jagaa

jagaa

środa, 26 lutego 2014

Problemy publicysty ciąg dalszy - Blog Polski: No i mamy (moja żona i ja) na karku niemiecką policję kryminalną…

Jak już wcześniej pisałam (na str. http://mojaslowianskafilozofia.blogspot.com/search/label/Globalny%20protest%20przeciwko%20cenzurze%20w%20internecie w związku z zamknięciem bloga Opolczyka- publicysty, którego dotyczy również ten post)   publikacja w internecie na niewygodne tematy dla pewnych "grup" boryka się z problemami. O kwiatkach, motylkach i kotkach można pisać do woli, a jak już zaczyna się dyskusję np. na temat pedofilii w kościele, pasożytniczego trybu życia kleru KK, albo na temat żydowskich kłamstw i machlojek (delikatnie rzecz ujmując), nierządu naszego nie-rządu, antypolskiej polityki uprawianej przez nie-rząd itp. itd. to zaczynają się schody-problemy ciągną się jak smród po kalesonach.

Umieszczam w całości artykuł Opolczyka dlatego, że uważam sprawę za ewidentne nękanie, terror psychiczny i bezprawie uprawiane przez "niewiadomokogo" wobec człowieka, i jego rodziny, który wyraża swoje zdrowe poglądy publicznie w internecie, uważam takie metody za niedopuszczalne, chore i bandyckie.
Moim zdaniem takie sprawy należy nagłaśniać, by nasze dzieci nie robiły za niewolników pejsatego bydła.

 Za: http://opolczykpl.wordpress.com/2014/02/26/no-i-mamy-moja-zona-i-ja-na-karku-niemiecka-policje-kryminalna/


Luty 26, 2014 34 uwag






 Wczoraj, 25 lutego otrzymaliśmy (żona i ja) pocztą wezwanie na przesłuchanie w dniu 27 lutego 2014 roku.





