jagaa

jagaa

sobota, 6 grudnia 2014

Dusza



Dusza

Wstałem jak co rano wstaję bez oporu
Poranek wydaje się wyraźnie inny
Na kąt ust rozwiane gdzieś resztki humoru
Odbicie w lustrze jak portret dziecinny.
Gdzieś odrzucone poczucie honoru
Obcym wydaje się być dom rodzinny
Choć lekki jak pióro na wietrze rzucone
Ciężkim wzrokiem spoglądam w każdą świata stronę

Wstałem nie czując dziś żadnego ciężaru
Ni bólu, ni jakieś na skroniach ciężkości
Nie czułem zimna i nie czułem żaru
Tylko dziwną nutkę pustej obojętności
Słyszałem słowa, lecz żadnego gwaru
Słowa wyraźne: Nie zginiesz w Nicości!
Może to jakaś jest choroba dziwna?
Która się zdaje z umysłem przeciwna!

Wstałem, lecz czas jak gdyby nie płynął
Słońce choć wstało po niebie nie kroczy
Wszechświat choć wieczny jakoś dla mnie zginął
Otwarte czy zamknięte są dziś moje oczy?
Czas, który ucieka dziwnie mnie ominął…
Czy może mnie coś więcej dzisiaj zaskoczy?
Nagle świadomość, co źrenic nie wzrusza
Mówi: Leż, dziś wstała tylko Twoja Dusza.

                                  Masław znad Warty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz