jagaa

jagaa

wtorek, 30 kwietnia 2013

30 kwiecień - 1 maj ŻYWIA- pogańskie święto zieleni i życia - 1 i 2 maj Święto Boru i Święto Drzew - - Beltainowa Wiosna

  Kiedy na słowiańskich ziemiach (i pewnie nie tylko na słowiańskich) nastała Wiosna a z Wiosną zieleń, pączki, kwitnące grusze i jabłonie, wiszny oblane pachnącym kwieciem, ludzie modlili się do bogów i bogiń o powodzenie w przedsięwzięciach, o urodzaj, składano im żertwy w podzięce za dobro spływające na nich. 
Jak to w pogańskich zwyczajach, wierzono, ba, wiedziano bowiem, że pobudzone negatywne siły wracają z potrójną siłą...więc, nie czyńmy nikomu szkody.
 


 
 
Ten piękny czas, kiedy wszystko w zakwicie oblane swarożymi promieniami, najdobitniej opisała Mojmira.
 
Zacytuję poniżej:
 
 "Wiosna Beltainowa. Czas, kiedy zieleń jest najzieleńsza, promienie słońca najdelikatniejsze, ziemia najpulchniejsza, a zapach rozkwitających na każdym kroku kwiatów najmocniejszy. Wiosna Beltainowa. Pora roku należąca do młodych –  młodych zarówno ciałem, jak i tych, w których pomimo upływu lat pozostał niezmiennie młody duch - oraz do zakochanych. Wiosna Beltainowa. Czas długich spacerów, zbierania kolorowych bukietów, tańca wokół majowego pala i skoków przez roztańczone płomienie palonych na leśnych polanach i nad jeziorami ognisk.
 Bóg i Bogini. Bogini i Bóg. Dwa ciała i dwa duchy splecione w  nieograniczonej czasem czy przestrzenią świętej unii. Dopełniające się różnorodności. Niepozostające w sprzeczności przeciwieństwa i podobieństwa zarazem. Prastare istoty, z których miłosnego aktu wszystko powstało i dzięki któremu nadal istnieje.(...)"
 
Wiosna na słowiańskiej ziemi zaczęła się już przed  marcem, kalendarzowo, bo wegetacja roślin wystartowała z opóźnieniem...



1.05 Żywia - święto zieleni i życia
2.05-11.05 Rusalny tydzieńofiarowywanie chleba, płótna i wianków dla rusałek, wił i Mokoszy

                   1 MAJ - Święto Boru
                  2 MAJ - Święto Drzew

Lipa w Siedlęcinie - fot ze str. http://www.najstarszedrzewa.blogspot.com/




Masławowy Dąb w Puszczy Bieniszewskiej


autor: Monika Zet, fot ze str.  www.polskiekrajobrazy.pl

 Stare drzewo na skraju Lasu Kabackiego, po drodze do Ogrodu Botanicznego w Powsinie, fot. ze str. http://qboosh.pl

 Stare drzewo w okolicach zamku w Malborku



fot. ze str.  http://niewidzialne-widzialnym.bloog.pl




DRZEWA ŻYJĄ
 LUDZIE ŻYJĄ...




 

sobota, 27 kwietnia 2013

CZYTAJMY ETYKIETY NA PRODUKTACH ŻYWNOŚCIOWYCH!!!

PRODUCENCI ŻYWNOŚCI ROBIĄ KONSUMENTÓW W BAMBUKO!!!!!!

Na początku kwietnia b.r. zamarzył mi się boczek na omastę do pierożków. Jak szybko mnie apetyt napadł, tak szybko przeszedł... hmmm otóż, wzięłam kawałek boczku z półki w markecie nie czytając... składu. Kto by pomyślał, że boczek - na opakowaniu wypisane dużymi literami - to nie tylko boczek.
Po otworzeniu opakowania foliowego moje nozdrza poczuły niemiły zapach, nie żeby było mięso zepsute, po prostu to nie był zapach naturalnie wędzonego boczku. W smaku sam kwas i sól. To nie był boczek, tylko wyrób boczkopodobny. Ohyda!

saletra i aromat dymu z dodatkiem boczku :(

Czytam skład, ponoć boczku wędzonego:


Skład: boczek wieprzowy (96%) -( myślałam, że to boczek stuprocentowy..) - sól - (mam nadzieję, że nie drogowa), stabilizatory: E450 - (tzw. zagęszczacze, difosforany sodu, potasu, wapnia, SZKODLIWOŚĆ; zaburzenia w gospodarce wapniowej), E451 - (trifosforany sodu i potasu, SZKODLIWOŚĆ; zaburzenia w gospodarce wapniowej), przeciwutleniacz: askorbinian sodu - (czyli E301,syntetyczny, konserwant), aromaty, ekstrakty przypraw - (jakie przyprawy??), aromat dymu wędzarniczego - (domyślam się, że aromat w płynie, o tym "aromacie" poniżej napiszę więcej), maltodekstryna - ( podczas trawienia rozkłada się do glukozy, działa jak cukier.. ludzie cierpiący z powodu cukrzycy nie byliby zadowoleni - a którzy to kupili, czy byli świadomi tego???), białko wieprzowe, substancja konserwująca: azotyn sodu - (rakotwórczy! niedozwolony w żywności dla dzieci poniżej 6miesiąca życia, powoduje mdłości, zawroty i bóle głowy, niekorzystny wpływ na tarczycę, astma)- czy teraz, posiadając wiedzę na temat tegoż produktu kupisz go ponownie? bo ja nie!

Liche te "wymogi unijne" skoro takie gówno dopuszcza się na rynek...hmmm a może te "wymogi unijne" dopuszczają coraz więcej trującej chemii w artykułach spożywczych....
Dziwne, kiedyś jak dziadek podwędził kiełbaskę to wisiała i wisiała na badylku w komorze bo lodówek nie było, i długo wisiała i nikt się nie zatruł, chłopy jak dęby porosły... a teraz pierniczą, że konserwanty są niezbędne! niezbędne dla producentów, żeby dłużej poleżało, żeby nic się nie zmarnowało, żeby były długie terminy ważności - im dłuższy termin ważności tym większe szanse, że znajdzie się jakiś jelonek - np. jak ostatnio ja - że nabierze się i kupi produkt walący konserwantami na odległość.


gwarancja jakości??? ten napis to BEZCZELNOŚĆ!

Firma ów dostała nawet "certfikat -  „Corporate Carbon Footprint” - czyli dbają o środowisko, nie wątpię. Lecz ten artykuł oferowany przez Prime Food nie smakował mi, nie chciał go jeść nawet mój kot żarłok, i jak dla mnie jest nafaszerowany konserwantami- na które muszę zwracać uwagę, ponieważ trują.

Co to jest "AROMAT DYMU WĘDZARNICZEGO"? - czytamy na stonie www.pfpz.pl : "
„środek aromatyzujący dymu wędzarniczego” oznacza produkt otrzymany w wyniku frakcjonowania i oczyszczania skondensowanego dymu, co prowadzi do powstania początkowych kondensatów dymu wędzarniczego, początkowych frakcji smołowych lub pochodnych środków aromatyzujących dymu wędzarniczego zdefiniowanych w art. 3 pkt 1, 2 i 4 rozporządzenia (WE) nr 2065/2003;" - czyż nie można prościej, jak do ludzi???..  po dalszych poszukiwaniach, co to takiego jest ten aromat dymu, zrozumiałam, że jest to dym w proszku lub w płynie, szkodliwy czy nie? - otóż nieszkodliwy jeśli w produktach  maksymalna zawartość  benzo[a]pirenów wynosi 10 mikrogramów/kg, a benz[a]antracenu - 20 mikrogramów/kg - chociaż są spory na ten temat.  

Także wędliny i różne mięsiwa są nafaszerowane truciznami. Czy wszystkie? Nie wiem, mam nadzieję, że nie wszystkie, że zlituje się nad ludźmi jakiś poczciwy producent mięsiwa i nie będzie nas podtruwał.. ;)
A przy okazji natknęłam się na sklep, który w swojej ofercie ma...SZPRYCE, NASTRZYKIWARKI i nawet PISTOLET DO NASTRZYKU do mięs (!?)  wiadomo co to z takiej strzykawy ładują w mięcho!! bleee nie zjem chyba żadnego mięsa przez kilka miesięcy. 

E450 - Difosforany - syntetyczne emulgatory, stabilizatory, substancje spulchniające i regulatory kwasowości. Nabiał, przetwory mleczne, napoje, mięso i ryby i ich przetwory, owoce morza, wyroby cukiernicze, produkty z ziemniaków np. chipsy, produkty wysuszone i sproszkowane. 
Substancje uważane za bezpieczne TYLKO w małych ilościach!
Nadmierne spożywanie może pogarszać wchłanianie wapnia, magnezu i żelaza i powodować osteoporozę i odkładanie się wapnia w tkankach, powoduje alergie    

E451 - Trifosforany - syntetyczne emulgatory i stabilizatory, substancje wiążące. również uznawane za "niby" bezpieczne TYLKO w małych ilościach, Szkodliwaość podobnie jak E450.

Więc wszystko jest "nieszkodliwe" tylko w małych ilościach. A co jak codziennie będziemy spożywać produkty różne, ale z tym samym konserwantem - np. zjem dzisiaj mięso, ser, chipsy i owoce morza, jutro to samo, pojutrze podobnie itd. Czy wtedy również spożywać będę "małe ilości" tegoż konserwanta? Jak spożywać małe ilości E450 skoro jest to we wszystkim?!!

AZOTYN SODU E250 syntetyczny konserwant i utrwalacz koloru (dlatego boczuś taki dziwnie pomarańczowo-czerwony) hamuje rozwój bakterii, stosowany na szeroką skalę do peklowania mięsa. Substancja niekorzystna dla zdrowia, odradza się częste spożywanie (hmm ciekawe jak, skoro jest to prawie we wszystkich mięsiwach??) Potencjalne skutki uboczne: mdłości, bóle i zawroty głowy, niekorzystny wpływ na tarczycę, astma. Możliwe działania karcerogenne, w procesie produkcji wędlin z peklowanego mięsa mogą wytwarzać się rakotwórcze związki - nitrozoaminy.

Poniżej zamieszczam Marynaty do mięs, które pozwalają mu skruszeć i przeniknąć pięknym aromatem ziół. Bez azotanów i innych świństw.

Pomysły zaczerpnięte ze stronki allrecipes

MARYNATA DO KURCZAKA LUB INDYKA:

  Autor przepisu: emmaxwell
Kurczaka lub indyka należy trzymać w tej marynacie 24 godziny, a na pewno wyjdzie wspaniały: wilgotny i delikatny. Do kurczaka wystarczy połowa ilości. Po upieczeniu, sok, który wyciekł z pieczeni można użyć do przygotowania sosu - i nie trzeba go przecedzać.
   

Składniki


ilość porcji: 5

  • 1 szklanka (235 ml) oliwy z oliwek
  • 1/2 szklanki (120 ml) sosu sojowego
  • sok z 4 cytryn
  • 1/4 szklanki (60 g) musztardy delikatesowej
  • 1/4 szklanki posiekanego świeżego szczypiorku
  • 1/2 szklanki posiekanej świeżej szałwii
  • 1/2 szklanki posiekanego świeżego oregano
  • 1/2 szklanki posiekanej świeżej natki pietruszki
  • 1/4 szklanki posiekanego świeżego tymianku
  • 2 łyżeczki posiekanego czosnku
  • 1 łyżka czerwonej papryki w proszku
  • 3 łyżki mieszanki przypraw suszonych

 

Metoda przygotowania

Przygotowanie: 15 min | Czas dodatkowy: 1 dzień, marynowanie



piątek, 26 kwietnia 2013

Słońce, pączki, zieleń .... Przyroda odżywa na nowo...

Jeszcze tak niedawno leżał śnieg u nas a teraz jest zielono :) Aż się chce rano wypić kawę pod promieniami słońca...
  
Ogródek warzywno-ziołowy ogarnięty. Teraz zaczyna się sezon podlewania ;) 
Wysiew warzyw, ziół i kwiatów zaczynam zawsze (jak już ciepełko jest) w okresie księżyca przychodzącego. Zgodnie ze starą recepturą mojej prababki, babki i mamy. Z przekory posiałam raz rzodkiewkę (żeby sprawdzić, czy to tylko zabobonne gadki) na "pusty" księżyc - nów i... ino wykiełkowały może 3-4 marne nasionka :(
Po sianiu przykrywam agrowłókniną na wypadek przymrozków i .... moich wiecznie głodnych ptasiów. Ptasie mają nakładzione w karmniku swojej paszy, ale chętnie wypróbują inne smaki :) Więc dopóki nasiona nie zaczną kiełkować - schowane są pod kołderką z włókniny.



rzeżucha

rzodkiewka

 Rzodkiewka, rzeżucha i szpinak zeszły mi najszybciej.

W czasach nawozów, gmo, chemii i innych trucizn, naprawdę warto mieć swój mały kawałek ziemi i własne warzywka i owoce. A propo owoców, w tym roku swoją kolekcję drzew owocowych wzbogaciliśmy o brzoskwinię, kolejną odmianę jabłoni i śliwę. Mniam.... Jeszcze maleństwa, ale może za parę lat będzie z ich owoców pyszny dżem ;)

Oczywiście po długiej zimie mam niedosyt kolorowych kwiatów, więc zakupiłam na bazarku bratki i stokrotki, kolorowe i cudne.

bratek biały

bratek fioletowy

bratek granatowy

bratek żółty

stokrotki

stokrotka czerwona

stokrotka różowa

Biedronki przezimowały w liściowym legowisku, jest ich mnóstwo i chwała im za to. Nie będę miała problemów z mszycą - biedronka opyla je najskuteczniej :) 
Także PAMIĘTAJMY na jesień zostawiać parę małych kupek liści gdzieś w kącie ogrodu - tam schronią się biedronki i inne owady przed mrozem, które przecież nie odlecą do ciepłych krajów...

I NIE WYPALAMY TRAW!!!!!!!!!! 
WYPALANIE TRAW ZABIJA NISZCZY I JEST NIEDOZWOLONE!!!

Dlaczego nie należy wypalać traw: 

BO NISZCZY SIĘ PRZYRODĘ!!!!!  

 "Wypalanie traw jest szkodliwe dla środowiska i podlega odpowiedzialności karnej. Jest to jeden z najbardziej brutalnych sposobów niszczenia przyrody. Należy pamiętać, że trawy palą się bardzo szybko, a pożary nierzadko obejmują ogromne przestrzenie. W efekcie bardzo często dochodzi do pożarów łąk i lasów. Zdarza się również, że zagrożone zostaje życie ludzkie. Śmierć w płomieniach czyha m.in. na ptaki. Niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi lub w strefie krzewów. Palą się również gniazda już zasiedlone a zatem z jajkami lub pisklętami (np. tak lubianych przez nas skowronków). Dym uniemożliwia pszczołom, trzmielom oblatywanie łąk. Owady te giną w płomieniach, co powoduje zmniejszenie liczby zapylonych kwiatów, a w konsekwencji obniżenie plonów roślin. Płomienie niszczą miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy. W płomieniach lub na skutek podwyższonej temperatury ginie wiele zwierząt: żaby, ropuchy, jaszczurki, krety, ryjówki, jeże, zające, lisy, borsuki, kuny, nornice, badylarki, dżdżownice, pająki, wije, owady, młode sarny."- źródło kldzik.pl



"Utworzono: 22 kwiecień 2013
Już od wielu lat przełom zimy, wiosny oraz przedwiośnie to okresy, w których wyraźnie wzrasta liczba pożarów łąk i nieużytków. Spowodowane jest to, niestety, wypalaniem traw i pozostałości roślinnych. Obszary zeszłorocznej wysuszonej roślinności, która ze względu na występujące w tym czasie okresy wegetacji stanowi doskonałe podłoże palne, co w zestawieniu z dużą aktywnością czynnika ludzkiego w tym sektorze, skutkuje gwałtownym wzrostem pożarów.
Za ponad 94% przyczyn ich powstania odpowiedzialny jest człowiek, nadal bowiem od pokoleń wśród wielu rolników panuje przekonanie, że spalenie trawy spowoduje szybszy i bujniejszy odrost młodej trawy, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Nic bardziej błędnego.
Ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje bardzo pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza." - źródło : www.stanislawow.pl

Poza tym wypalanie jest KARANE -

 Określa to m.in. ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody  (Dz. U. z 2009 r. Nr 151, poz. 1220 z późn. zm.), art. 124. „Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów”. Art. 131: „Kto...wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary…- podlega karze aresztu albo grzywny”.

Niektórzy ludzie to egoiści i w sumie z ciągotkami samobójczymi. Niszcząc przyrodę sami pod sobą kopiemy dołek..

A ja zachwycam się dalej mo wyspą marzeń... ....

kasztanowiec
 Nasz kasztanek ma zaledwie 80cm, wyrósł z owocu kasztana :)

wierzba
 Wierzba sobie rośnie i się skręca i zakręca...
zawilec żółty
 Zawilec cieszy oko, taki promyk słońca wśród zieleni...

świnka morska
 Nasz prosiaczek na wypasie i w poszukiwaniu mleczyków. Balbinka oczywiście jest nianią małej świnki :)

prosiaczek i kociaczek
 A teraz małe lizia-lizia, bo prosie, jak to prosie, zabrudziło sie.. ;)

tulipan w zakwicie

kocimiętka?
 Jest to chyba kocimiętka...

środa, 17 kwietnia 2013

Odliczam minuty...... będę miała Księgę Ruty... :)

Czekam na Księgę Ruty z niecierpliwością, nie z pustej chęci posiadania, lecz z chęci czerpania Wiedy ze źródła Prawdy...
Chcę delektować się słowiańską melodią płynącą z książek słowiańską ręką utkaną...


Dla zainteresowanych książką: "Księga Ruty" - Czesław Białczyński zapraszam po więcej informacji na stronę Białczyński


fot. ze str. bialczynski.wordpress.com

niedziela, 14 kwietnia 2013

MONSANTO CHCE WYŁĄCZNOŚĆ NA WSZYSTKIE ROŚLINY I ZWIERZĘTA

Śmigam sobie po moich ulubionych blogach a tu...... (szlag!) znowu to Monsatno! Jak widzę sam napis monsanto to robi mi się niedobrze. 

Otóż, kartel MONSANTO pragnie po raz kolejny władzy, czyli.... chcą mieć wyłaczność - patenty na rośliny i zwierzęta - czyli chcą nam UKRAŚĆ żywność - czyli ...pragną władzy nad ludem. 

Miejmy wpływ na likwidowanie idiotyzmów-brudów  na naszej Ziemi, sprzeciw się koncernom-kartelom!
                                        
                                                                          PODPISZ PETYCJE TUTAJ                        

 Cały artykuł na ten temat znajdziecie na stronie Astromaria


Przypomnę co to jest MONSANTO (dla mnie są i zawsze będą trucicielami Ziemi i nas):

z wikipedii:

 Monsanto Company (NYSE: MON) – międzynarodowy koncern, spółka akcyjna, specjalizująca się w biotechnologii oraz wielkiej chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa.


Profil działalności

Monsanto jest światowym producentem herbicydu, glifosatu, który pod nazwą handlową Roundup jest flagowym produktem tego koncernu.
Monsanto jest także producentem zmodyfikowanego genetycznie ziarna siewnego, kontrolując od 70 do 100% rynku. Agracetus, firma której 100% udziałów należy do Monsanto, posiada wyłączność na produkcję genetycznie zmodyfikowanej fasoli sojowej sprzedawanej pod nazwą "Roundup Ready". W marcu 2005 Monsanto przejęło Seminis Inc.
Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. Wiele innych korporacji chemicznych i biochemicznych jest również stale narażona na tego rodzaju ataki, jednakże Monsanto jest wyjątkowo popularnym celem ataku aktywistów pro-ekologicznych. Ukuli oni w stosunku do żywności produkowanej z użyciem technologii Monsanto termin frankenfood (od Frankenstein i food – żywność), a sama nazwa koncernu jest przez nich przekręcana na Monsatan. Według opinii antyglobalistów Monsanto jest sztandarowym przykładem tzw. terroryzmu korporacyjnego.

Problemy związane z niektórymi produktami Monsanto

  • Aspartam, którego produkcję jako dodatku do żywności rozpoczęła firma farmaceutyczna G.D. Searle & Company, przejęta później przez Monsanto. Pod koniec lat 90. XX w. opublikowano wyniki kilku badań, które sugerowały występowanie związków między spożywaniem aspartamu i chorób takich jak nowotwór mózgu i układu limfatycznego. Nie ma jednak dowodów naukowych świadczących o tym, że aspartam powoduje nowotwory w ludzkim organizmie[1]. Badania na dużych populacjach ludzi, jak i w przytłaczającej większości badań na zwierzętach nie znalazły związku aspartamu z nowotworami. Podobnie inne zagrożenia dla zdrowia związane z używaniem słodzika, w obliczu dostępnego obecnie materiału naukowego, są uważane za minimalne lub nieistniejące[2][3].
  • Agent Orange – produkowany m.in. przez Monsanto defoliant używany przez USA podczas wojny w Wietnamie, aby zniszczyć dżunglę mogącą ukrywać wietnamskich partyzantów; w czasie jego degradacji wyzwalają się dioksyny, które mają toksyczne działanie na ludzi.
  • PCB – produkowany m.in. przez Monsanto, od 1977 zdelegalizowany w USA z powodu właściwości rakotwórczych. W UE można je stosować z ograniczeniami.
  • DDT – produkowany m.in. przez Monsanto insektycyd wykorzystywany od lat 40. do początku lat 60. XX wieku. Obecnie DDT nie jest używany w krajach wysoko rozwiniętych z powodu jego trwałości i nagromadzania się w organizmach żywych. W krajach trzeciego świata w dalszym ciągu jest używany do walki z komarami roznoszącymi malarię.
  • Cycle-Safe – pierwsza plastikowa butelka na napoje, po roku zaprzestano używania z powodu stwierdzonego ryzyka raka u ludzi. Po kilku latach ponownie zaaprobowana przez FDA.
  • Posilac – rekombinowany bydlęcy hormon wzrostu, zwiększa produkcję mleka u otrzymujących go krów. Ze względu na zwiększoną podatność tych krów na infekcje (związaną ze wzrostem mleczności[4]), otrzymują one wyższe dawki antybiotyków; nie stwierdzono bezpośredniego działania rBGH na ludzi. rBGH nie został dopuszczony do użytku w Kanadzie i niektórych krajach Unii Europejskiej. Z dniem 01.01.2000 r. wycofany z użycia w krajach UE.
  • Roundup - firma sprzedawała środek wraz z informacją "ulega biodegradacji". Jednakże było to wprowadzanie klientów w błąd, ponieważ Roundup nie był biodegradowalny - Monsanto przegrało sprawę sądową w tej kwestii w USA[5] i we Francji[6][7]. W Polsce produkt również był sprzedawany z nieprawdziwą informacją na opakowaniu. W tej chwili opakowania Roundup dostępne w Polsce nie zawierają informacji o biodegradacji produktu[8].
  • Bawełna modyfikowana genetycznie - Ziarna bawełny wyprodukowane z użyciem inżynierii genetycznej, Monsanto wprowadziło na rynek Indyjski reklamując je jako roślinę odporną na wszelkie choroby i pasożyty a przez to tańszą w uprawie. W rzeczywistości wyhodowana z nich bawełna była bardziej podatna na wszelkie choroby i szkodniki niż dotychczas uprawiana, doprowadzając do bankructwa rolników którzy brali kredyty pod zakup modyfikowanych nasion. Indyjscy aktywiści wprost oskarżają firmę o odpowiedzialność za falę samobójstw, wśród Indyjskich rolników[9].
SAMI WYCIĄGNIJCIE WNIOSKI!


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"KRAK SYN LUDOLI" -Stanisław Szukalski - piękne dzieło, żywy mit i wielka literatura aktualna zawsze

To nie jest zwykły post, to jest WIELKI POST, bo o WIELKIM CZŁOWIEKU - STACHU Z WARTY.
  

W końcu JĄ mam! :) Książka-dzieło.
Wspólnie z Masławem uwielbiamy książki, szczególnie takich Wielkich Ludzi jak Stach z Warty.
Masław nie przepada za czytaniem z laptopa, twierdzi, że "jak nie czuje kartki, to mu jakoś źle się czyta.." :)
więc zakupiliśmy książkę TU : WYDAWNICTWO TOPORZEŁ.
Książka pięknie wydana z ilustracjami, naprawdę polecam.




Naprawdę warto ją przeczytać i przyswoić sobie jej treść. 
Dużo ludzi zachwyca się zagranicznymi autorami, a nie docenia diamentu, jaki zrodziła nasza słowiańska Ziemia. 
W polskich szkołach zamiast sławić swoich, to podstępnie wplata się OBCYCH- zjahwizowane barachło! A w zasięgu ręki mamy swoją kulturę, wartościową ponad wszystko, bo własną.
Z dzisiejszych szkół wychodzą łacinnicy - zastraszeni, okradzeni z tożsamości, bez korzeni, tchórzliwi wyznawcy tumiwisizmu, co jak katarynka klepią zdrowaśki jak klecha nakazuje.
Mają blokadę w głowach, którą zasiał im pop przy polaniu wodą na chrzcie.
Na szczęście nie każda młódź przesączona jest polakatolickim jadem, ale w większości są to łacinnicy.
   

  "Krak Syn Ludoli" to bajka, to mit, który jest wiecznie żywy. Autor w swej pracy pokazuje nam, jak przestać BAĆ SIĘ dzisiejszych smoków i "przestać składać im prawdziwe ofiary z ludzi".
Cyt. "Krak Syn Ludoli" to (..) ponadczasowy mit dający człowiekowi tożsamość i orientację w świecie kultury oraz ludzkiej egzystencji"
Nie potrzeba nam SŁAWIANOM obcych mitów, bo mamy SWOJE. 
Sławimy swoich bogów, wartości, tradycje i kulturę. Przodkowie nasi pozostawili nam spuściznę, którą musimy podjąć i o nią dbać









"Cztero-twarze, strony posągu ŚwiatOwida wyrażały cztery pory dnia, roku, Dziejów i rasy.
Pierwsza; zwrócona ku Wschodowi znaczyła Wiosnę, krwiznę, czyli rewolucję, zamiar Woli, żywotność rasy, przebudzenie.
Druga; od Południa, znaczyła Lato, rozkwit potęgi Państwolitycznej, budownictwo, bogactwo, pełnię cielesnego szczęścia, niezaspokojoną chęć posiadania.
Trzecia; ku Zachodowi, znaczyła Jesień, zachód dnia, Żniwa plonów ziemi i ducha, Twórczyn, czyli Kulturę, ciułanie Wiedzy i zasług, zanik zmysłu państwórczego, uległą pokojowość i przeoczenie potrzeby Ideałów.
Czwarta; ku Północy, to Zima, Noc, Niewola, zamarcie Woli, i zamiarów, zamrożenie soków życiodajnych, zagrodzonych od dołów rasy przez Tradycję, Marzycielstwo, tęsknota za " świetną" Przeszłością i głód Jasnej Przyszłości, prorocze przewidzenie ponownego nadejścia Wiosny - Wyzwolenia z lodów - kajdan." cytat z książki "Krak Syn Ludoli".

  


 



Żaba Rege-Rege dumnie spogląda na tylnej stronie książki...




poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Święta Jare Gody w słowiańskim domu

 21 - 26 marzec to czas, kiedy Słowianie i inni Poganie świętują :)Są to święta wesołe i obfite, jak na słowiańką tradycję przystało.

W naszym domu na Jare ostatnimi czasy pobrzmiewa piosenka Arkony "Jaryło"



Jak zawsze w ów święta na stole królują jajka. W tym roku ubrane w szczypior i pomidory. 
Następnie, jako danie główne, był ŻUR.






Mój żur został sporządzony na domowym zakwasie. Zakwasy dostępne w sklepie są oszukane, bo dodają do nich konserwanty i kwasek, dlatego żurek na nich jest taki kwaśny i niesmaczny.

Przepis na ZAKWAS na ŻUR:

Do naczynia wsypać 10 łyżek mąki żytniej,
4 duże ząbki czosnku (nie obierać, całe lekko rozgnieść razem z łupinkami)
4 groszki ziela (chodzi o ziele angielskie, ale nie używam tej nazwy, bo ów ziele nie pochodzi z Anglii ;)
2 liście laurowe (więcej o liściu laurowym i jego właściwościach na str. zielnik.herbs2000)
1 kromka razowego chleba
1/2 litra wody

Całość mieszamy koziołkiem drewnianym, żeby nie było grudek, przykrywamy (najlepiej lnianym) materiałem. Ja robię tak, jak kiedyś moja prababcia i babcia - rodem z dalekiego wschodu ;) 
Odstawiamy w ciepłe miejsce (jak nie będzie odpowiedniej temp. to zakwas nam spleśnieje) na 3-4dni, pamiętamy żeby parę razy na dzień przemieszać koziołkiem pozostawionym w gliniaku - poniżej na zdj.

zakwas na żur

zakwas na żur

domowy zakwas na żur

 No i z takiego zakwasu robimy żur;

Wlewamy do baniaka (tak się mówi na garnki ;)  ) zakwas, dolewamy wg uznania wody. Jak ktoś woli to można zakwas przecedzić z łupinek, ja nic nie cedzę.
Dodajemy kiełbasę i cebulę, gotujemy około pół godz. pod koniec wrzucamy pietruszkę, szczypior, doprawiamy solą i pieprzem. Oddzielnie gotuję ziemniaki i jajko. 
Oczywiście z żurem można kombinować jak z naszym bigosem;
świetnie smakuje żur z wędzonką np. z wędzonym boczkiem lub z wędzonymi żeberkami. 
Ciekawe przepisy na żur znalazłam na str. kuchnia-polska