W zasadzie otrzymanie wezwania na przesłuchanie przez policję niemiecką nie było dla nas zaskoczeniem. Ok. 5 miesięcy temu, po trzecim najściu mojej teściowej przez agentów ABW/policjantów z Komendy Głównej żona zatelefonowała do centrali ABW domagając się wyjaśnień. Bezpieczniak rozmawiający z nią stwierdził, że najścia u teściowej nie są samowolą ABW czy policji, bo obie te formacje wykonują jedynie polecenia otrzymywane z prokuratury warszawskiej. Która prowadzi śledztwo/dochodzenie w sprawie mojego domniemanego, bzdurnie wyssanego z palca terroryzmu. I to prokuratura wysyła ich do teściowej. Na takie wyjaśnienie moja żona poprosiła bezpieczniaka o numer telefonu prokuratorki prowadzącej owo śledztwo/dochodzenie. Otrzymała go i zadzwoniła do prokuratorki. A ta odmówiła podania jakichkolwiek szczegółów (np. na jakiej podstawie i dlaczego podejrzewany jestem o terroryzm), stwierdziła jedynie lakonicznie, że zostaniemy w tej sprawie wezwani na przesłuchanie przez niemiecką policję lub/i prokuraturę. Tak więc wezwanie jakie otrzymaliśmy nie było dla nas zaskoczeniem. Zdziwieni byliśmy jednak, że nie tylko przesłuchiwać będzie nas policja kryminalna, ale kompletnie zaskoczył nas powód wezwania jak i charakter, w jakim będziemy przesłuchiwani.
Otóż wezwano nas w sprawie prowadzonego ermittlungsverfahren (postępowania wstępnego) wegen (z powodu) Nötigung (wymuszenie, zmuszenie kogoś do czegoś, stosowanie niedozwolonych środków/metod  przymusu/wymuszania czegokolwiek) von Verfassungsorganen (na organach konstytucyjnych). Przesłuchiwani będziemy als Beschuldigte – czyli w charakterze oskarżonych.
W pierwszym momencie pomyśleliśmy, że jest to dalszy ciąg prokuratorsko/ABW-owsko/policyjnej hucpy z moim domniemanym terroryzmem. Ale przecież wobec nikogo w tej sprawie nie stosowaliśmy czegokolwiek co można by określić mianem Nötigung. Zgoda – ja to opisałem w internecie, żona napisała skargę na policję, dzwoniła do ABW i prokuratury – ale nie było to stosowanie niedozwolonych środków/metod  przymusu/wymuszania czegokolwiek. Było to jedynie protestowanie przeciwko bandyckiemu zastraszaniu  ponad osiemdziesięcioletniej kobiety przez bezpiekę (że np.  jej córce mogłoby coś złego się przytrafić) i wymuszaniu na niej zeznań. Takich bandyckich metod wobec mnie nie stosowała nawet SB.
Gdyby więc chodziło obecnie o tę właśnie sprawę, powinniśmy być przesłuchiwani jako świadkowie, a nie jako oskarżeni.
Zastanawialiśmy się, czy w jakiejkolwiek innej sprawie zrobiliśmy cokolwiek, co można by było podciągnąć pod Nötigung von Verfassungsorganen, ale niczego takiego nie znaleźliśmy. Owszem, przegraliśmy proces z powództwa cywilnego i mamy zapłacić 10 tysięcy złotych na kluczborski szpital. Czekamy jedynie na podanie nam przez sąd apelacyjny numeru konta na jaki mamy ową grzywnę/karę/zadośćuczynienie wpłacić (kilka dni temu rozmawialiśmy telefonicznie właśnie o tej sprawie – numerze konta szpitala – z naszym adwokatem i jakiś trzy godziny później anonimowy gość w komentarzu napisał u mnie “kiedy wpłacicie na szpital w Kluczborku”. Komentarz oczywiście skasowałem, ale zastanawiałem się, czy był to tylko przypadek, zbieg okoliczności – czy też… telefon mamy na podsłuchu). Ale i w tej sprawie nie stosowaliśmy wobec sądu apelacyjnego niczego, co można by było podciągnąć pod  Nötigung von Verfassungsorganen. Co najwyżej niewpłacenie do tej pory zasądzonej sumy można by było skwitować nasłaniem na nas komornika.
Na koniec zastanawialiśmy się, czy tutaj, w Niemczech nie zrobiliśmy jakiegoś “wymuszenia/przymuszenia” na organach konstytucyjnych. Problem jest w tym, że z nimi nie mieliśmy tutaj nigdy do czynienia.

Nie jest wykluczone, że moi/nasi gnębiciele zrozumieli, że oskarżanie mnie o terroryzm nie ma szans, zrezygnowali więc z tamtej hucpy i teraz wymyślili inną. Obojętnie jaką – byleby mnie/nas gnębić. A dlaczego nas? Bandyci wiedzą, że niekiedy można złamać/zastraszyć delikwenta tylko szykanowaniem/dręczeniem jego najbliższych. I stąd i moją żonę wciągają w to wszystko. Naturalnie to właśnie denerwuje mnie najbardziej – dlaczego bandyci każą ciągać i moją żonę po komisariatach. Choć naturalnie wiem – dlaczego. I wiem, że gdybym zamilkł, po jakimś czasie gnębiciele być może dali by żonie/rodzinie spokój. Ale wiem też i to – jeśli wobec tego co dzieje się na świecie będę milczał i nie robił nic – no bo przecież mam żonę i dzieci i nie mogę ich narażać – skazuję ich walkowerem na okrutny los zachipowanego bydła roboczego. A takiego losu chcę im oszczędzić.
W całej tej sprawie jest także i pozytywny aspekt. Otóż mogłoby się i tak zdarzyć, że zamiast wysyłać nam wezwanie na przesłuchanie gnębiciele mogliby wysłać po nas brygadę antyterrorystyczną, która doprowadziłaby nas zakutych w kajdankach na komisariat. A oni wysłali tylko wezwanie. Czyli nie jest aż źle. Mogło być jeszcze gorzej…
.
opolczyk




O wcześniejszym nękaniu Opolczyka i jego rodziny pisałam tu: http://mojaslowianskafilozofia.blogspot.com/2013/09/terror-psychiczny-uprawiany-przez-abw.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz