prokuraturą, podsłuchami. To Polska, w której
kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna i to ona decyduje o swoim brzuchu, a każdy obywatel
decyduje o pieniądzach na rzecz Kościoła, do którego należy. Takiej Polski chcemy. Bez
marnotrawstwa publicznych pieniędzy, bez szarej strefy w urzędach, bez widzimisię w partiach!
 Jesteśmy pierwszym ruchem społecznym po 1989 roku, który postanowił działać politycznie.
Powstajemy od dołu, jako Ruch ludzi, którzy chcą odzyskać swój kraj, a nie, jako układanka kilku
wiecznie tych samych twarzy od 20 lat. Chcemy zmiany politycznej w Polsce. Wierzymy, że bez tego
nie da się dalej rozwijać kraju. Uważamy, że obecnie energia społeczna i system partyjny całkowicie
się rozmijają, a to nie służy nikomu. To zaś, co było wielką cnotą, w działalności wielu środowisk –
brak ambicji politycznych – dziś jest wadą i przeszkodą w ich rozwoju!
 Nie jesteśmy kolejną układanką wśród tych samych elit – ile już ich było: AWS, PiS, PO, ZChN,
PC, KPN, ROP, a teraz PJN – różne nazwy, a ci sami ludzie. Wzywamy więc Was wszystkich, obywateli
Rzeczpospolitej, skupionych w swoich domenach, abyście we własnym interesie przystąpili do nas –
do działania. Polskę można zmienić. Polityka może być ideowa i bezinteresowna. Partie mogą mieć
charakter demokratyczny. Nadchodzi czas zmian!
 Nie chcemy być dla samego bycia. Dla politycznych konfitur, epatowania władzą, partyjnej
celebry i politycznych rytuałów. Powstaliśmy, aby dokonać nowoczesnej zmiany, a gdy ona nastąpi, to
się rozejdziemy. Rozdzielimy funkcje administracyjne i polityczne w naszym ruchu, a także funkcję
stowarzyszania i partii. Jesteśmy jednym i drugim: i partią polityczną walczącą o wejście do
Parlamentu oraz zmianę poprzez rządzenie, i stowarzyszeniem popularyzującym nasze postulaty.
Jesteśmy ruchem poparcia nowoczesnej Polski Jesteśmy energetyczną zmianą na tak! Rozdział państwa i Kościoła
 W 2001 roku SLD obiecywał rozwiązanie konkordatu, likwidację komisji majątkowej, powrotu
religii do sfery sacrum. Po wygranych wyborach jednak od razu wycofał się ze wszystkich tych
postulatów. Co więcej, do dziś – i słusznie - lata jego rządów są uznawane za złote czasy dla polskiego
Kościoła. Uzyskane wówczas przywileje i wielkość zwróconego majątku nie mają sobie równych w
czasach żadnej innej władzy po 1989 roku.
 Ruch Palikota nie jest wrogo nastawiony do Kościoła, nie walczymy z nim, a tym bardziej nie
walczymy z religią, wiarą i ludźmi wiary. Jednakże w naszej ocenie w relacjach między państwem
a Kościołem w Polsce ma miejsce niezrozumiały i radykalny przywilej Kościoła kosztem świeckości
państwa. Dotyczy to wielu niezgodnych z Konstytucją sposobów finansowania Kościoła, lekcji religii
w szkołach, remontów świątyń, a także codzienności funkcjonowania państwa i życia w kraju, gdzie
niemal wszystko ma związki z Kościołem.
 Dzieje się tak dlatego, że państwo polskie po 1989 roku nie podjęło próby wytworzenia
świeckich form funkcjonowania najważniejszych instytucji. Zarówno wybory polityczne,
zaprzysiężenia władz politycznych, przekazywania władzy po wyborach, uroczystości żałobne, jak
i zwykłe drobne inwestycje w obiektach typu „Orliki”, są zawłaszczane przez symbolikę religijną.
Nasz program:
¾ Likwidacja finansowania Kościoła z budżetu, w tym likwidacja funduszu świadczeń
kościelnych.
