środa, 12 czerwca 2013

12 czerwiec Dzień Pamięci o Arkonie







Z wikipedii:
 
Arkona[1] (niem. Kap Arkona) – skalisty przylądek w skrajnie północnej części Rugii (Meklemburgia-Pomorze Przednie).
We wczesnym średniowieczu centralny gród obronny zachodniosłowiańskich Ranów na trudno dostępnym wąskim cyplu półwyspu Wittow. Otoczony był z trzech stron urwiskiem o wysokości 45 metrów opadającym do morza, a od strony lądu początkowo wałem ziemnym i fosą, następnie ok. 1000 roku został rozbudowany i wzniesiono mur drewniano-ziemny o wysokości niemal 10 metrów i długości w linii prostej ponad 250 metrów. Dodatkowo od strony Bałtyku istniały umocnienia o szerokości 4,5 metra.
Arkona była znanym ośrodkiem kultu pogańskiego boga Świętowita (połabskie: Svątevit, czytaj swantewit). Według Saxo Grammaticusa, świątyni Świętowita (kąciny) strzegła stała załoga licząca 300 wojów, podległych arcykapłanowi. W świątyni znajdował się posąg i skarbiec Świętowita, będący właściwie skarbcem państwa Rugian. Po splądrowaniu (1067/1068) a następnie zniszczeniu (1125) Radogoszczy, Arkona stała się najważniejszym miejscem kultu religijnego Słowian nadbałtyckich. Pod koniec XI wieku Arkona była również jednym z największych[2] targów na wybrzeżu Bałtyku.
W 1136 roku, król Danii Eryk II Pamiętny, zmusił do kapitulacji obrońców, poprzez zajęcie nadbrzeżnych źródeł wody, jednak Ranowie szybko odzyskali samodzielność, a mieszkańcy zbudowali wewnątrz grodu zbiornik na wodę, by zabezpieczyć się przed podobnymi wypadkami.
Została zdobyta i zniszczona 12 czerwca 1168 przez króla duńskiego Waldemara I. To wydarzenie poprzedziło wymuszoną chrystianizację mieszkańców tego regionu.
W 1927 imieniem przylądka został nazwany niemiecki liniowiec Cap Arcona.


fot. wikipedia


Figura Światowida na Arkonie

Więcej o historii Arkony na str. http://www.lucivo.pl/2010/08/arkona.html POLECAM! - m.in. zdjęcia z wyprawy na Arkonę.

Pozwoliłam sobie skrobnąć z ów bloga - lucivo.pl - wiersz, który bardzo jest wymowny i pasujący do tematu...





* Tadeusz Faszczewski
RUMAK ŚWIĘTOWITA

W głębiach rugijskich borów, śród nadmorskich łęgów
I w gontyny Arkony wiatr posępnie świszcze,
Jak białe żagle jodłowych łodzi wikingów
Wyrasta z fal Bałtyku słowiańskie grodziszcze.
Lśnią w kolisku wiecowym szłomy i pancerze,
Błyszczą z mroków ołtarzy oczy Świętowita 
I chmurne czoła knezi, władyków, rycerzy
Troską czarną, jak żalnym całunem owite.
- Wojna na śmierć, na życie z nawałą germańską!
Jak warkot strzał brzmią słowa kapłańskiej wyroczni,
Kary rumak Bożyca rży w dal nadodrzańską
I uderza kopytem w groty wieszczych włóczni.
Wojna – i płoną wici od Łaby ku Odrze,
Powstają Łużyczany, Lutycy, Redary,
Walczą hufce lechickie zacięcie i chrobrze
I noce rozkwitają krzewami pożarów.
Tępy łoskot oszczepów o blachy pawęży
Niesie echa bojowe z uroczysk odwiecznych,
W ogniu stają gontyny i padają mężni,
Krwią Słowian broczy germański miecz obosieczny.
Zielenią puszcz ojczystych jak tarczą okryty
Groźny witeź, jak sokół, na pierś wroga spada 
Gdy wtem wytrąci oręż z dłoni Obodryty
Niemców broń niezawodna: fałsz, podstęp i zdrada.
W proch runęły Bożyszcza z kamiennych ołtarzy.
Prastary lud słowiański do krzyża przybito.
Na ruinach i wałach lechickich cmentarzysk
Zarżał cicho, boleśnie rumak Świętowita.
O, kurhanna ziemio połabska! O, kwitnąca
Macierzanką i wrzosem Rugio bursztynowa!
Choć młot teutonów mury twych miast poroztrącał,
Naród Polan przez wieki w sercach cię przechowywał.
Oto już dzień wyroczny, dzień chwały się zbliża,
Łuny wstaną nad tobą, jak dymy kadzielnic
Ofiarnych – i dłoń polska podźwignie cię z niewoli krzyża,
Już słychać brzęki broni z glinianych popielnic.
Z świętych gajów wychodzą prasłowiańskie Bogi,
Pręży się moc i pomsta wśród mogił ukryta,
Poprzez rugijskie wydmy, odrzańskie rozłogi
Już rży, poczuwszy wolność, rumak Świętowita!

                                             


                      fot. ze str. commons.wikimedia.org


                           fot. ze str. commons.wikimedia.org


                                      fot. ze str. www.minibild.de


Świetny artykuł na temat Arkony znalazłam na str, http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/10/12-czerwca-slowianski-dzien-pamieci-o-arkonie/


Zacytuję szczyptę tekstu;

" Blisko osiem i pół wieku temu, 12 czerwca 1168 roku hordy wyznawców Jahwe zdobyły i zniszczyły grodzisko Arkony wraz ze świątynią Świętowita. Arkona była najważniejszym pogańskim miejscem kultu Ranów należących do grupy zachodniosłowiańskich plemion połabskich.  Ich świątynia  Świętowita nieprzerwanie funkcjonowała co najmniej 6 wieków. Na pewno istniała już w VI wieku.
Przez pierwsze wieki jej istnienia nie była Arkona silnie umocnionym grodem obronnym. Była otwarta dla pogan – cudzoziemców. Była ona bowiem miejscem kultu nie tylko dla Ranów. Sława jej wyroczni sięgała daleko poza granice Słowiańszczyzny. Do Arkony przybywali nie-słowiańscy poganie z całej Europy Zachodniej i Północnej. Arkonę bez przesady można nazwać słowiańskimi Delfami.
Tutaj nasuwa się smutna refleksja. W polskich szkołach na lekcjach historii wspominało się o greckich Delfach. O słowiańskiej, a więc i naszej Arkonie milczano.
To, że z wyroczni Arkony korzystali poganie niesłowiańscy pokazuje też ważną cechę pogaństwa. Zarówno pogańscy Ranowie, jak i przybywający do Arkony poganie nie-Słowianie nie toczyli pomiędzy sobą wojen religijnych. Od przybywających do Arkony Ranowie nie wymagali “konwersji” na ich własną wiarę. Przyjezdnych witano gościnnie. Naturalnie pod warunkiem, że okazywali oni szacunek gospodarzom i ich bogom.
Sytuację tę można by przyrównać do pielgrzymowania katolików do meczetu czy do synagogi, gdzie katolicy szukaliby odpowiedzi na nurtujące ich pytania, nie zamierzając przy tym muzułmanów czy judaistów “nawracać”. I gdzie muzułmanie czy judaiści serdecznie witają katolików udzielając im gościny i pozwalając im korzystać z własnej wiedzy.(...)"



Biskup Absalon obala stołp Świętowita 12 czerwiec 1168  
fot. ze str.   opolczykpl.wordpress.com
Minęło już 845 lat, a my wciąż pamiętamy.... (wbrew semickiej modle).
To chrześcijanie zniszczyli Gród, zabijali Pogan, SIŁĄ nawracali na urojoną wiarę w wisinakrzyżu... 
Nawracali i próbują nawracać - urojenie i obsesja fanatycznej sekty pozostała im do dziś. 
Ucieszył mnie fakt, (tak przy okazji wspomnę ),  że Nergal został uniewinniony po raz drugi :) cyt.: "
To jest zwycięstwo albo kolejny krok ku zwycięstwu. Każdą decyzję sądu na moją korzyść w tej sprawie ja odbieram jako zwycięstwo logiki i zdrowego rozsądku nad zabobonem, zacietrzewieniem i wstecznictwem. Poczekajmy, aż będzie prawomocny wyrok i być może Ryszard Nowak znajdzie nowy obiekt swojej fanatycznej działalności - powiedział muzyk dziennikarzom."
Hmm.. ciekawi mnie to, czy jak namaluję wróbelka robiącego kupkę na biblię ,to toże ktoś się obrazi ?? ;)




piątek, 31 maja 2013

Wyższość Sił Natury nad bożocielną głupotą. Ziemia.


 
 fot. ze str. www.se.pl


Wczorajszy dzień był kolejnym dowodem na to, że Przyroda, Siły Natury, Wszechświat nigdy nie zostanie okiełznany przez człowieka. Na szczęście.  
Dzień wolny od pracy, szkoda bo kasa ucieka (działają mi na nerwy te kościołowe świnta) człowiek chce pracować a tu nie nada, bo będzie katolicka parada...
A więc w takie dni nadrabiamy zaległości w domowych robótkach. Ja szyłam sobie narzutę na łoże i w międzyczasie z córcią i Masławem graliśmy w monopol ;) a co, taki hazardzik rodzinny :)
W czasie kiedy rozpoczęła się karawana pielgrzymkowo-odpustowa pogoda zaczęła się zmieniać...
Powietrze było ciężkie i duszne, nagle niebo zrobiło się sine. No i Perun, Gromowładny, silny, potężny zaczął swój popisowy taniec. To było niesamowite. Nie do opisania...

                           

                           Grad na naszym podwórku po burzy nr 1, za kilka chwil była kolejna.








Nie wyszły im tegoroczne świnto bożocielne. 
U nas w domu nie niszczy się drzew na jakieś chore strojenie stołów i przyczep rolnych. My sadzimy drzewa, a chroni nas brzoza - w sumie dwie brzozy zrośnięte w jedną - która rośnie przed domem i jesteśmy z niej dumni. Posiada wielką moc i energię (również sok z brzozy jest bardzo leczniczy) Tradycyjnie z wierzeniami naszych Przodków,trzymamy w domu "strzałki" Perunowe, które służą nam jako talizmany (wszystkie znalazł Masław). 
Na złość naszym słowiańskim tradycjom jahwiści zmienili sens wielu, wielu wierzeń. Dziś niektórzy powtarzają, że przed uderzeniem pioruna chroni tylko sucha gałąź ze stołu bożocielnego (shit!) a strzałki perunowe przynoszą nieszczęście  - BZDURA! Katolickie majaki są tak bezsensowne jak ich wymyślony bóg. Na pohybel katolictwu!

Sława Naszym Słowiańskim Bogom i pamięć Przodkom!
 

 

czwartek, 23 maja 2013

Mniszek Lekarski i jego właściwości lecznicze

                     Moje podwórze skąpane w mleczach

Na dworze majowo - kolorowo, Przyroda obudziła się z zimowego snu i oblała się zielenią i kwieciem.
Jak wiadomo trawa bujna i nadchodzi czas pierwszego koszenia trawników. U nas odbywa się ten proceder dużo później niż u innych miłośników pięknych trawników.
Czekam, aż mniszek pięknie rozkwitnie - widok niesamowity - taki mleczykowy trawnik - i zbieram mniszek na "miód" i do zasuszenia. Oczywiście młode listki - przed kwitnieniem mniszka - zbieramy do surówek - mniam!

I dodam, że w trawce żyje dużo stworzonek, dlatego nigdy nie popierałam wypalania łąk itp.
Kosiarka na pewno w jakimś stopniu też zaburza życie owadów i robaczków, dlatego mam dwa kąty na podwórku, gdzie kosiara nie zagląda :) taka zarośnięta dzicz - żyją tam m.in jaszczurki i żaby :)) nad oczkiem wodnym Rege Rege mają swoje królestwo i każdego wieczoru słyszę ich donośny śpiew.
Dodam również, że nie stosuję ŻADNYCH SZTUCZNYCH NAWOZÓW DO ROŚLIN! Jedyny nawóz do moich ogrodowych roślinek - warzyw, drzew owocowych, kwiatów - TO:
-"parkiet" spod świnki morskiej  - wywalam na kompostownik, który używam jesienią i wczesną wiosną do nawożenia gleby
popiół z drzewa
-nadmiar skoszonej trawy na kompostownik
-kiszonka z pokrzywy i czosnku na szkodniki
- i tyle! 

Skoszona trawa trafia do suszenia i służy jako pokarm i kołderkę dla naszej świnki morskiej. Od paru lat - w budynku gospodarczym - różne gatunki ptaków korzystają z owego sianka i budują z niego gniazda. Także mamy takie swojskie zoo. Nawet przeprowadził się do nas Gacuś - nietoperz - ze swoją rodzinką :)  Czasami swoją obecnością zaszczyci nas orzeł lub jastrząb siadając wczesnym rankiem na dachu domu. Jednym słowem ziemia tętni życiem.






Teraz przejdę do tematu posta; Mniszek Lekarski.

opis ze str. zielnik.herbs2000.com


Mniszek Lekarski

Taraxacum officinale

 

 

