Kosztuje to gminę 5,5 mln franków rocznie. 30 dzieci urodziło się imigrantom w tym roku, w przyszłym roku szacujemy, urodzi się kolejnych 18 dzieci. Ściągają oni także swoje rodziny i tak, z początkowo 140 byłych azylantów na garnuszku gminy, zrobiło się 170. A to dopiero początek
— mówi Keller. Gmina nie wie już gdzie umieścić imigrantów, brakuje mieszkań. Niedawno wybuchł skandal, gdy postanowiła odebrać szwajcarskiej rodzinie lokum, by umieścić w nim Syryjczyków.
Także Niemcy mają problemy z uchodźcami. Chociaż nieco innej natury. W Nadrenii-Westfalii, najbardziej ludnym kraju związkowym, radykalni salafici polują na imigrantów i usiłują ich zwerbować.
Według niemieckiego tygodnika „Die Zeit”, który powołuje się na informacje kontrwywiadu, islamiści chodzą po ośrodkach dla uchodźców i przekonują imigrantów, że „nie powinni się integrować i akceptować zachodniego stylu życia”.
Usiłują ich rekrutować. Nie jest to jeszcze zjawiskiem masowym, ale się nasila
— twierdzi rzecznik MSW Nadrenii-Westfalii Jörg Rademacher. Według niego w kraju związkowym operuje ok. 1900 salafitów, z czego 300 jest uważanych za groźnych, czyli skłonnych do przeprowadzenia zamachów. 40 z nich niedawno wróciło z Syrii. 10 jest pod stała obserwacją służb.
W Nadrenii –Westfalii jest 850 meczetów, z czego 30 należy do ruchu salafistycznego. Regularnie wygłaszają tam kazania kaznodzieje nienawiści.
Ryb, Basler Zeitung, Zeit.de, Bernerzeitung.de

źródło wpolityce.pl