 W sąsiednich Niemczech to obywatele decydują o tym, ile pieniędzy dostaje ich
Kościół – sami płacą na rzecz Kościoła ze swoich podatków. Chcemy, aby to Polacy, a nie
politycy, decydowali, ile pieniędzy trafia do różnych Kościołów. Nie widzimy żadnego
powodu, by finansować katechetów, kapelanów oraz innych urzędników Kościoła przez
budżet, czyli wszystkich obywateli. To wstyd, że likwiduje się jednostki wojskowe,
a utrzymuje kapelanów ze strachu przed Watykanem. Fundusz świadczeń kościelnych to
wydatek rzędu 1 miliarda rocznie. To pieniądze, za które można zbudować setki przedszkoli
i bibliotek.
¾ Lekcje religii powinny ze szkół wrócić do Kościołów
 Uznajemy, że w ciągu dwóch lat Kościół powinien ponownie przygotować sale
katechetyczne na powrót lekcji religii, ale już od razu należy wstrzymać płatności na rzez
nauczycieli religii. Jest to wyłącznie kwestia rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej.
Nauka religii za pieniądze to wstyd i hańba dla Kościoła. To całkowity upadek etosu nauczania
Chrystusa.
¾ Uchylenie decyzji komisji majątkowej
 Decyzje komisji nie miały charakteru jawnego.  Nie można było się od nich odwołać,
a znamy przypadki, w których oddano mienie Kościołowi, jako rekompensatę, mimo że
mienie to było przedmiotem roszczeń innych osób. Wycena przekazywanego majątku nie
podlega kontroli obywatelskiej i merytorycznej. Chodzi o majątek wartości dziesiątków
miliardów złotych. Dlatego wszystkie te decyzja powinny być uchylone.  ¾ Zakaz udziału osób duchownych w uroczystościach świeckich
 Pokazywanie się osób duchownych w strojach o symbolice religijnej w czasie różnych
ważnych uroczystości państwowych to zacieranie różnicy między państwem a Kościołem. To
rodzaj presji, która nie powinna mieć miejsca. Takie postępowanie prowadzi do kuriozalnych
sytuacji, gdy nawet zwykłe otwarcie szkolnego boiska sportowego odbywa się w formie
poświecenia. Szkoła, urząd, państwo to instytucje świeckie, w których trzeba uszanować
poglądy ludzi różnych wyznań, a także niewierzących.
Sprawy światopoglądowe
 Większość obywateli w Polsce nie zgadza się na to, aby kompromisy światopoglądowe zwarte
w latach dziewięć dziesiątych wciąż obowiązywały. Wejście do Unii Europejskiej, praca 3 mln Polaków
na Zachodzie, setki tysięcy studentów poza granicami naszego kraju, przemiany demograficzne,
a także skandaliczna rola Kościoła w czasie tragedii smoleńskiego i późniejszej kampanii prezydenckiej
spowodowały gwałtowne przemiany światopoglądowe. Odnotowały to niemal wszystkie pracownie
badawcze. Tymczasem politycy, funkcjonujący w zabetonowanym systemie partyjnym, nie
dostrzegają tych zmian.
Nasz program:
¾ Legalizacja związków partnerskich
 Opowiadamy się za prawem do rejestracji związków partnerskich, zarówno hetero-,
jak i homoseksualnych, do wspólnych praw i obowiązków cywilnych, podatkowych
i majątkowych.
¾ Liberalizacja miękkich narkotyków
 W każdym społeczeństwie, także naszym, jest jakaś grupa osób, które potrzebują
pomocy emocjonalnej w formie różnych używek. Nie zmieniają tego żadne zakazy. Warto
zatem objąć te grupę specjalną opieką. Ponieważ miękkie narkotyki są mniej uzależniające niż
alkohol czy dopalacze i nikotyna, ich legalizacja pozwoli zmniejszyć skutki toksycznego
zatruwania się oraz rozwinąć programy społeczne oferując tym osobom pomoc emocjonalną
innego rodzaju. Udawanie, że tego problemu nie ma, gdy wprowadza się kary więzienia
i zamyka sklepy z dopalaczami, to polityka całkowitej nieodpowiedzialności społecznej
¾ Liberalizacja ustawy aborcyjnej
 W Polsce istnieje podziemie aborcyjne. Zabiegi są wykonywane w skandalicznych
warunkach z narażeniem życia kobiet. W sąsiednich krajach obowiązują liberalne przepisy
aborcyjne, z których korzystają Polski, jeśli tylko stać je na taki wyjazd. Dlatego też nie ma
sensu utrzymywać tak restrykcyjnej ustawy w naszym kraju. Ustawa aborcyjna nie ma na celu
namawianie do aborcji, ale powinna, zachowując wymagane konsultacje lekarskie,
psychologiczne i społeczne, dawać prawo do decyzji samej kobiecie
¾ Finansowanie z budżetu liberalnej ustawy o in vitro
 W Polsce setki tysiące par są niepłodne i nie ma dla nich innej szansy niż metoda in
vitro, jeżeli chcą mieć dzieci. Również ta ustawa nie możne zmuszać nikogo do stosowania tej metody, ale powinna dawać taką szansę. Przyjęte rozwiązania muszą mieć charakter
praktyczny. Nie mogą budować barier technicznych, które wykluczają metodą in vitro, ale
powinny zakładać odpowiedzialność w posługiwaniu zarodkami, ograniczając ich liczbę do
niezbędnego minimum. Tak to się dzieje obecnie.
¾ Takie same pensje kobiet i mężczyzn
 Nie może być tak, że za taką samą pracę kobieta otrzymuje niższe wynagrodzenie niż
mężczyzna. We Francji poprzez wprowadzenie stosownej ustawy uzyskany efekt ograniczenia
dyskryminacji kobiet. Taki wysiłek państwa, choć biurokratyczny i żmudny, bardzo się opłaci,
gdyż uruchomi jednocześnie wiele zmiany powodujących ograniczenia ksenofobii, rasizmu
i uprzedzeń społecznych.
¾ Dostęp o środków antykoncepcyjnych za darmo
 Brak pieniędzy nie może być barierą dla ograniczania niechcianej ciąży albo ochrony
przed AIDS. To najmądrzejszy sposób ograniczania aborcji bez zacietrzewienia religijnego!
Lansowana przez Kościół metoda „kalendarzyka” jest tak samo nienaturalna jak
prezerwatywa czy pigułki i jej propagowanie wynika wyłącznie z zacietrzewienia Kościoła,
a nie ze względów etycznych
¾ Dostęp za darmo do Internetu
 Nie ma dziś lepszego sposobu na powszechność kształcenia niż dostęp do Internetu,
a raz z nim – dostęp do programów społecznych, dzięki którym ludzie mogą zdobywać wiedzę
technologiczną, a także uczyć się języków obcych i doskonalić umiejętności funkcjonowania
społecznego. To najlepsze narzędzie łamania barier. To szansa dla dzieci z rodzin słabszych
społecznie i ekonomicznie na dostęp do świata i udział w kapitale społecznym
Walka z biurokracją
 Walka z biurokracją ma długą historię – równie długą, co bezużyteczną. Komisja
Balcerowicza, Hausnera, pakiet Kluski – to najbardziej spektakularne przykłady klęski. Ambitni i
kompetentni liderzy nie dokonali zmian, choć mieli potężne wsparcie polityczne. Najnowsza próba –
z udziałem Janusza Palikota – także zakończyła się połowicznym sukcesem. Co prawda wprowadzono
w życie ponad siedemdziesiąt zmian, ale drugie tyle zablokowano. Co więcej, zablokowano zmiany
najważniejsze, o największych skutkach dla ograniczenia biurokracji.
 Jednakże nawet gdyby wprowadzono wszystkie, to i tak mielibyśmy poczucie, że wciąż
jesteśmy żebrakami w urzędach i to my musimy się głównie troszczyć o to, czy będą wydane jakieś
decyzję, czy nie. Jak to zmienić? Jak nadać administracji charakter usługowy? Aby to osiągnąć, aby
odzyskać urzędy dla obywateli, należy zaproponować takie zmiany, które przyniosą efekt w postaci
odwrócenia relacji pomiędzy urzędnikiem a petentem. To urzędnik musi załatwić sprawę obywatela!
To jemu ma zależeć, a nie tylko nam. To on ma nie spać po nocach i martwić się, czy zdąży, czy nie.