żur Dobrosławy





cebulowy podpłomyk
Z wikipedii:
Podpłomyk, wychopieniek - rodzaj prymitywnego pieczywa w postaci małego placka.
Podstawowymi składnikami podpłomyków są mąka, sól i woda. Wypiekane były przez dawnych Słowian na mocno rozgrzanych kamieniach, później na blasze. Obecnie podpłomyki są pieczone jako prosty substytut chleba, często podawane są z miodem lub konfiturami.
Podpłomykiem w niektórych regionach Polski (np. na południowym wschodzie) nazywano próbny wypiek dla sprawdzenia temperatury w piecu chlebowym. Był to płaski placek o średnicy ok. 30 cm, zrobiony z tego samego ciasta co chleb. Po nagrzaniu pieca był pierwszym wypiekiem. Jeśli po upływie określonego czasu był wypieczony, znaczyło to, że można wkładać właściwy chleb. Jeśli był niedopieczony, należało dodatkowo dogrzać piec. - no i kolejna BREDNIA wikibredni. PODPŁOMYK we wschodnich terenach Polski, w latach 40tych na przykład, był niekiedy jedyną strawą na długie dni. W czasach kiedy przesiedlano moją rodzinę ze Lwowskich Ziem na tereny dzisiejszej lubelszczyzny (dawniej zamojszczyzna), panowała tam bieda i głód. Moja cioteczna babka opowiadała mi, że szukali po polach ziarna - nie raz była to tylko garstka pszenicy lub żyta - samosiewki, które zostały po poprzednich właścicielach, mielili to ziarno, do tej mąki dodawali wodę i to był PODPŁOMYK. Kiedyś wypiekany na ognisku, lub latem na rozgrzanym kamieniu, i w piecach chlebowych. Mądrale piszący dzisiejszą historię bardzo często mijają się z prawdą. I to "prymitywne pieczywo" jak nazywają to jahwistyczni bredniopisarze, było daniem głównym naszych Przodków w ciężkich czasach. A ja dodam od siebie, że Podpłomyk smakuje mi LEPIEJ niż pseudowypieki naszych piekarni - gdzie królem jest konserwant-bleee. D.

Podpłomyk zawsze jest na moim stole przy każdych świętach, jako przysmak i jako symbol przeszłości moich Przodków. 
W tym roku piekłam też "podpłomyk na cieście drożdżowym" w wersji cebularza :) (zdjęcie wyżej - pniżej podpłomyk tradycyjny czyli mąka+woda, niestety pieczone na patelni zamiast na kamieniu ;)

Podpłomyk
 


 Słodkości obowiązkowo muszą być. W tym roku piekłam przekładańce - czyli biszkopt z masą kremową i drugi "zebra" z masą karpatkową - przepis mojej mamci.

słodki placek na Jare


przekładaniec na słodko - domowy bez konserwantów


taki napój na rozluźnienie mięśni ;) słowiański dzban obfitości :))))



  
Oczywiście przy świątecznym stole nie mogło zabraknąć naszego Domowina - kochaną Balbinkę. Co prawda nie sięga do stołu, ale  przy stole musi mieć swoją miseczkę, bo inaczej nie zje - najbardziej lubi jeść wtedy, kiedy jedzą inni.






 Przeważnie na Jare kwitły żonkile, ale w tym roku Śnieguroczka nie odpuszcza, więc zadowoliłam się sklepowymi tulipanami. Byle żółte -kolor żółty to symbol Słońca


                            Balbinka niuchała zafascynowana tulipanami ;)




Na Jare Święto i dziś Przyroda w wydaniu zimowym. Oj Jaryło się ociąga ;)


W święta najważniejsza jest Rodzina. To jest danie główne. Nie ważne czy zrobimy żur czy inne przysmaki. Ważne, by rodzina była razem, nie tylko fizycznie, ale też duchowo.
W moim rodzinnym domu ważna dla mnie była ta krzątanina w kuchni, te przecudne zapachy unoszące się w całym domu. Wypieki domowe. To jest prawdziwy akcent świąt. Nie mają dla mnie żadnej wartości wypieki czy gotowe dania kupione w sklepie. Staram się robić tak, jak kiedyś było w domach moich Przodków.