Na wiosnę liście i korzenie mniszka lekarskiego produkują mannitol, substancję używaną w leczeniu wysokiego ciśnienia i słabego serca. Herbata sporządzona z korzeni i liści mniszka lekarskiego jest najlepsza do picia właśnie na wiosnę, od połowy marca do połowy maja. Herbatę taką sporządza się przez zagotowanie 250ml wody. Następnie zmniejszyć ogień i dodać 2 łyżki stołowe oczyszczonego i posiekanego świeżego korzenia mniszka lekarskiego. Przykryć i doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia i dodać 2 łyżki stołowe pokrojonych, świeżo zebranych liści. Zaparzać około 40 minut. Odcedzić i pić 2 szklanki dziennie.
W kwiatach mniszka lekarskiego znaleziono substancję zwaną helenin, która może być pomocna dla osób mających problemy z widzeniem w ciemności. Kwiaty zawierają również znaczne ilości witaminy A i B2 (ryboflawina). Zaparzać garść świeżo zerwanych kwiatów w 250 ml gorącej wody przez około 20 minut. Pić 1 szklankę naparu dwa razy dziennie.
Mniszek lekarski to pożyteczne zioło w leczeniu brodawek, infekcji grzybicznych, owrzodzenia przewodów moczowych. Zioło to ma właściwości przeczyszczające oraz jest wspaniałym środkiem na problemy żołądkowe. Mniszek lekarski korzystnie wpływa na zdrową cyrkulację oraz jest wspaniałym lekiem oczyszczającym i wzmacniającym krew. Leczy również reumatyzm. Korzeń mniszka lekarskiego pobudza apetyt i ułatwia trawienie. Liście posiadają wlaściwości moczopędne.

SUROWCE LECZNICZE

Liście, korzeń.

ZASTOSOWANIE

Właściwości moczopędne
Liście mniszka lekarskiego dzięki swoim właściwościom moczopędnym są używane w leczeniu wysokiego ciśnienia krwi poprzez redukowanie płynów w organiźmie.

Środek oczyszczający
Korzeń mniszka lekarskiego jest jednym z najbardziej efektywnych ziół oczyszczających. Działając głównie na wątrobą oraz pęcherzyk zółciowy pomaga w wydalaniu zbędnych produktów przemiany materii. Mniszek lekarski również pobudza pracę nerek zmuszając je do wydalania toksyn poprzez mocz. Dzięki swoim licznym właściwościom leczniczym mniszek lekarski jest używany na wiele problemów zdrowotnych, między innymi na zatwardzenia, problemy skórne (trądzik, łuszczyca), problemy reumatyczne (skaza moczanowa, zapalenie kości i stawów).

Problemy z pęcherzykiem żółciowym
Zarówno liście jak i korzeń mniszka lekarskiego działają dobroczynnie na pęcherzyk żółciowy i są używane w celu zapobiegania tworzenia się kamieni żółciowych. Mówi się, że liście mniszka lekarskiego mogą pomóc w rozpuszczeniu już istniejących kamieni żółciowych.

Inne zastosowania medyczne
ropienie, wrzody, nałóg.

WYSTĘPOWANIE I UPRAWA

Mniszek lekarski rośnie prawie na całym świecie i jest uprawiany w Niemczech i we Francji. Mniszek lekarski rozmnaża się z nasion. Nasiona sieje się na wiosnę. Młode liście mniszka lekarskiego są zbierane na wiosnę na zdrowotne sałatki. Korzeń 2-letniego mniszka lekarskiego jest zbierany jesienią.

BADANIA NAUKOWE

Liście
Badania naukowe potwierdziły, że liście mniszka lekarskiego posiadają silne właściwości moczopędne. Konwencjonalne leki działające moczopędnie powodują utratę potasu. Natomiast liście mniszka lekarskiego zawierają wysoki poziom potasu. Nie tracimy tego minerału, kiedy stosujemy to zioło.

Korzeń
Badania naukowe w Niemczech w 1959 roku potwierdziły wysokie działanie oczyszczające korzenia mniszka lekarskiego na watrobę, jak również na pobudzenie produkcji żółci. Wskazano również na średnią właściwość przeczyszczająca.

SKŁADNIKI

Mniszek lekarski zawiera - liście: glikozydy, karotenoidy, terpenoidy, sole potasowe, cholinę, żelazo, witaminy A,B,C.D.
Korzeń: glikozydy, triterpeny, sterole, olejki lotne, cholinę, asparaginę, inulinę.

DAWKOWANIE

Dla pobudzenia trawienia oraz jako tonik odżywczy dla wątroby i pęcherzyka żółciowego brać 3-5 gram suszonego korzenia lub 5-10ml nalewki sporządzonej z korzenia mniszka lekarskiego trzy razy dziennie. Na pobudzenie apetytu zalecane jest branie 4-10 gram suszonych liści mniszka lekarskiego, które następnie zalewamy gotująca wodą (250ml). Zaparzać przez 10-15 minut. Pić jako wywar. Można pić świeży sok sporządzony z liści w ilości 5-10ml trzy razy dziennie.

SKUTKI UBOCZNE I OSTRZEŻENIA

W przypadku wrzodów żołądka oraz zapalenia żołądka mniszek lekarski powinien być używany z ostrożnością ponieważ może on spowodować nadprodukcję kwasu żołądkowego. Osoby, które cierpią z powodu zatrzymywania się wody w organiźmie, powinny skonsultować sie z profesjonalnym zielarzem przed użyciem tego zioła. U niektórych osób mleczny płyn wydobywający się z łodyg i liści świeżego mniszka lekarskiego może powodować alergiczną wysypkę na skórze.

JAK DZIAŁA W ORGANIŹMIE

Liście mniszka lekarskiego zawierają wysoką ilość potasu, co balansuje ich funkcję jako zioła o właściwościach moczopędnych. Jest to kontrast w stosunku do leków konwencjonalnych o właściwościach moczopędnych, podczas terapii których należy brać dla równowagi potas. W chińskiej medycynie naturalnej mniszek lekarski pomaga w łagodzeniu bolesnych problemów układu moczowego. Chińczycy używają tego zioła w leczeniu wątroby, żółtaczki oraz jako środka łagodnie przeczyszczającego. Zarówno liście jak i korzeń mniszka lekarskiego działają jako tonik na woreczek żółciowy. Działanie oczyszczające mniszka lekarskiego znalazło zastosowanie w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Mniszek lekarski znalazł również zastosowanie w leczeniu ropieni, zwłaszcza ulokowanych na piersiach. U kobiet karmiących mniszek lekarski zwiększa produkcję mleka.

UŻYCIE


LIŚCIE:
ŚWIEŻE - Jako zioło oczyszczające dodawać do wiosennych sałatek.
SOK - Wyciskać sok z liści kiedy potrzebujemy środek o działaniu moczopędnym. Brać 20ml soku, trzy razy dziennie.
NAPAR - Mniej efektywny niż sok, napar z mniszka lekarskiego jest świetnym środkiem oczyszczającym z toksyn oraz jest stosowany na takie problemy jak skaza moczanowa lub egzema.
NALEWKA - Często dodawana do leków na problemy z sercem w celu zapewnienia odpowiedniej ilości potasu.
KORZEŃ:
NALEWKA - Używać świeży korzeń mniszka lekarskiego na problemy takie jak skaza moczanowa, egzema, trądzik. Nalewka jest również przepisywana jako środek pobudzający w chorobach wątroby oraz na związane z tym zatwardzenia.
WYWAR - Używać na te same problemy jak nalewkę.
 (...)




Poniżej tekst ze str. sklep.kuzdrowiu.pl 
" Mniszek lekarski popularnie nazywany mleczem rośnie na trawnikach, łąkach, pastwiskach. W kwietniu, maju rozkwita pięknym żółtym kolorem. Przez działkowców i rolników traktowany jako uciążliwy chwast a przez ludzi chorych jako bardzo cenna roślina lecznicza. Cała roślina ma właściwości lecznicze tj.: korzeń, ziele, kwiat. Na wiosnę, kiedy roślina ma już młode listki, wskazane jest dodawanie ich do sałatek warzywnych w celu wzmocnienia organizmu. Poza tym można dodawać kilka listków do zupy - zdecydowanie poprawia jej smak i ułatwia trawienie.

  • mniszek lekarski wskazany jest przy schorzeniach dróg żółciowych i wątroby a także pomaga cukrzykom zmniejszyć poziom cukru we krwi. Ma właściwości uspokajające.
  • Przez swoje pozytywne oddziaływanie na wątrobę ma wspaniały wpływ na usuwanie takich dolegliwości jak świąd skóry, wypryski, liszaje.
  • dzięki działaniu oczyszczającemu mniszek pomaga również w przypadku dny moczanowej, reumatyzmie.
  • wspomaga rozpuszczanie kamieni w pęcherzyku żółciowym, nerkach.
  • tak jak pokrzywa tak i mniszek polecany jest w celu oczyszczenia krwi, wzmocnienia organizmu.
  • liście mniszka lekarskiego wyróżniają się dużą zawartością magnezu i z tego powodu polecany jest ludziom z niskim poziomem tego pierwiastka. Wiadomo, że magnez należy do pierwiastków dość trudno przyswajalnych, a w naszej bardzo przetworzonej żywności trudno doszukiwać się jego znaczących ilości.
  • picie mniszka poprawia pracę układu trawiennego i poprawia przyswajanie magnezu.
Autor książki "Leki z Bożej apteki" opisuje przypadek wyleczenia anemii złośliwej przy pomocy soku z mniszka. To potwierdza ogromny, pozytywny wpływ tego popularnego zioła na organizm człowieka. (...)
  - dla tych, którzy wolą gotowe produkty, w tym sklepie można zakupić gotowy sok z mniszka, żyworódki, pokrzywy, przetacznika itd
Poniższy tekst ze str. http://bialczynski.wordpress.com/tag/mlecz/

Mlecz, mniszek, pąpawa – czyli męska stałość – w wiosennej kuchni nie do zastąpienia



[Ponieważ mamy teraz najwspanialszy czas dla naszej regionalnej, zdrowej, ziołowej kuchni przytaczam tutaj przepisy Hanny Szymanderskiej na 17 potraw z liści i korzeni mlecza oraz zachęcam do wejścia na stronę: http://www.potrawyregionalne.pl/279,3218,MNISZEK_LEKARSKI_.htm&lang=1, po to by znaleźć  wiele innych przepisów ze starej, dobrej kuchni polskiej i Królestwa SIS  - złożonej z potraw dzisiaj zapomnianych a uzdrawiających, oczyszczających i wspaniale witaminizujących organizm po zimie. Skomponowane są z  ziół, które rosną wszędzie - na wyciągnięcie ręki i nic nie kosztują.



Dla zachęty podaję mój własny przepis na sałatkę wiosenną oczyszczającą i regenerującą. Zebraliśmy w podkrakowskich skałkach, 10 minut od miasta w pobliżu Jaskini Nietoperzowej, a samo zbieranie w trakcie spaceru zajęło nam 15 minut tylko dlatego, że wiosna w Skałkach jest spóźniona, krwawnik, zajęcza kapusta i stokrotki ledwo wychodzą ze ściółki i trawy:

Sałatka wiosenna z pąpawy, czyli mniszka

Młode listki mniszka lekarskiego (mlecza), listki krwawnika , młode listki babki zwyczajnej, kwiaty podbiału, liście poziomek, młode czubki pokrzywy, kwiaty i liście stokrotki polnej, młode listki zajęczej kapusty. Podstawowym składnikiem był mlecz i pokrzywa, dużo krwawnika, niewielki dodatek 10 -20 listków babki zwyczajnej, ale bardzo młodych, około 20 kwiatów podbiału. Drobno posiekać, i w proporcji 1/3 dodawać do zielonej sałaty lub zielonej sałaty z ogórkiem oraz sosem winegret - najlepiej na bezzapachowym oleju z pestek winogron, z małym ząbkiem czosnku i bez musztardy. Zebraliśmy może pół celofanowego worka - trudno mi określić masę i wagę - kilka garści mniszka. Starczyło do trzech sałatek na  weekend i poniedziałek. Czuję się jak inny człowiek po tej sałatce. Była doskonała jako dodatek do gulaszu z kopytkami, i do pieczeni z ziemniakami. Super. Smacznego C.B.]

 

Dzikie sokrotki

 



 


Pospolity chwast zwany mleczem, mlecznicą, pąpawą, brodawnikiem mleczowatym, kaczyńcem, podróżnikiem, popią główką, hetmańską buławą, gołębim grochem, świńskim pyskiem, męską stałością !!! lub dmuchawcem – rośnie na łąkach, miedzach, nieużytkach, wszędzie gdzie tylko rośnie trawa.






Nie ma chyba w Polsce człowieka, który nie wiedziałby jak wygląda. Należy do rodziny złożonych. Jego naukowa nazwa pochodzi od greckiego słowa „taraxis” = „zapalenie oczu” bo jeszcze w X wieku arabski lekarz Avicenna sokiem z mleczu leczył właśnie tę chorobę. Jego ząbkowane liście były podstawą angielskiej i niemieckiej nazwy tego chwastu – „dandelion” – „lwi ząb”.
Liście ukazują się bardzo wczesną wiosną i razem z liśćmi pokrzywy, krwawnika, stokrotki i podagrycznika – wchodzą w skład sałatek, surówek, zup, w wiosennej kuracji oczyszczającej . Mniszek działa oczyszczająco, wzmacniająco i odtruwająco, zwiększa ilość żółci, i ułatwia jej przepływ do dwunastnicy, normalizuje cały proces trawienia.

W zasadzie, jadalne są wszystkie młode części chwastu – liście, pączki kwiatowe, korzeń.
Liście choć pachną słodkawo, to smak mają gorzki; najsmaczniejsze są od marca do maja, później zbierane też są jadalne, ale im starsze tym bardziej gorzkie; najlepsze są oczywiście liście bielone – wyrastające mlecze przykrywa się w tym celu folią lub garnkiem. W swoim XVII-wiecznym zielniku Szymon Syreniusz pisał: „Brodawnik mleczowaty przychodzi do sałat póki młody, a iżby wiotszy był i gorzkości pozbył, często go przesadzać i garnkiem nakrywać(…)Tak będzie biały i na pozór wdzięczny, ale i smaku przyjemnego”.
I tak czynią do dziś znające duże wartości tego chwastu Francuzki czy Niemki. Słynne francuskie wiosenne sałatki oczyszczające to m. in. zielona sałata z młodziutkimi listkami mlecza, z sosem winegret z czosnkiem.
Z młodych liści zebranych przed kwitnieniem robi się smaczną i bardzo zdrową sałatkę a po zblanszowaniu dodaje do sałatek, zup i sosów; lekko zamarynowane stanowią dekoracyjny dodatek do niezbyt wypieczonych mięs.
Doskonałe są młode listki mlecza duszone z cebulką, najlepiej dymką i marchewką. Znakomite działanie oczyszczające przy zaburzeniach materii ma sałatka z mlecza, rzeżuchy, cebulki dymki z sosem winegret.
Można też z całej rośliny przygotowywać niezwykle zdrowe surówki z dodatkiem kapusty świeżej lub kiszonej, albo zielonej sałaty lub cykorii.
Pąki kwiatowe można zrywać od kwietnia do września i przygotowywać z nich „polskie kapary” marynując w occie i podawać później do sałatek i sosów.
Z płatków rozwiniętych kwiatów robi się winko lub tzw. miodek.
Świeże korzenie najlepiej wykopywać w październiku – listopadzie – wówczas są najsmaczniejsze i mniej włókniste.
Ususzony i upalony korzeń mniszka może być używany jako namiastka kawy.
 Niezwykle ceniona jest wiosenna kuracja oczyszczająca. W tym celu, wczesną wiosną, należy codziennie przez 2 tygodnie przed lekką i wczesną kolacją zjadać po 3 łyżki usiekanego świeżego (liście i korzenie) mniszka, ewentualnie przyprawionego sokiem z cytryny. Doskonałe rezultaty wzmacniające i oczyszczające organizm daje picie świeżego soku z mniszka. W tym celu całe, dokładnie umyte rośliny należy przepuścić przez sokowirówkę i pić po 25 g soku na czczo rano i wieczorem przed snem.
SURÓWKA Z JOGURTEM.

3 garście listków mniszka, szklanka jogurtu, sól, pieprz, szczypta cukru, 2 łyżki usiekanego szczypiorku.
Młode liście zalać osolona wodą zostawić na 40-50 minut, osuszyć, porwać na kawałki, zalać jogurtem, doprawić solą pieprzem i szczyptą cukru, wymieszać, posypać szczypiorkiem.



 KEFIROWY KOKTAJL.
10 młodziutkich listków mlecza zmiksować ze szklanką kefiru.
Taki koktajl pity 2 razy dziennie przez dwa wiosenne tygodnie znakomicie neutralizuje szkodliwe produkty przemiany materii – oczyszcza organizm.

SURÓWKA Z POMARAŃCZAMI.

3-4 garście liści mlecza, 2-3 pomarańcze, 1-2 czerwone cebule, po szczypcie pieprzu i cukru, sól, 2-3 łyżki oliwy.
Liście mlecza wymoczyć w zimnej osolonej wodzie, osuszyć, porwać na kawałki. Obrane pomarańcze pokroić w grubą kostkę, usunąć pestki, cebulę pokroić w cienkie plasterki. Połączyć składniki, doprawić solą, pieprzem i cukrem, skropić oliwą, lekko schłodzić. (...)

Po więcej smakowitych przepisów z mniszka zapraszam  na str. http://bialczynski.wordpress.com/tag/mlecz/


W tym roku zrobiłam mniszkowy miód wg przepisu:

"
MIÓD NA TRAWIENIE.
300 g kwiatów mlecza, 1 cytryna, 1 pomarańcza, 1-2 goździki, 1 kg cukru, 1 litr wody.
Kwiaty mlecza ułożyć w słoju, dodać goździki, zalać wrzątkiem, przykryć gazą zostawić na 1-2 dni w ciepłym miejscu, po czym przecisnąć przez gazę.
Pomarańczę i cytrynę dokładnie wymyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę, usunąć pestki. Owoce i cukier włożyć do rondla zalać przecedzonym wywarem z kwiatów, doprowadzić do wrzenia mieszając, a później gotować na niewielkim ogniu aż syrop zgęstniej. Gorący, gęsty „miód mniszkowy” rozlać do słoiczków, szczelnie zakryć.
Znakomicie poprawia trawienie, jest doskonałym środkiem do słodzenia herbatek przy przeziębieniu."



Oto mój miodek z mniszka lekarskiego - jeden słoiczek na wiosenne wzmocnienie organizmu domowników a resztę pysznego miodku na zimę :)