Wówczas wszelkie uniki – związane jakoby z koniecznością uzupełniania dokumentacji czy z kolejnymi
terminami – przestaną mieć sens.   Osiągnięcie tego efektu wymaga kilku kroków. Najważniejszym jest zasada milczącej zgody –
jeśli urząd w ciągu sześćdziesięciu dni nie wyda ostatecznej decyzji, to zakłada się, że jest ona
korzystna dla obywatela, że jest wydana i człowiek może działać. To będzie właśnie oznaczać nową
„filozofię” w relacjach biurokracja – obywatel. W pewnym sensie to powrót – w dzisiejszych
warunkach – do tak zwanej ustawy Wilczka
 Innym bardzo ważnym projektem jest wpisane do ustaw, a przez to do procesu
administracyjnego, oświadczenia obywatela zamiast zaświadczeń. To oznacza, że głos obywatela ma
wagę, że państwo polskie wierzy swoim obywatelom i nie muszą oni z miejsca udowadniać swoich
racji poprzez zaświadczenie z innego urzędu. Nie zaświadczenie o niezaleganiu w podatkach, lecz
oświadczenie obywatela: nie zalegam w podatkach. Tanio, szybko i z poszanowaniem każdego z nas,
ale także z odpowiedzialnością za to, że ktoś oszukuje urząd (za fałszywe świadectwo grozi kara
dwóch lat więzienia).
 I dopiero połączenie tych dwu zmian – milczącej zgody i oświadczeń w miejscu zaświadczeń –
z odpowiedzialnością urzędników za podejmowane decyzje daje w efekcie nowy mechanizm działania
administracji na rzecz obywatela, a nie przeciw niemu.
Nasz program:
¾ Zasada milczącej zgody
 Czas najwyższy, aby to urzędnik i urząd martwił się, czy zdąży na czas wydać zgodę na
budowę, rejestr stowarzyszenia bądź firmy. Te urzędy są po to, aby rozwiązywać nasze
problemu, a nie zmuszać nas do ciągłego uzupełniania wniosków. Jest absurdem, że mamy
donosić zaświadczenia z innych urzędów do tego, w którym składamy wniosek. Tak jakby
urzędnicy nie mogli tego załatwić między sobą. Niech będzie więc tak, że jeśli w ciągu 60 dni
urzędnik nie wyda odpowiedniej decyzji, to znaczy, że ta decyzja jest pozytywna dla
obywatela. Tak powstanie administracja usługowa wobec każdego z nas
¾ Oświadczenia zamiast zaświadczeń
 W zeszłym roku urzędy skarbowe wydały prawie 6 mln zaświadczeń o niezaleganiu
w podatkach. Kosztowała to nas wszystkich około 120 mln złotych. Wszystkich zaświadczeń
wydaje się rocznie w Polsce około 100 mln. Czas pracy, kosztów i zwykłego bezsensu nie da
się do końca wycenić, ale sięgają one miliardów złotych. Zaświadczenia o niekaralności, dacie
urodzenia, zawarciu związku małżeńskiego, wpisie do rejestru, ubezpieczeniu czy
zameldowaniu powinny krążyć między urzędami bez pośrednictwa obywateli.
¾ Jawność dokumentów urzędowych
 Ledwo wybudowane autostrady już muszą być remontowane. Dopiero co oddane
„Orliki” też wymagają remontów. Ktoś rozstrzygał przetargi, ktoś dopuścił do użytkowania,
ktoś zatwierdził, odebrał. Te protokoły i nazwiska muszą być jawne. Podobnie jak wydruki
z kart kredytowych urzędników, kalendarzy polityków, wynagrodzeń urzędników. Jawność
zwiększy nacisk oraz kontrole i przyniesie efekt w postaci ograniczenia korupcji i ulepszenia
sposobów wydawania publicznych pieniędzy.
¾ Powołanie w Parlamencie komisji stałej do walki z biurokracją Komisja Nadzwyczajna Przyjazne Państwo przygotowała ponad 150 projektów zmian
różnych ustaw. Większość z nich nie weszła w życie. Zostały zablokowane w komisjach
stałych, do których trafiały jej projekty. Warto, aby procedura była krótsza i łatwiejsza.
Propozycje powinny od razu trafiać pod głosowania w Parlamencie, a nie grzęznąć w
komisjach na lata.
