Na blogu http://markonarium.blogspot.com/ trafiłam na artykuł i poniżej umieszczam go w całości;
Hodowla cielęciny ?
Przez zupełny przypadek natrafiłem na zdjęcie umieszczone przez (tak w jednej chwili pomyślałem) jakiegoś eko-oszołoma. Na zdjęciu są niby skrzynie cielęce, w których przechowuje się młode cielaki płci męskiej, aż trochę podrosną i nabiorą wagi. Zresztą, nie będę powtarzać:
Pomysł wydawał mi się tak idiotycznie dziwny, jak koty bonzai, o których kilka lat temu była afera w Necie. Pamiętam, jak się wtedy skończyło, dlatego nie dałem wiary i zacząłem szukać. Najpierw zacząłem szukać tego zdjęcia. Google pokazuje, że krąży ono po Facebooku i tylko po nim.
Później szukałem informacji o firmie, która rzekomo coś takiego uprawia. Znów znalazłem jakieś pojedyncze i stare artykuły z pomniejszych gazet. Ciągle nie dawało mi spokoju, CO JEST NA TYCH ZDJĘCIACH. Bo nie trzeba szukać dowodów na to okrucieństwo, jeśli okaże się, że zdjęcie przedstawia coś zupełnie innego.Przed chwilą znalazłem na stronie http://zbiorniki.szczecin.pl/domki/cieleta.html coś takiego i szczęka mi opadła.
Podobieństwo jest zbyt duże, aby to był przypadek.
Z jednej strony czytam:
"Cielak spędza w skrzyni całe swoje życie czyli 4 miesiące. Gdy na specjalnej mieszance żywieniowej osiągnie wagę ok 150kG jest wyciągany ze skrzyni i zabijany."
"Ich pozbawione ruchu mięśnie zachowują niemowlęcą, apetyczną miekkość aż do dnia uboju"
"Badania dowodzą, że zwierzęta hodowane w domkach dla cieląt są zdrowsze, mają lepszą odporność i większą wagę po odsadzeniu od matki, a także charakteryzują się niższym współczynnikiem zachorowań i umieralności. Domki dają możliwość odseparowania poszczególnych cieląt, co skutecznie zapobiega przenoszeniu chorób i jest dużym krokiem ku polepszeniu warunków chowu zwierząt."Domek kosztuje 1200zł i ma certyfikaty oraz świadectwa...
Jak zwykle w takich przypadkach rodzi się pytanie, kto kogo robi w bambuko.
Autor: Figlarz
Buszując po internecie znalazłam jeszcze więcej dowodów na debilizm pseudonaukowców i innych wariatów. Krowy z dziurą w brzuchu;
Pseudonaukowcy twierzą, że wywiercenie w brzuchu takiego otworu nie boli zwierzęcia.... hmmm no tak zapomniałam, że już Kościół Katolicki głosił, że "zwierzęta nic nie czują, nie mają rozumu i duszy".
Ciekawe kiedy człowiek sam sobie zacznie wiercić takie otwory w ramach "eksperymentu naukowego"? Niektórym przydałyby się "dziury w głowie" za takie eksperymenty..?
Na stronie http://odkrywcy.pl/kat,111398,title,Krowy-z-dziura-w-brzuchu,wid,13585096,wiadomosc.html jest artykuł o powodach tej rzezi; zamieszczam go poniżej:
Krowy, którym hodowcy dosłownie „wiercą dziurę w brzuchu”. Przekonaj się, co znajduje się w ich żołądkach!.
Udomowienie bydła, które nastąpiło tysiące lat temu zapewniło człowiekowi niezależność i spokojny byt. W ślad za tym poszła ingerencja człowieka w rozmnażanie i rozwój tych zwierząt. Tworzyliśmy takie odmiany, które w pełni odpowiadały naszym potrzebom. Gdy i to okazało się niewystarczające, zaczęliśmy modyfikować geny krów, kóz i trzody chlewnej. Dziś stawiamy kolejny krok, po raz wtóry kryjąc się za usprawiedliwiająca nas woalką nauki. W dzisiejszych oborach hodujemy krowy, którym w brzuchu za życia robi się otwór o średnicy 15 cm!
Udomowienie bydła, które nastąpiło tysiące lat temu zapewniło człowiekowi niezależność i spokojny byt. W ślad za tym poszła ingerencja człowieka w rozmnażanie i rozwój tych zwierząt. Tworzyliśmy takie odmiany, które w pełni odpowiadały naszym potrzebom. Gdy i to okazało się niewystarczające, zaczęliśmy modyfikować geny krów, kóz i trzody chlewnej. Dziś stawiamy kolejny krok, po raz wtóry kryjąc się za usprawiedliwiająca nas woalką nauki. W dzisiejszych oborach hodujemy krowy, którym w brzuchu za życia robi się otwór o średnicy 15 cm!
Głównymi pobudkami do tego typu ingerencji w ciało krowy są potrzeby naukowe. Pierwsze „dziurawe krowy” pojawiły się w hodowlach uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych i do dziś w tego typu ośrodkach jest ich najwięcej. Wgląd do żołądka pozwala analizować proces trawienia, przeprowadzać eksperymenty. "Dziurawa krowa" jest także doskonałym materiałem dla studentów, by mogli zgłębiać tajniki zwierzęcego organizmu. To jakby anatomia i fizjologia na żywo.
Los większości młodych wołów jest przesądzony. Nim osiągną 2. rok życia trafiają do rzeźni. Te, które kwalifikują się do wykonania otworu (czyli fistulizacji), nazywanego fachowo fistulą, czeka "lepszy" żywot. Ich rola sprowadzać się będzie do konsumowania i poddawania się eksperymentom – jak zapewniają naukowcy i hodowcy – całkowicie bezbolesnych. W istocie, gdy obserwujemy zwierzęta, których wkłada się ręce w gumowych rękawicach do żołądka, wydają sie niczym nie wzruszone. Czy jednak nie jest to rażące wykorzystywanie niewinnych i nieświadomych krów?
Otwór, który powstaje w wyniku nacięcia w lewym boku krowy jest następnie wzbogacany o gumową cewkę. Dzięki temu skóra się nie zrasta i łatwo zajrzeć do wnętrza poddanej fistulizacja krowy. Otwór cewki ma zazwyczaj 15 cm średnicy i pozwala na swobodne wprowadzenie ręki człowieka do wnętrza krowiego organizmu. Dziura prowadzi wprost do żwacza – jednej z przegród żołądka przeżuwaczy. Żwacz jest miejscem, gdzie pokarm trafia z przełyku po uprzednim skonsumowaniu przez zwierzę. To miejsce, gdzie następuje wstępne trawienie – znajdują się tam bakterie symbiotyczne, które umożliwiają przeżuwaczom trawić celulozę, której bogatym źródłem jest trawa – podstawa diety krów.
Los większości młodych wołów jest przesądzony. Nim osiągną 2. rok życia trafiają do rzeźni. Te, które kwalifikują się do wykonania otworu (czyli fistulizacji), nazywanego fachowo fistulą, czeka "lepszy" żywot. Ich rola sprowadzać się będzie do konsumowania i poddawania się eksperymentom – jak zapewniają naukowcy i hodowcy – całkowicie bezbolesnych. W istocie, gdy obserwujemy zwierzęta, których wkłada się ręce w gumowych rękawicach do żołądka, wydają sie niczym nie wzruszone. Czy jednak nie jest to rażące wykorzystywanie niewinnych i nieświadomych krów?
Otwór, który powstaje w wyniku nacięcia w lewym boku krowy jest następnie wzbogacany o gumową cewkę. Dzięki temu skóra się nie zrasta i łatwo zajrzeć do
Analizując treść pokarmową zawartą w żwaczu, naukowcy-weterynarze badają proces trawienia, obliczając tempo rozkładu celulozy i innych cukrów. Fistula pozwala także na wprowadzenie innego niż trawa pokarmu wprost do żołądka krowy. Takie czynności służą opracowaniu najbardziej optymalnych diet dla zwierząt hodowlanych.
Za oceanem „dziurawe krowy” budzą coraz więcej entuzjazmu. Na Starym Kontynencie, widok tych zwierząt prawdopodobnie oburzyłby niejedną społeczność, nie tylko obrońców praw zwierząt. Amerykańskie krowy są prezentowane podczas targów, na festiwalach nauki, podczas dni otwartych uniwersytetów i instytutów weterynarii. Zarówno studenci, dzieci oraz dorośli mają szansę ubrać długie gumowe rękawice i zajrzeć do brzucha krowy. Organizatorzy tego typu wydarzeń zapewniają, że zbliża to społeczeństwo do zagadnień rolnictwa. Ponadto, niepowtarzalne krowy budzą ogólne zainteresowanie, szczególnie u dzieci, które któregoś dnia mogą wkroczyć w szeregi hodowców i weterynarzy, na czym najbardziej zależy organizatorom.
Za oceanem „dziurawe krowy” budzą coraz więcej entuzjazmu. Na Starym Kontynencie, widok tych zwierząt prawdopodobnie oburzyłby niejedną społeczność, nie tylko obrońców praw zwierząt. Amerykańskie krowy są prezentowane podczas targów, na festiwalach nauki, podczas dni otwartych uniwersytetów i instytutów weterynarii. Zarówno studenci, dzieci oraz dorośli mają szansę ubrać długie gumowe rękawice i zajrzeć do brzucha krowy.
"Doświadczenia naukowe" to tylko pretekst i mydlenie ludziom oczu. W dobie rozwoju techniki, metod diagnostycznych jak np USG i inne, potrzeba wiercić dziury w brzuchu, żeby zobaczyć co krowa ma w środku???????
To są jakieś kpiny! Ten "wynalazek" jest dla wygody hodowców a raczej pseudohodowców-oprawców-rzeźników, by zwierzęta szybciej karmić i BY JADŁY TYLE ILE CZŁOWIEK IM DAJE - BY UTUCZYĆ JE DO WAGI JAKĄ HODOWCA WYZNACZYŁ....ODPOWIEDNIA WAGA KROWY TO WIĘKSZA KASA...
KROWY Z DZIURAMI W BRZUCHU I CIELĘTA W
KLATKACH TO UROJENIA I DEBILIZM
PSEUDOHODOWCÓW!!!!!
TO JEST EKOLOGICZNA I NORMALNA_TAKA JAKA
POWINNA WYGLĄDAĆ HODOWLA KRÓW- NA ŁĄCE
JAK OD ZARANIA DZIEJÓW
KROWY Z DZIURAMI W BRZUCHU I CIELĘTA W
KLATKACH TO UROJENIA I DEBILIZM
PSEUDOHODOWCÓW!!!!!
TO JEST EKOLOGICZNA I NORMALNA_TAKA JAKA
POWINNA WYGLĄDAĆ HODOWLA KRÓW- NA ŁĄCE
JAK OD ZARANIA DZIEJÓW
więcej fot i info na stronach:
http://www.wykop.pl/ramka/52523/dziurawe-krowy-img/
http://empatia.pl
A tu również interesujące wiadomości o ludności "katolickiego kraju........
"W ponad 30-stopniowym upale, przykryty folią i przyciśnięty krzesłem, przez dwa dni na działkach w Ciechanowie konał, przeraźliwie wyjąc, pies. "- http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/to-niehumanitarne-przez-dwa-dni-konal-w-upale,1,5184391,wiadomosc.html
A jak się mają KURKI I KURCZCZKI ???
http://www.wykop.pl/ramka/52523/dziurawe-krowy-img/
http://empatia.pl
A tu również interesujące wiadomości o ludności "katolickiego kraju........
"W ponad 30-stopniowym upale, przykryty folią i przyciśnięty krzesłem, przez dwa dni na działkach w Ciechanowie konał, przeraźliwie wyjąc, pies. "- http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/to-niehumanitarne-przez-dwa-dni-konal-w-upale,1,5184391,wiadomosc.html
A jak się mają KURKI I KURCZCZKI ???
film ze str. http://www.youtube.com/watch?v=_UIGPsNvomc
"SMUTNE ŻYCIE ŚWINI"
W związku z pogarszającymi się z roku na rok warunkami życia zwierząt, hodowanych masowo w celach konsumpcyjnych, powstaje coraz więcej organizacji walczących o godne warunki życia tychże zwierząt. Ich prawa są bezustannie łamane - dotyczy to głównie krów, koni, drobiu i świń. W wielu krajach powstają programy rządowe oraz akcje edukacyjne przeprowadzane w mediach, które pokazują prawdę o niehumanitarnym traktowaniu zwierząt. Jamie Oliver, który znany jest już ze swojej walki o prawa drobiu, w jednym z najnowszych dokumentów "Jamie ratuje brytyjski bekon" za cel postawił sobie uzmysłowienie ludziom, w jak koszmarnych warunkach żyją jedne z inteligentniejszych zwierząt, czyli świnie, zwłaszcza te hodowane na tzw. tanie mięso.