 Syrop z młodych pędów sosny

 Syrop z pędów sosny zrobiłam wg przepisu taty, tylko czytałam, że inni (nie wiem czemu) usuwają
brązowe łuski z pędów a ja tego nie robiłam.
Pędy zebrałam z mojej sosny, którą zamiast Przycinać (żeby nie powaliła mojej chałupy ;)) to obrywam z niej pędy. 
Mój przepis na syrop z pędów sosny:
-zebrać młode pędy (ja uzbierałam ok.1kg) najlepiej na początku maja
-ja swoje płukałam - inni piszą, że się nie płucze-
-włożyłam do słoja i zasypałam 1kg cukru
-zabezpieczyłam słój podwójną gazą
-słój z pędami był wystawiany na dwór na słońce, na rozgrzanym kamieniu miał podwójne podgrzewanie góra-dół ;) oczywiście po zachodzie słońca zabierałam słój do domu. I to trwało z 10dni, pędy puściły sok, cukier się rozpuścił i
-wlałam to do gara (baniaka nie mogłam domyć oczywiście po żywicy - chyba dlatego niektórzy obierają pędy z łusek) dolałam 2 litry wody i gotowałam z pół godziny - syrop zrobił się w dość intensywnym smaku - taki mocno gorzko-słodki - więc dosypałam jeszcze pół kg cukru.
Odcedziłam wywar z pędów i gorący syrop nalałam w słoiczki i dodatkowo pasteryzowałam 8min
Trujące nie jest, bo testowałam osobiście :)




wtorek, 21 maja 2013

Katolicki wandalizm i pogarda wobec Matki Natury < z https://opolczykpl.wordpress.com/ >

Poruszyła mnie katolicka głupota i wandalizm. Po raz kolejny twierdzę, że jahwizm prowadzi do skrajnego debilizmu. Uważam, że katolicyzm jest zaprzeczeniem wszystkiego, co na tej Ziemi się znajduje, jest sprzeczny z prawami Przyrody, jest rakiem ludzkości, chwastem i plewami pośród kwiatów. Psychomanipulacja kleru - watykańskich indorów boga - prowadzi parafian do religijnego wariactwa. Katolicy mają obsesję na punkcie stawiania krzyży - symbolu egzekucji rzymskiej - kapliczek z wątpliwymi dziewicami i innych bałwanów. 
Szubienic katolickich jest już więcej niż psich kup na trawnikach. To jest chore, śmieszne i wkurwiające. Tak, klnę jak szewc i to ostro jak się zdenerwuję.

Pozwolę sobie wkleić tekst ze strony opolczyka w całości o przykładzie WANDALIZMU KATOLIKÓW.
P.S. A propo wandalizmu katolickiego;  Byłam świadkiem jak to przykładne katolickie, bogobojne małżeństwo, po drodze na niedzielną mszawicę czyli sumę, wywalało z bagażnika swojego auta wory śmieci do lasu. Tak zachowuje się "dobry" katolik....


Aktem skrajnego wandalizmu, niszczycielstwa i pogardy wobec Matki Natury i Przyrody było zrąbanie przez “nieznanych sprawców” – fanatyków katolików – 13 jodeł i buków. Wandalom-niszczycielom-przestępcom nie chodziło o drewno – ścięte drzewa pozostawiła ta dzicz na miejscu.
Rzeczywistym powodem tego żydłackiego wandalizmu była chęć “odsłonięcia” ukrytej wśród wyciętych drzew  rzymskiej szubienicy, ustawieniem  której pohańbiono pogański przez tysiąclecia szczyt Łysicy. Łysica była w przeszłości pogańską świętą górą. U jej podnóża znajdowała się pogańska świątynia. Zniszczona przez mściwe fanatyczne żydłactwo, które jego zwyczajem miejsce pogańskiej świątyni  przywłaszczyło sobie, plugawiąc je katolickim klasztorem. Razem z Łyśćcem Łysica była bardzo ważnym miejscem pogańskiego kultu naszych przodków.
Tak wyglądał do niedawna szczyt Łysicy z haniebną rzymską szubienicą, mało widoczną wśród drzew.





 A tak wygląda teraz to samo miejsce.




.
Tylko ślepiec nie dostrzeże faktu, że wandalom-niszczycielom-przestępcom zależało tylko i wyłącznie na tym, aby ich ukochaną rzymską szubienicę widać było z daleka! Policja i prokuratura powinne szukać przestępców wśród lokalnych gorliwych aktywistów żydo-katolicyzmu.
Nie pozwólmy żydłackiej dziczy bezkarnie niszczyć Przyrody.
W tym miejscu oświadczam, że jeśli haniebna rzymska szubienica na szczycie Łysicy zostanie zrąbana lub spalona to będzie to zgodne z moimi marzeniami!
Ponadto, skoro teren ten to ścisły rezerwat przyrody – to w pierwszym rzędzie należy usunąć z niego żydłacką rzymską szubienicę nie mającą nic do szukania na terenie ścisłego rezerwatu przyrody. Tam ma być obecna i panować tylko Matka Natura – a nie żydłackie symbole.
.
opolczyk
.





Kiedy zaczną wycinać jahwistyczne szubienice to otworzę wino i wypiję za to, będę świętować trzy dni. Ustalę nawet w swoim domu "dzień ściętej szubienicy".A te wasze krzyżackie bele i tak kiedyś robaki wpierdzielą.  
Na pohybel katolictwu!