¾ Odpowiedzialność urzędników za podejmowanie decyzje
  Sądy, wydając wyroki, powinny wskazywać z mienia i nazwiska urzędnika
odpowiedzialnego za wydanie decyzji. Już ten fakt będzie oddziaływał prewencyjnie, nawet,
jeśli koszty poniesie urząd, czyli my wszyscy.
Naprawa Polityki
 Polski system partyjne jest chory i niedemokratyczny. Ordynacja wyborcza – wadliwa. System
dotacji partyjnych ogranicza rozwój społeczny, a brak nadzoru nad działalnością partii czyni z nich
instytucje „niepubliczne” pomimo otrzymywania dotacji. Liczba posłów i formuła Senatu nie
odpowiadają oczekiwaniom społecznym.
 Taka jak dziś w Polsce konstrukcja sposobu funkcjonowania partii politycznych betonuje ten
system i utrudnia wejście na scenę polityczną nowych partii, a jednocześnie nie gwarantuje, że
istniejące partie będą musiały się liczyć z opinią publiczną. Dlatego nie można zakładać, że ten system
sam się zmieni. To niemożliwe. Mogą to wymusić tylko siły społeczne w formie ruchów
obywatelskich, a nie istniejące partie.
 Jeśli jest tak, że z każdej partii można wyrzucić dowolnego działacza, gdy sobie tego życzy
lider formacji, to powstaje kilka zasadniczych skutków dla całego systemu politycznego i prowadzą
one do całkowitej alienacji tych systemów wobec oczekiwań społecznych. Funkcjonujące partie
przypominają raczej prywatne fundusze emerytalne liderów, a nie środowiska pracujące nad
rozwiązaniem zasadniczych problemów społecznych. Stąd całkowity brak programów, woli zmian,
interesujących osób w polityce, ale także brak nowych ludzi, przedstawicieli nowej generacji. Jeśli
nawet się pojawią, to nie odgrywają żadnej roli i szybko upodobniają się do swoich starszych
i bezbarwnych kolegów. Dzieje się tak dlatego, że to dla nich jedyna szansa awansu i kariery – nie
narażać się szefowi. Dla obywateli oznacza to jednak, że nie mogą oni dokonywać wyboru między
realnymi partiami, leczy jedynie pomiędzy liderami. Ponadto fundusze partyjne, na które składamy
się wszyscy, są w istocie wydawane na promocję tych samych kilku osób, a nie na promocję idei,
programów czy postulatów.
 Stąd właśnie wywodzi się powszechne w naszym kraju uczucie, że polityka idzie swoją drogą,
a życie swoją. Już nie wierzymy ani w sprawne państwo, ani w ideową politykę. W konsekwencji
grzęźniemy w maraźmie i jak ognia unikamy aktywności politycznej. Z tego właśnie powodu wielu
wybitnych Polaków pomimo sukcesów zawodowych nie garnie się do polityki. Jednakże hasło „daleko
od polityki” jest jednocześnie hasłem „daleko od dobrej energii społecznej, od radości życia w
państwie przyjaznym i sprawnym”. To także hasło, które w konsekwencji zezwala na biurokracje,
marnotrawstwo środków publicznych, absurdy administracji. Nasz program:
¾ Likwidacja Senatu i ograniczenie liczby posłów do 360
¾ System mieszany w ordynacji wyborczej: 50% mandatów z systemu partyjnego, z metody
większościowej i 50% z okręgów jednomandatowych, a więc z systemu niepartyjnego.
 Zmieni to radykalnie obecny system partyjny. Dziś to dyscyplina, a nie racja, decyduje
o ustawach. Więcej – posłowie nie piszą ustaw! To niewiarygodny skandal, o którym się
milczy. Sejm jest fikcją! Posłowie nie mają nic do powiedzenia. To rząd przygotowuje
wszystkie ustawy, a posłowie tylko udają, że są autorami. Oznacza to złamanie jednej
z naczelnych zasad demokracji – rozdziału funkcji włazy wykonawczej i ustawodawczej, a to
z kolei oznacza głęboki kryzys demokracji i fikcyjność polityki. Dlatego pozapartyjni posłowie
są tak ważni.