Charakterystyka gatunku
Świnie uznawane są za jedne z najbardziej inteligentnych zwierząt. Dzielą się na świnie udomowione, hodowane w gospodarstwach rolnych, zależne od człowieka oraz świnie dzikie, żyjące w lasach i na terenach oddalonych od ludzkich siedlisk. Niezależnie od gatunku charakteryzują się podobnymi cechami. Są samodzielne, towarzyskie, stadne i opiekuńcze, a także mają silną potrzebę poznawania i badania otoczenia, w jakim się znajdują. Na ten luksus mogą pozwolić sobie obecnie głównie świnie dzikie, które na wolności są w stanie przemierzać do kilkunastu kilometrów dziennie, aby zdobyć pożywnie i poznać teren. Zazwyczaj łączą się w stada, którym przewodzi kilka samic. W okresie macierzyńskim obserwowalne są u nich niezwykle mocne odruchy opiekuńcze. Ponadto zwierzęta te posiadają doskonały węch, co przejawia się silną potrzebą rycia w ziemi, a tym samym przebywania w otoczeniu ciekawym, przestronnym, które mogą z łatwością eksplorować. Mają także określone wymagania żywieniowe. Głównie spożywają rośliny, ich korzenie oraz małe zwierzęta. Niestety odkąd świnie zaczęły być udamawiane przez człowieka i hodowane w celach konsumpcyjnych, zwłaszcza w wielkich fermach przemysłowych, wszystkie prawa tych zwierząt zostały im zabrane, a naturalne instynkty, które teraz obserwuje się jedynie u dzików, wygasają. Codzienna, swobodna egzystencja, wpisana w ich naturę, wielokrotnie zostaje stłumiona i zamieniana w pasmo udręk i stresu. Dla tak inteligentnych i wrażliwych zwierząt jest to stan niewyobrażalny i wiąże się on z dużym cierpieniem, nie tylko fizycznym, ale także psychicznym.
Hodowla
Dawniej, w rodzinnych gospodarstwach rolnych, świnie hodowane były w warunkach zbliżonych do naturalnych. Obecnie takich gospodarstw jest niewiele, a chlewnie przemysłowe, w których liczy się jedynie zysk finansowy, ignorują prawa zwierząt. Obecnie w większości ferm stosuje się chów w chlewniach o podłożu rusztowym, gdzie świnie po pierwsze zamykane są wkojcach – ten proceder tyczy się zwłaszcza macior rozpłodowych, a po drugie nie mają kontaktu z naturą, świeżym powietrzem i naturalnym podłożem, w którym mogłyby ryć. Podstawowe potrzeby tych zwierząt respektowane są w niewielu chlewniach, w których praktykuje się wolny chów, a gospodarze szanują prawa zwierząt. Fermy te są dość drogie w utrzymaniu, a na zysk czeka się znacznie dłużej niż w fermach przemysłowych. Za to gwarantują one mięso doskonałej jakości, a przy okazji konsument ma pewność, że zwierzę było traktowane humanitarnie. W Polsce ta ostatnia forma hodowli świń jest nadal praktykowana w mniejszych gospodarstwach. Często spotyka się także chlewnie z wolnym wybiegiem, gdzie świnie mają kontakt z naturalnym środowiskiem, a podłoga chlewni wyłożona jest słomianą podściółką, w której mogą ryć. Na taką swobodę niestety nie mogą liczyć świnie spędzające cały swój żywot w indywidualnych kojcach. Dlatego też wszelkie organizacje ekologiczne walczące o prawa zwierząt, również hodowlanych, m.in. Animal Walfare Institute, starają się wpłynąć na producentów wieprzowiny oraz organy państwowe, aby regulacje prawne dotyczące hodowli i uboju świń zakazywały niehumanitarnych praktyk uprawianych zwłaszcza przez wielkie koncerny. Prawo europejskie dotyczące kwestii hodowli trzody chlewnej ma zostać zmienione w 2013 roku. Ma się w nim znaleźć zapis o kompletnym zakazie stosowania kojców dla macior rozpłodowych.
Chlewnie przemysłowe
Konsumując ulubione wędliniarskie wieprzowe przysmaki, zwłaszcza te tańsze, przeznaczone na rynek masowy, nie zastanawiamy się nad warunkami, w jakich dane zwierzę żyło, z jakim cierpieniem się spotkało i w jak bestialski sposób zostało pozbawione życia. Praktyki tych największych koncernów i dużych chlewni pozostawiają wiele do życzenia. Ich zapędy monopolistyczne, jeśli chodzi o rynek mięsa wieprzowego, przekładają się na warunki bytu trzody chlewnej. Zazwyczaj prawda o sytuacji zwierząt w takich fermach jest ukrywana przed światem, jedynie indywidualne śledztwa grup walczących o prawa zwierzęt obnażają ją. Przed oczami staje obraz drastyczny i przerażający. Świnia jest traktowana jak przedmiot, od chwili narodzin, poprzez dość krótkie życie aż do śmierci w katuszach. Świnie hodowane w tzw. chlewniach o podłożu rusztowym lub w zamkniętych kojcach nie mogą się poruszać, chodzić po świeżym powietrzu, nie widzą światła, są izolowane od innych świń w stadzie - to tyczy się głównie knurów i małych prosiąt, przez co dziczeją, stają się agresywne, otępiałe i znudzone. Dodatkowo ich ból psychiczny potęgowany jest przez ból fizyczny. W chlewniach nie używa się żadnych środków znieczulających, ani przy obcinaniu ogonów małych prosiąt, ani przy kastracji knurów. Świnie są intensywnie tuczone, a przy tym nie mają możliwości poruszania się i wykonywania jakichkolwiek ruchów, przez co wielokrotnie dochodzi do licznych zwyrodnień stawów, a wręcz do pękania kości. Ten brak ruchu i miejsca na ruch prowadzi do sytuacji, w której, te wbrew pozorom bardzo czyste zwierzęta, zmuszane są do stania we własnych odchodach, a mocznik wżera się w ich skórę. Ponadto lubiące dość urozmaicone, pełne wartości odżywczych, naturalne jedzenie, takie jak korzonki czy rośliny, dostają sztucznie ulepszoną karmę, wzbogaconą hormonami wzrostu oraz antybiotykami, co nie przekłada się na ich stan zdrowia, ale również jakość spożywanego mięsa. W końcu przychodzi moment uboju, który jest niczym innym niż masową rzezią. Świnie rażone są prądem i w tym momencie podobno nie czują bólu, jednak ten stan trwa niedługo, więc w wielu przypadkach są zarzynane żywcem, wielokrotnie również żywcem obdzierane są ze skóry. To smutna prawda nie tylko o bestialskim traktowaniu zwierząt, ale także smutna prawda o człowieku, który do tego doprowadził.Wpływ na środowisko
Hodowla trzody chlewnej w zintensyfikowanych gospodarstwach nie tylko niekorzystnie wpływa na same zwierzęta i jakość życia konsumentów mięsa z nich produkowanego, ale także na środowisko naturalne. Wysoka koncentracja zwierząt na jednym terenie, jaka ma miejsce w wielkoprzemysłowych fermach tuczu trzody chlewnej, wpływa ujemnie na środowisko. Występują tam wysokie stężenia szkodliwych gazów, odorów oraz skażenia wód gruntowych i powierzchniowych. Funkcjonowanie takich ferm jest szczególnie uciążliwe dla mieszkańców okolicznych terenów. Taka sytuacja ma miejsce w krajach, które przewodzą w produkcji żywca wieprzowego, do nich należy zaliczyć niepokonane do tej pory Stany Zjednoczone, a w Europie: Holandię, Hiszpanię, Danię i Wielką Brytanię. Duży procent gospodarstw w tychże krajach przekracza ilość 1000 sztuk trzody chlewnej, co oczywiście wiąże się z dużymi stratami dla środowiska. W Polsce również takie powstają, a ponadto polskie normy prawne ze względu na dość dużą elastyczność tylko, zachęcają zachodnich producentów wieprzowiny do otwierania wielkoprzemysłowych chlewni, w których nie respektuje się praw zwierząt. Przykładem może być wielki amerykański koncern, który również w Polsce zaczął wprowadzać swój system tuczu i uboju trzody chlewnej.
W nowym dokumencie emitowanym na antenie Kuchni.tv"Jamie ratuje brytyjski bekon" Jamie Oliver po rozprawieniu się już ze sprawą biednych kurczaków, podejmuje walkę o prawa świń. W swoim kolejnym show chce zwrócić uwagę widzów na warunki życia trzody chlewnej. W programie nie przebiera w środkach. Uważa, że osoby, które jedzą tanią wieprzowinę mają pełne prawo, a nawet obowiązek wiedzieć, w jaki sposób zwierzęta są traktowane przez producentów żywności. Oliver uważa, że jeśli zmieni to nawyki konsumpcyjne choćby 5% Brytyjczyków, warto jest zrealizować tak trudny i kontrowersyjny program. Ponadto zachęca do wspierania lokalnych hodowców i pokazuje, ze nie ma powodów, aby kupować importowaną wieprzowinę. Polscy producenci i konsumenci mięsa wieprzowego również mogliby pójść w jego ślady.