¾ Kadencyjność funkcji politycznych – w tym partyjnych
 Gdy szef partii jest „wieczny” i brak demokracji wewnętrznej, to wszystko jest
podporządkowane utrzymaniu przez niego władzy – i wewnątrz partii, i w społeczeństwie.
Dlatego nie ma reform i dlatego w partiach są miernoty. Podobnie jest w gminach i w rządzie,
który nie myśli o tym, co jest naprawdę ważne, tylko o tym, jak się utrzymać przy władzy.
Postulujemy maksymalnie dwie kadencje!
¾ Możliwość odwołania się od decyzji sądów i innych ciał partyjnych do sądów powszechnych,
jako egzekwowana praktyka, a nie bierne prawo
 Kryteria usuwania ludzi z partii są całkowicie niejasne. Nie wiadomo, dlaczego ta czy
inna osoba jest wykluczana. To tworzy kulturę serwilizmu i strachu. Jeśli w partiach ma być
dyskusja, silne osobowości i jeśli partie istnieją dla dobra wspólnego, to musi być jasne, że
usuwa się z nich tylko za przestępstwa, a nie za nielojalność
¾ Finansowanie partii przez obywateli
 Zasada darowizny z puli 2,5% od podatku, deklarowanej przez obywateli przy
rocznym rozliczeniu podatkowym. Z tej samej puli 2,5% finansowania Kościoła i organizacji
pozarządowych. To obywatel wybiera, na co chce przeznaczyć pieniądze.
Gospodarka jest najważniejsza
Rządy PO i wcześniejsze rządy PiS nie zrealizowały żadnych ważnych postulatów środowisk
gospodarczych oprócz uchwalonej obniżki podatków. Uchwalonej w 2006 roku, a wprowadzonej
w 2008 roku. Tak czy inaczej, chwała im za to. Warto byłoby jednak tę zmianę doprowadzić do końca
i zwieńczyć postulatem 3 razy 18: tama sama stawka CIT, PIT i VAT. Wprowadzenie podatku
liniowego jest ważnym, ale nie kluczowym dziś postulatem w polskiej gospodarce! Będziemy go
promować, lecz jest kilka spraw o bardziej doniosłym znaczeniu.
 Polsce grozi poważny kryzys finansów publicznych z powodu braku reform i złego
funkcjonowania rządu. Deficyt sięgający 8% PKB to sytuacja, w której należy bić na alarm. W tej sprawie kumulują się wszystkie inne problemy gospodarcze a przy tym ma ona znaczenie zarówno
makro-, jak i mikroekonomiczne.
 Przede wszystkim zapanowanie nad tak wielkim deficytem wymaga odważnych decyzji
politycznych i wizji działania, gdyż sprawa ma wymiar oszczędnościowy dziesiątków miliardów
rocznie przez wiele lat. Nie zlikwiduje się tak wielkiego problemu drobnymi korektami.
 Postulatów naprawy polskiej gospodarki jest tak wiele, iż wymagają one osobnego
dokumentu, dokładnego planu naprawczego. Tworzą go dla nas najlepsi eksperci, wybitni
ekonomiści. Poniższe postulaty gospodarcze to dopiero początek.
Nasz program:
¾ Podatek liniowy 3x18
 Ten system jest przede wszystkim prosty i w tym tkwi jego siła. To jednocześnie
element konkurowania z innymi krajami, gdzie obowiązują stawki liniowe
¾ Deficyt budżetowy – obniżenie o połowę w ciągu dwóch lat
 Ograniczenie wydatków na armię, Kościół, partie polityczne. Likwidacja decyzji
komisji majątkowej i zasad funkcjonowania wielu działów administracji, likwidacja funduszu
świadczeń kościelnych. Połączenie ZUS-u i KRUS-u. To może dać około 20 mld oszczędności
rocznie
¾ Zmiana formuły ministerstwa gospodarki na formułę ministerstwa przedsiębiorczości
 Siłą naszej gospodarki jest duża liczba małych firm. Tymczasem ta sytuacja w żaden
sposób nie jest uwzględniona w organizacji administracji. Jednocześnie tempo tworzenia
nowych firm spadło i grozi stagnacją. Istnieje potrzeba ciągłego premiowania
przedsiębiorczości i sprawdzania, jakie bariery są źródłem trudności. Ministerstwo
gospodarki powinno przestać zajmować się sprawami nadzoru w spółkach, gdzie posiada tak
zwane resztówki, koniecznie jest, szybkie pozbycie się tych małych pakietów i zwolnienie
tysięcy urzędników, którzy tam pracują w imieniu Skarbu Państwa. Pozostałe funkcje
kontrolne powinny być przekazane do Agencji Rozwoju Przemysłu
¾ Promocja Polski
 Promocja Polski jest jednym z istotnych źródeł wzrostu, tymczasem traktuje się
całkowicie nieprofesjonalnie. Powinna stać się kluczowym zadaniem ministerstwa
przedsiębiorczości
¾ Połączenie KRUS-u i ZUS-u oraz wprowadzenie nadzoru korporacyjnego, takiego jak dla
spółek giełdowych, dla połączonego ZUS-u
 Utrzymanie odmiennych stawek dla rolników nie musi oznaczać dwóch oddzielnych
administracji: dwoch budynków w tym samym mieście, podwójnej liczby urzędników. To
może przynieś oszczędności wielu miliardów rocznie. Z drugiej strony działalność tej firmy nie
podlega żadnej prawdziwej, nie zaś politycznej, kontroli, a jednocześnie wdaje się tam
miliardy na inwestycję. Czas to znormalizować. ¾ Wydłużenie wieku emerytalnego poprzez wzrost świadczeń za dłuższą pracę
 Polacy pracują za krótko. Jesteśmy krajem najmłodszych emerytów i tego nie da się
utrzymać – także w interesie następnych pokoleń. Zamiast karać ludzi dłuższym okresem
pracy, lepiej ich zachęcić proporcjonalnym wzrostem emerytur w wypadku dłuższej pracy.
Konieczne jest także ograniczenie uprzywilejowania służb mundurowych. Nie może być tak,
że młodzi, wykształceni, w pełni sprawni ludzie przechodzą na emeryturę.
¾ Wiele drobnych zmian, czyli wprowadzenie w życie projektów Komisji Nadzwyczajnej
Przyjazne Państwo
 Zmiany w ustawach: o zamówieniach publicznych, o planie zagospodarowania
przestrzennego, o prawie budowlanym, o podpisie elektronicznym, o rachunkowości,
o kosztach reklamy i reprezentacji, o VAT, o wykonywaniu różnych zawodów, w tym
o dostępie do zawodów prawniczych, i innych.
 Prawie sto projektów komisji ugrzęzło w komisjach stałych. Są to projekty uzgodnione
z wieloma organizacjami biznesu, mające kluczowe znaczenie dla zracjonalizowania wielu
ustaw.
Kultura i armia
 Postulujemy zwiększenie nakładów na kulturę i zmniejszenie ich na wojsko. Polska – po
doświadczeniach drugiej wojny światowej, ale też całej naszej historii – powinna wyzbyć się
w polityce zagranicznej jakichkolwiek elementów militarnych. Stop misjom wojskowym. Wiele krajów
członkowskich NATO nie bierze udziału w misjach i nie odbija się to niekorzystnie na ich pozycji
międzynarodowej. Co więcej, żadne publiczne obietnice dotyczące korzyści z udziału w misjach
w Iraku i Afganistanie nie zostały spełnione – tania ropa z Iraku, inwestycje dla polskich firm przy
odbudowie tego kraju, modernizacja polskiej armii, system rakiet Patriot i wiele innych. Jednocześnie
rewizji wymaga cała nasza polityka obronna. Wojny przegrywaliśmy i przegramy następne ze względu
na ogromną różnice potencjału pomiędzy Polską a chociażżby Rosją. Teraz trzeba myśleć głównie
o funkcjach logistycznych i o pomocy dla ludności na wypadek wojny, a nie o kolejnych ofiarach bitew
wojennych.
 Tym, co chroniło Polskę, jako wspólnotę, byłą i będzie kultura. Kulturze jednak nie można
stawiać takich zadań. Ona sama je realizuje wówczas, kiedy jest prawdziwe wolna
Nasz program:
¾ 1% na armię, zamiast 2% wydatków z budżetu
¾ 1% na kulturę co roku jako wydatek z budżetu

źródło; http://www.ruchpalikota.org.pl